00:00
Mainstream dziennikarski ma ze mną wielki problem. Dlaczego twoim zdaniem mają z tobą wielki problem?
00:04
Bo się im nie kłaniam, bo ich nie szanuję, bo nimi pogardzam, bo drwię z nich, bo odobrałem im miejsca pracy, odobrałem im publiczność, zasięgi, czas, reklamodawców. Wszystko im odebrałem.
00:15
Jestem mściwy i ludzie tego nie rozumieją. Wysokie obcasy dogadałyby się z telewizją Republika, żeby tylko mnie przetrącić. Przecież tu nie ma nikogo po żadnej stronie, kto mi życzy dobrze.
00:25
Dużo ludzi oskarże cię o egzekucję wizerunkową. Ty widzisz coś w tym prawdy?
00:28
Może czasami ten gaz za mocno wciskam. Kuba Wojewódzki chciałby być sumieniem polskiego dziennikarstwa, ale sam zachowuje się często jak człowiek bez sumienia. Myślę, że książula może kupić wszystkie restauracje Kuby Wojewódzkiego i jeść tylko z rodziną w nieku.
00:43
Jest taka narracja, że dzięki tobie wygrał wybory Karol Nawrocki, zgadzasz się z tym? W moim interesie jest powiedzieć, że tak. A twoje relacje z Pałacem Prezydenckim są dziennikarskie czy też towarzyskie?
00:53
Gdybym czegoś potrzebował, to zdołałbym się z nim skontaktować w ciągu nawet nie 24 godzin, ale powiedzmy dwóch.
00:59
Jak dwie godziny, jak to pewnie masz do niego przywatny numer.
01:01
No to mówię, że może być na spotkaniu i nie odebrać, a potem spojrzeć kto dzwonił i oddzwonić.
01:06
Dlaczego nie poruszacie tematu Dody?
01:08
Ludzie strasznie chcą toczyć swoje wojny moimi rękami. Traktują mnie czasami jak jakiegoś zabójca na zlecenie.
01:14
Kanał Zero ma budżet roczny zbliżony do Wizewa Łódź.
01:17
Nie no, dużo większy już.
01:18
A jaki największy kontrakt reklamowy podpisałeś?
01:21
Mogę powiedzieć, że na jaki najwyższy odrzuciliśmy. Mieliśmy gotową ofertę na 10 milionów, ale wiedzieliśmy, że tak naprawdę wyciśniemy 12 milionów.
01:30
Ale nie ma Was na Spotify z tego samego powodu, z którego ja chcę odejść. Nie płacą?
01:34
No dokładnie. Po co mam wrzucać treści, na których nie zarobię? A dla prestiżu w ogóle w ogródku usiąść.
01:40
Dziękuję, że ze mną jesteście, bo to dzięki Wam moje rozmowy są nieprzerwanie najpopularniejszymi rozmowami od 2021 roku. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
01:49
Sprawdź ofertę na yumisu.pl Dermoprecyzja. Maksymalna moc działania. Nowość taupa Dermoszak. Formuły wypełnione po brzegi, precyzyjnie dobranymi składnikami.
01:56
Każdy odpowiada na inne potrzeby...
02:22
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. Recable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. E-Simply Analog, wszystko co sprawia, że Vinyl żyje na nowo. Instal Audio. Najlepsze marki. Najlepszy dźwięk.
02:42
Rozmawiam z każdym, bo rozmowa dzisiaj ma największą siłę. Nie wybielam, nie upokarzam, nie uciekam od trudnych tematów, ale nie żyję tylko nimi. Nie ma znaczenia, czy ktoś jest politykiem, artystą czy biznesmenem. Każdy, kto ze mną rozmawia, rozmawia na tych samych zasadach. Dzisiaj możesz usłyszeć kogoś, kogo kochasz, a jutro kogoś, kogo kompletnie nie znosisz. A ja zrobię wszystko, żebyś poznał tego człowieka.
03:05
Dzień dobry Państwu. Przypominam, że rozmowy żurnalisty są przeznaczone dla osób pełnoletnich ze względu na występującą w nich treść. Pozdrawiam i życzę miłego odsłuchu. Roksana Węgiel.
03:17
Żurnalista. Rozmowy bez kompromisów.
03:23
Dzisiaj u mnie Krzysztof Stonowski. Dzień dobry. Dzień dobry. Udzielałeś wywiadu Tomka Smokowskiego w cyklu Mój pierwszy raz i powiedziałeś coś takiego. Nazywam się Krzysztof Stonowski, mam 38 lat i uprawiam najbardziej bezsensowny zawód świata. Jestem dziennikarzem sportowym. Jak byś się dzisiaj przedstawił?
03:40
Nazywam się Krzysztof Stanowski, nie mam już 38 lat, tylko niestety 44 i uprawiam troszeczkę mniej nonsensowny zawód niż dziennikarstwo sportowe.
03:50
Jaki to jest zawód?
03:52
Zatrudniam dobrych dziennikarzy.
03:54
Ale sam czujesz się też dobrym dziennikarzem?
03:56
Sam czuję, że potrafię być dobrym dziennikarzem, kiedy chcę, tylko nie zawsze mam na to czas, bo po prostu inne zajęcia mnie absorbują na tyle, że to dziennikarstwo jest częścią mojego życia, nie już jego integralną taką, nawet już nie całością.
04:15
No rozumiem to w stu procentach. Ja kiedy się przygotowywałem, to co ci nawet powiedziałem przed, to jeden, że twoja historia i to jak do wszystkiego dochodziłeś, ale pomyślałem sobie, że masz taki fragment wypowiedzi, że przy pierwszej książce, kiedy wydaliście ją, byłeś w Empiku i patrzyłeś kto tam tę książkę kupuje. Powiedziałeś, że przy drugiej i trzeciej książce już zupełnie tego nie czułeś. A co daje ci dzisiaj takie emocje jak ta pierwsza książka, że nadal cię to jara, że nadal cię to kręci?
04:39
Właśnie ja jestem słaby w emocji aktualnie. Ale aktualnie? Aktualnie, ponieważ kiedyś wiele rzeczy mnie cieszyło, jarało, bardziej podchodziłem do tych spraw w taki sposób, że w pierwszej kolejności chciałem sobie zrobić prezent. W sensie zaspokoić swojego, spełnić marzenie, no bo zobaczyć swoje... nazwisko na okładce książki, to było marzenie moje i pójść do Empiku i zobaczyć tą książkę, to było marzenie. A dzisiaj już nie, dzisiaj mi to wszystko spowszedniało i tak naprawdę trudno mi znaleźć rzecz, która mnie nie spowszedniała.
05:15
Za dużo mam tych bodźców, za dużo rzeczy się udało. Nie chcę, żeby to zabrzegniało, że narzekam, bo to by było bez sensu. Ale to nie jest narzekanie.
05:22
Tylko gdy... Od drugiej strony ludzie tego właśnie nie znają. Ja o tym pomyślałem sobie, kiedy pisałem pytanie, dokładnie o tym, co mówisz. Po co ma cię kręcić?
05:29
No właśnie, coraz mniej jest takich rzeczy i ja nie potrafię odpowiedzieć na pytanie, co miałby mnie zakręcić teraz, podkręcić, kręcić, bo takie rzeczy przychodzą spontanicznie i ja po prostu je wtedy robię. A nie mam takich rzeczy, co do których, które chodzą mi po głowie notorycznie, miesiącami, latami i myślę sobie, kurczę, chciałbym to, chciałbym to, po prostu nie dopuszczam do tego, realizuję to znacznie szybciej.
05:57
Jeżeli dziennikorstwo sportowe zabrało ci radość z oglądania sportu, to co zabrało ci obecne życie?
06:02
Obecne życie zawodowe? Co mi zabrało obecne życie zawodowe?
06:10
Wolałbym się skupić na tym, co mi dało. Natomiast jak chcesz zapytać, co zabrało, to na pewno odarło mnie całkowicie ze świętego spokoju. Odarło mnie z prywatności. Odarło mnie z... Inaczej, stałem się bardzo twardy w takiej, powiedziałbym, zamieszkałem w jakiejś własnej skorupie. A być może to nie jest takie do końca super. I...
06:39
Zazwyczaj rzeczy, które innych cieszą, mnie sprawiają ulgę. To znaczy, odczuwam ulgę, że coś się udało zrobić, że tego nie spodziewałem, bo odczuwam ulgę, że firma coś zrobiła, a nie, że tego nie zrobiła. Odczuwam ulgę, że wydarzyło się coś, na co czekałem, a nie, że się nie wydarzyło. To jest taki... No specyficzne podejście, mało euforyczne, bardziej, no nie chcę powiedzieć minimalistyczne, bo to zupełnie nie to, ale bardziej takie, no chłodne po prostu, tak?
07:17
Jak coś robię, to w pierwszej kolejności myślę o tym, żeby to się udało, ale w tym sensie, żeby nie było tak, że to się nie udało.
07:22
Rozumiem. Ale to, bo powiedziałeś, że zabrało ci to święty spokój, a ty jesteś gościem, który lubi święty spokój?
07:28
Wiesz co, ja wszystkie te zamieszania sam sobie sprowokowałem i sprowokowałem je świadomie, więc jestem ostatnią osobą, która będzie narzekać na ten odebrany święty spokój. Ja mówię, jaka jest konsekwencja, że tego świętego spokoju nie ma, ale też nie mówię, że to się wydarzyło bez mojego udziału. W dużej mierze wydarzyło. Wszystko to, co się wydarzyło, sam sprowokowałem lub sam zaprogramowałem nawet, nie sprowokowałem. Więc ten brak świętego spokoju też jest moim wyborem. Ja nie lubię, jak aktorzy zaczynają narzekać na brak świętego spokoju albo na nadmiar popularności.
08:03
Sami to sobie zrobiliście, biorąc taką, a nie inną rolę i ciesząc się, że ten, a nie inny film zdobywa nagrody.
08:11
Jak muzyk zapełnia stadiony, to też się z tego cieszy, ale ze wszystkimi tego konsekwencjami. Bądź konsekwentny i ciesz się także z tego, że nie masz spokoju również na ulicy.
08:23
No tak, ale wiesz, jak podejmujesz te działania, to nie wiesz, z czym się je popularność, bo wydaje ci się, że ci ludzie, którzy marudzą na to w mediach, są oderwani od rzeczywistości, ale często, gdy zdobywasz taką popularność, dopiero rozumiesz, jak wygląda często ich życie i spotykają cię miłe sytuacje. Pewnie głównie, ale pewnie są takie momenty, w których jesteś zmęczony i nie masz ochoty z nikim rozmawiać albo z nikim sobie robić zdjęcia. Zakładam, że to też wygląda tak u ciebie.
08:47
W 99,9 spotykają mnie miłe sytuacje. W zasadzie kojarzę tylko jedną niemiłą.
08:53
Ale to jak wyglądało?
08:55
Jakiś pijany gość podszedł w barze i coś tam zaczął gadać. Ale poza tym to spotykam się z masą uśmiechu, ciepła. To wręcz niewiarygodne, jak często ludzie do mnie podchodzą, tylko po to nawet, żeby powiedzieć, że szanują za pracę, życzą miłego dnia.
09:16
To jest miłe. Czy bywa to uciążliwe? Chyba nie doszedłem do takiego poziomu, gdy żyjesz w złotej klatce. Mnie często znajomi, czy też współpracownicy cały czas mi powtarzają, że muszę mieć ochronę, żeby ktoś za mną chodził i tak dalej, bo ja jestem taki niedostropny trochę w tych kwestiach. Ale ja im mówię, schodź, ja mogę wziąć tą ochronę i jak wam tak zależy, to będę ją miał, tylko za dwa lata nie ma tej firmy, ponieważ ja znienawidzę bycie sobą.
09:49
Jak będzie ktoś za mną łaził i ja będę czuł się ograniczony i będę czuł się osaczony, albo będę czuł się zagrożony, bo... jakby obecność ochroniarza świadczy o pewnym zagrożeniu, którego może nie dostrzegasz w danym momencie, ale ochroniarz przypomina o tym, to za dwa lata ja się wypisuję z tego interesu i wybieram święty spokój i sobie radzicie sami wtedy. No i oni wtedy myślą sobie, no a to może ta ochrona nie jest aż taka konieczna.
10:16
Ale to czekaj, ale bo powiedziałeś też o skorupie, że stałeś się twardszy i że jesteś w takiej... Emocjonalnie. Ale nigdy nie byłeś taki wcześniej?
10:25
Wydaje mi się, że byłem trochę bardziej spontaniczną osobą i byłem bardziej podatny na, nie wiem, na wybuch śmiechu albo na płacz, na takie jakieś skrajne emocje, a dzisiaj jestem totalnie chłodny.
10:44
Ale co to zabija? Bo to pewnie umiera jakoś tak krok po kroku, albo odchodzi. Może umiera to złe słowo, ale co się dzieje, że taki się stajesz? Pewnie widzisz to z perspektywy czasu. Potrafisz to zastrzec, czy nie?
10:56
Wydaje mi się, że gdy mierzysz się ze skrajnymi jakimiś emocjami, wyzwaniami, gdy jesteś na świeczniku, gdy masa ludzi od ciebie chce, gdy mierzysz się z dużą presją, no to w pewnym momencie się do niej przyzwyczajasz. I gdy przyzwyczaisz się do niej ponad miarę, to po prostu jesteś zaszczepiony.
11:21
No chyba tylko w takim wypadku da się uprawiać ten zawód, bo inaczej pewnie dąży się do jakiejś autodestrukcji, bo się nie radzi z tymi emocjami i z tymi głosami, które są dookoła ciebie.
11:31
Często widzę, czy rozmawiam z dziennikarzami, nawet czasami nie początkującymi, tylko doświadczonymi, którzy sobie nie radzą z krytyką, nie radzą sobie z wyzwaniami, nie radzą sobie z komentarzami, presją, albo się po prostu boją zrobić jakiegoś tematu. Ja nigdy czegoś takiego nie miałem. Czasami zdarzały się tematy ze strony innych kolegów, czy ja się nie obawiam, że jak zrobię dany temat, to coś mi się stanie na przykład.
12:02
i szczerze mówiąc nigdy się nie obawiałem. Ale nie obawiałeś się? Znaczy inaczej, może miałem jakieś pojedyncze historie, że myślałem sobie, że to rzeczywiście może się źle skończyć, ale wtedy też uważałem, że jakby na coś trzeba zginąć, umrzeć na coś trzeba.
12:21
Bo może myślisz, że ten kraj jest taki piękny, że jednak nie ma takich zagrożeń.
12:27
Kiedyś miałem taką historię, jak jakiś facet mnie chyba z kimś pomylił, ale...
12:32
W Grodzisku.
12:33
W Grodzisku.
12:33
Świetna historia w ogóle.
12:34
Do dzisiaj nie wiem, co tam się wydarzyło.
12:37
Do dzisiaj nie wiem, czy on mnie pomylił.
12:38
Chyba w sumie mnie nie pomylił. No w każdym razie, skracając tę historię, bo ona jest...
12:44
dość długa, no na stadionie podszedł do mnie i powiedział, że krótko mnie sprowadził na ziemię, typu zamknij, ja mówię i napisałeś o mnie coś takiego, że będą konsekwencje i to bardzo dotkliwe konsekwencje. I byłem przekonany, że to jest pomyłka, bo akurat miałem taki bardzo spokojny okres w życiu i nikim nic złego nie pisałem przez parę miesięcy dobrych. zadzwoniłem do kolegi z redakcji i mówię, sprawdź wszystkie moje artykuły z ostatnich sześciu, tam ośmiu miesięcy, o kim ja coś złego napisałem.
13:15
No i on dzwonił za tam parę godzin, że Jan Żurek, taki trener z górnika. Ja mówię, nie, no to nie, tamten był dorany, przełóż. No i potem wieczorem dostałem telefon anonimowy z Budki Telefonicznej w Poznaniu, gdzie ktoś powiedział do słuchawki i tak dalej, nie?
13:36
No i wtedy tak... Chyba mnie jednak nie pomylił, skoro zdobył numer telefonu. Zadzwonił z budki jeszcze, jak się okazało. Ale jak widać, szczęście dla niektórych w nieszczęściu, że nie zostałem wówczas.
13:50
No i nawet Piotr Rejs przecież to konsultował z kibicami Lecha Poznań.
13:54
Tak, ja wydzwaniałem po całej Polsce. Wtedy zadzwoniłem do szefów kibiców Legii Warszawa, Lechii Gdańsk. Sprawdzałem kibiców Widzewa Łódź, sprawdzałem Lecha Poznań. I wszyscy...
14:06
że to nie oni. Miałeś kilka takich historii, które szczęśliwie się dla ciebie skończyły, bo ta z panem Kucharskim, kiedy powiedział, że wymyśliłeś wywiad, za którego go wylano z klubu i kibice też tam nie byli zadowoleni i gdybyś nie miał tej taśmy, która się zachowała, to też byłeś bliski takiej jeden, że dużej kompromitacji, a dwa, to mogłoby mieć zupełnie też inne konsekwencje.
14:26
Nie, nie pracowałbym jako dziennikarz już. Dlatego jak na początku zapytałeś, czy jedyną osobą w życiu, jak jej nienawidzę, jest Cezary Kucharski, ja myślę, że szczerze mówiąc, że tak. Że jakbym miał poszukać drugiej takiej osoby, Nie, musiałbym się pozastanawiać, może bym nagle stwierdził, że Roman Giertych jest blisko, ale nie, on jest uroczy w tym zaczepianiu mnie i zbieraniu w cymbał, więc myślę, że Kucharski jest rzeczywiście jedyną taką osobą, bo mam świadomość, że wtedy, gdy zrobiłem z nim głośny wywiad, którego on się wyparł i stwierdził, że w ogóle nie rozmawialiśmy, gdybym nie miał tego nagrania, to jako wówczas 15, 16, nie wiem, 17 lat, nie pamiętam ile miałem lat, byłem początkującym dziennikarzem, to wszyscy daliby jemu wiarę, a nie mnie.
15:13
I w redakcji, nawet jeśli by mnie nie pogonili, to już by patrzyli na mnie krzywo. I tak sobie zawsze myślałem, jakim trzeba być w ogóle małym człowiekiem, żeby dzieciaka wrzucić pod pociąg, tylko Dlatego, że nagle się ocknąłeś i uznałeś, że powiedziałeś parę zdań za dużo. I jeszcze, żeby po latach udawać, że tak nie było, to w ogóle trzeba zupełnie nie mieć honoru. Ja bym się spalił ze wstydu. Szczerze mówiąc, on się nigdy z tego wstydu nie spalił.
15:45
A to były czasy, że się wszystko nagrywało na dyktafonie, na kasetach i to jeszcze dwie strony miały te kasety. I jedna kaseta szła do użytku non stop, prawda? Nagrałeś jedno, przekładałeś na drugą stronę, nagrałeś, potem znowu przekładałeś, nadpisywało się, więc pewnie gdyby ten zarzut, że nie rozmawialiśmy padł pięć dni później, to już by było coś innego nagrane na tej kasecie.
16:07
No i mogłoby być po karierze. No ale dzisiaj jesteś w takim miejscu, że raczej większość ludzi ci wierzy niż nie wierzy. Kogo w Polsce uważasz za większą osobość medialną od samego ciebie? Kto jest większy od Krzysztofa Stanowskiego dzisiaj w mediach? Jako persona, jedna osoba.
16:23
To nie jest pytanie do mnie, naprawdę. Tu nie ma dobrych odpowiedzi, bo cokolwiek ja powiem, będzie to użyte przeciwko mnie, wiesz. Teraz zrobiłeś amerykański film.
16:33
No ale tak serio.
16:34
Na pewno znajdzie się wielu.
16:36
Nie, to weź mi wywieźć trzech.
16:42
Odmawiam odpowiedzi na to pytanie.
16:44
Odmawiam, bo ja jestem z jednej strony osobą serio skromną, Ale oprócz tej skromności jestem też osobą świadomą. Jakby widzę, ile rzeczy się udało zrobić. I widzę, co się innym udało zrobić. Więc potrafię w głowie taki ranking ustawić. Natomiast nie chcę dać ci tej satysfakcji, że będziesz miał rolkę, na której ja powiem... I jednym zdaniem odpowiedź, która będzie latać jako kolejny przykład tego, że Stanowski to Buffon.
17:18
Okej, ale Marcin Meller powiedział fajną rzecz. W tej chwili największym zagrożeniem dla Stana nie jest konkurencja, bo na YouTubie niczego z podobnym rozmachem nie ma. Zagrożeniem jest on sam, że mu palmę odbija. Zgadzasz się z nim?
17:33
Zależy. To znaczy, zgadzam się, że zagrożeniem jestem ja sam, ale to tak. Ale jest ten drugi fragment zdania, że mi palma odbije. No tu się nie zgadzam. To znaczy, oczywiście rzadko się zdarza ktoś, kto mówi z wyprzedzeniem, że mu odbije akurat.
17:53
Chyba nie pamiętam takiego przykładu.
17:56
Natomiast, tak jak ci mówiłem, ja jestem zaszczepiony na emocje i na ich nadmiar. Nie czuję, że miała mi odbić palma, ale wiem, że jeśli ma to runąć, to z uwagi na moją jakąś działalność, która może wynikać z pewnej niedostropności. Mogę powiedzieć dwa zdania za dużo albo napisać dwa zdania za szczerze. Może to być wykorzystane, no właśnie, przeciwko mnie. Może to się nakręcać, jakaś spirala może powstać, gdzie moi wrogowie się, jak to mają w zwyczaju, zaczną skrzykiwać i w końcu wyprowadzą celny cios, co nie jest regułą.
18:38
Ja mogę po prostu palnąć coś, z czego się już nie wyplączę, ale to nie będzie element palmy, to będzie element właśnie jakiejś nieroztropności, który miałem w sobie zawsze i gdybym go nie miał, to też bym tu nie siedział.
18:53
No ale to wiesz, ja i tak myślę, że to jednak jedna wypowiedź, jedna rzecz to byłaby za mało, patrząc na to też jak dzisiaj funkcjonują media i chyba tak jak naprawdę funkcjonowały zawsze, tylko... To zależy, bo to by było za mało, żeby mnie rzucić na łopatki tak, żebym nie wstał.
19:10
Ale też wiesz, dzisiaj prowadzę biznes o kosztach stałych rzędu 60 milionów złotych, więc jeśli okazałoby się, że przychody nagle spadają na 40, To by się zrobiło niesympatycznie i ja bym sobie poradził, ale firma już niekoniecznie. Musiałbym coś odbudowywać, musiałbym walczyć, restrukturyzować, obcinać, zwijać się zamiast rozwijać, mówiąc krótko. Ciągle odczuwamy tego rodzaju presję, ataki, próby podgryzania.
19:44
Póki co nieskutecznie. Ostatnio po tej mojej nieszczęsnej zabawie na kongresie też się tego nakręciło dużo, ale jeszcze istniejemy.
19:54
Pamiętaj proszę o subskrypcji mojego kanału. Przy mediach zostając. Jest coś, czego zazdrościsz Onetowi, TVNowi, Polsatowi, czy może nawet Republice?
20:07
Nie wiem. Ja pracowałem w dużych mediach i nie ma czegoś, co chciałbym od nich wynieść. Wiesz co, ja uważam, że częścią naszego sukcesu organizacyjnego jest właśnie dezorganizacja. To znaczy, jeśli my robimy jakieś akcje specjalne i wynajmujemy autobus, żeby jechać za łatwogankiem i nadajemy 3 dni non stop. W ogóle z tym autobusem jest śmieszna historia, bo powiedziałem Łukaszowi, mojemu bliskiemu współpracownikowi, Łukasz, znajdź autobus.
20:44
Pojedziemy za tym łatwo gagiem, rozmawiałem z nim, on jest do tego na tak i chciałby, żeby to się wydarzyło. Mówię, znajdź autobus i daj mi znać, jakie to są koszta. No i przychodzi do mnie, mówi, że tam dziennie to jest 8 tysięcy złotych. Ja mówię, nie, no to super, to dawaj, nie? I zrobiliśmy wszystko i przede wszystkim ogłosiliśmy publicznie, że to robimy i ruszamy. Po czym mija parę godzin i Łukasz mówi, ty ja się pomyliłem, to nie jest 8 godzin dziennie, tylko 8 tysięcy za godzinę?
21:16
Ja mówię, suche. Delikatna pomyłka. Tak. I ogólnie po jakichś tam negocjacjach czy po czymś... To kosztowało, nie wiem, między 100 a 150 tysięcy złotych wynajem tego autobusu na 3 dni. Gdyby ktoś mi powiedział wcześniej, hej, wynajmijmy autobus za 150 tysięcy złotych na 3 dni, to bym powiedział... Nie, wiesz co, mam takiego Jeepa i zejmiemy z niego dach i będziemy jechać na Jeepie i będziemy mieli to za darmo, a też będzie fajnie.
21:48
Więc podjąłbym złą decyzję, bo na koniec wydaliśmy to 150 tysięcy, ale przejazd Łatwoganga przez Gdańsk na naszym autobusie był tak pięknym zwieńczeniem tej akcji, To by się nigdy nie odbyło, gdyby nie nasza inicjatywa. Więc i mało tego i dzięki temu, że w to weszliśmy w taki a nie inny sposób, to tego dnia mieliśmy w grupie komercyjnej lepszy wynik niż TVP1 na starcie telewizji. Więc jakby zarówno na poziomie frajdy, jak i na poziomie biznesu to się wszystko zwróciło, ale początkiem tego była zła decyzja i złe sprawdzenie cennika.
22:23
takie coś, jak my zrobiliśmy, miała robić duża redakcja, a to ludzie by powiedzieli tak, ja mogę jechać od 8 do 16, a w zasadzie to do 15, bo jeszcze muszę wrócić i mnie nie interesuje nic dalej.
22:37
Miałby to zrobić TVN, Polsat, jakaś telewizja, to by musieli tam, nie wiem, pewnie ze związkami zawodowymi negocjować. A u nas nagle młodzi, fajni ludzie mówią, ja wezmę śpimór i mogę na 3 dni jechać, nie? My to wszystko potem rekompensujemy. Ale oni sami mają taką frajdę z tego i nie przeszkadza im, że 3 dni nie wezmą prysznica. Tylko mają frajdę, że wykonują ten zawód i akurat w takim miejscu. Nie tak dawno mieliśmy w Sztynorcie imprezę integracyjną. W tym roku to było 150 osób przez 4 dni.
23:10
jak pracowałem w dużych mediach, to na imprezy integracyjne to jeździła kadra menedżerska, a dziennikarze to albo sami się umawiali w restauracji, albo raz do roku mieli jakąś wigilię, która trwała nie 4 dni, tylko 4 godziny. I to było wszystko, jeśli chodzi o integrację. I pamiętam, że w tym roku mieliśmy jakąś kolizję terminów, ktoś tam też nie mógł jechać. Ja mówię, słuchajcie, każdy ma jechać, ponieważ to jest najważniejsza To jest najważniejsze wydarzenie roku dla redakcji, bo dzięki takim wydarzeniom potem jest łatwo gang robiony przez 3 dni non stop i inne akcje, które wymagają innego podejścia do miejsca pracy.
23:51
No tak, to jest tak jak żołnierze, którzy wyjeżdżają na misje i przeżywają te wszystkie treningi i to nie chodzi o to, żeby wykonywali sto razy te same polecenia, bo oni już pamiętają je na pamięć, ale chodzi o to, że jak się zżyją, to po prostu zupełnie inaczej wygląda między nimi współpraca. To bardzo mądre i właśnie w tej kulturze corpo raczej to zanika, ale chciałem cię też zapytać o to,
24:11
Bo korporacje patrzą na każdy wydatek i każdą złotówkę oglądają trzy razy, bo musi być właśnie dla zarządu, jak to się mówi. No dla zarządu też jest, jak najbardziej, ale pod względem wydatków myślę, że jesteśmy najluźniejszą firmą w Polsce. To znaczy, chcesz jechać do Kazachstanu? Jedź. A ja bym chciał na Alaskę? Jedź. Tylko zrób coś fajnego.
24:35
Niech to się zwróci. Ale też pewnie przez to, że to się wszystko układa, to wszystko cały czas idzie dużo lepiej.
24:40
Oczywiście, że tak, ale nie wyciskamy tej cytryny. Wiesz, my cały czas się tym dobrze bawimy i dopóki są zyski, a są duże, to będziemy tak robić. Jak się zacznie stres, że może się przestanie spinać, to będziemy na wszystko patrzeć. Ale wiesz, korporacje też mają duże zyski, tylko chcą mieć jeszcze większe.
24:59
No dobra, ale kogo chciałeś mieć najbardziej w kanale Zero, ale ci odmówił? Wiem, że Marcin Prokop miał propozycję chociażby do kanału Zero i powiedział, że nie skorzystał. Były takie inne osoby, które możemy kojarzyć z telewizji, a proponowałeś im kanał Zero?
25:12
Wiesz co, nawet jak bym ci powiedział, to zawsze uważam, że to nie są zamknięte tematy. Marcin, żeby było jasność, Marcin Prokop jest super zdolny i bardzo chciałbym go w kanale Zero. Tylko po prostu mnie zaskoczyłeś, że, bo wydawało mi się, że on po prostu był za wysoko, żebyśmy się odważyli taką ofertę, ale może.
25:28
Nie, no na pewno. Na pewno on to powiedział u Kuby Wojewódzkiego.
25:31
Słuchaj, to jako, że Marcin Prokop ma dobrą pamięć, a ja mam słabą pamięć, to zakładamy, że Marcin Prokop miał rację i że dostał taką propozycję. Po prostu tyle się dzieje w moim życiu, że nie wszystko pamiętam.
25:46
Ja zawsze zakładam, że te tematy są ciągle w grze. Nie no, nie powiem ci, bo są ciągle w grze.
25:52
Ale był taki moment, że podcast Kuby Wojewódzkiego był na rynku, bo odchodził z niuansa, nie wiadomo było, co będzie dalej z podcastem.
25:58
Był, ale ja jeszcze byłem w kanale sportowym i rozmawialiśmy wtedy, żeby on był w kanale sportowym. I nawet te rozmowy były obiecujące, ale nie wiem, czy to nie była kokieteria ze strony Kuby, a tak naprawdę wiedział, że to będzie Onet.
26:11
Okej. A był już ktoś tak właściwie w jedną nogą w kanale Zero, a na koniec końców się wycofał?
26:19
Tak, ale to nie było jakiejś wielkiej historii. Na przykład profesor Bralczyk miał mieć program, ale... To chyba po jednej z nagony, jaką się wycofał na ciebie. Nie, dostał ofertę od TVP i uznał, że to chyba bardziej prestiżowe będzie dla niego. Z Dariuszem Szpakowskim już mieliśmy nagrane odcinki.
26:40
I chyba on się, on był przekonany, że zrobi u nas program, jednocześnie wyda z nami książkę i był przekonany, że to nie będzie mu kolidowało z telewizją polską, gdzie on przeszedł na inne zasady rozliczania. Ale się okazało, że na tę współpracę nie wszyscy tak patrzą rzeczliwie i on chyba uznał, że chciałby jeszcze ileś tam meczów skomentować w życiu i się wycofał z tej współpracy. To takie pojedyncze rzeczy.
27:10
Domyślam się, że to nie jest jakaś masowość, ale ile dzisiaj kosztuje duże nazwisko w polskich mediach?
27:16
płacimy bardzo dużo pieniądze, większe niż ktokolwiek inny.
27:19
Ja pomyślałem sobie o tym, że właśnie to jest też twoja siła, że a z drugiej strony mógł to kiedyś ktoś wykorzystać w tym, że Kanał Zero nam płaci tyle, możecie zaproponować więcej. Bo z tego, co słyszałem, Kanał Zero płaci na rynku medialnym bardzo dobrze i bardzo dużo w porównaniu do innych mediów.
27:34
Rozmawiałem kiedyś z szefem jednej telewizji i rozmawialiśmy o zarobkach jego gwiazd i uśmiechałem się tylko, jak on usłyszał o naszych stawkach, no to spadł z krzesła.
27:49
No ale to czekaj, mówimy o dziesiątkach tysięcy?
27:50
Nie będę wchodził w stawki, ale ja po prostu dzielę się sukcesem i jeśli ktoś jest w stanie wygenerować duże pieniądze z AdSense'a, to ja bardzo chętnie mu je dam.
28:04
No wiem, bo ty masz tak, u ciebie jest tak, że jest podstawa i jest procent... Różnie. A okej, czyli ty nie jesteś tak jedna... Różnie.
28:09
Niektórzy mają podstawę, niektórzy mają stawkę za odcinek, ale ja wiem, że jeśli stawka za odcinek wynosi x, a ja zrobię x plus 10 dolarów na tym z samego AdSense'a, a do tego jeszcze mam sponsorów, to mi się to opłaca. A jeśli ktoś nagrywa dużo i regularnie, to jeszcze bardziej mi się opłaca. Więc tym tortem wszyscy się mogą najeść, o ile zdobędą regularną, lojalną publikę i będą mieli w sobie taką systematyczność. Bo to YouTube wymaga pracy.
28:40
YouTube wymaga tego, żeby po nagraniu jednego dobrego filmu, który się nie obejrzał, nagrać drugi dobry film, który się nie obejrzał trochę mniej, Aż dojdziesz do momentu, że przy 15 ciągle dobrym filmie nagranym z takim samym zaangażowaniem, cała ta zbiorowość, która wcześniej na ciebie natrafiła, okazała się tak duża, że film staje się rentowny i potem już idzie z górki.
29:06
Ale to jest najtrudniejszy element, przekonać tych ludzi do tego, żeby byli systematyczni, no też wiesz, nie możesz dodawać filmu po filmie, nie możesz dodać pewnie tysiąca filmów jednego dnia, więc też trzeba się przebić. Przecież też zmieniliście ten model, bo kiedyś nagrywaliście filmy, które nigdy nie trafiały na kanał, teraz robicie scenariusze i po scenariusze jesteście w stanie ocenić to, czy film się nadaje, czy się nie nadaje. Więc zakładam, że też jest tak, że tych młodych ludzi, bo tam są młodzi ludzie często, trzeba ich w jakiś sposób prowadzić przez tą karierę YouTube'ową, a od razu spotykają się z dużą publicznością, która może skrytykować za coś.
29:38
Odporność na krytykę to jest jedno. Ja tu bardziej miałem na myśli te większe nazwiska, które mogą się szybciej zrazić, bo są przekonane, że wszystko powinno przyjść im szybciej, bo przecież już są znani.
29:52
Czyli tak jak Tomek Kamel na przykład ma te dobre newsy, bo sprawdzałem sobie, jak to się ogląda
29:56
Ja bardzo cenię Tomka, tylko on jeszcze tak do końca nie trafił w swój model na YouTubie, ale uważam, że pewnego dnia to zrobi, bo jest po prostu super profesjonalny, mądry i pracowity i cały czas kombinuje co zrobić, żeby wyświetleniowo było jeszcze lepiej.
30:16
No bo też chyba trzeba dojść do tego momentu, żeby zrozumieć, że popularność telewizyjna, popularność internetowa to są zupełnie dwie różne gałęzi, że ludzie nie podążają w ciemno za większością ludzi, którzy są tylko popularni w telewizji.
30:29
Trzeba zrozumieć przede wszystkim zasady YouTube'a, to znaczy zasada jest prosta, rządzi nami algorytm i bezpośrednie wejścia to jedno, reklama w mediach społecznościowych, gdziekolwiek to jedno, ale bez algorytmu sobie nie poradzisz. Każdy twój film, jeśli na niego ludzie trafiają, to trafiają przez algorytm, przez to, co jest im polecane przez samego YouTube'a. A dlaczego jest im to polecane? Bo kiedyś nagrałem jakiś film, który obejrzało, nie wiem, 13 milionów osób, I już algorytm uznał, że jak obejrzałeś i oglądałeś to długo, to już będziesz oglądał następne moje filmy.
31:07
To jest niesprawiedliwe, bo dzisiaj ktoś może nagrać dziesięciokrotnie lepszy, mądrzejszy, fajniejszy film niż ja i wrzucić go na YouTube'a i mieć nawet konto zasięgowe na Twitterze, które będzie to polecać. I obejrzał to trzy osoby, bo algorytm tego po prostu nie podstawi ludziom pod nos, a ja nagram, że piję wodę i algorytm to poda dalej. Jeszcze poda to tysiąc razy dalej za tysiąc pierwszym, jak się okaże, że to już nie grzeje, to przestanie podawać, ale...
31:35
Nie startujemy dzisiaj w równych zawodach, to znaczy nie jest tak, że się obudzimy jutro i o 9 rano dwóch gości siądzie, kto napisze lepszy scenariusz, kto nagra lepszy film, bo ja mogę nagrać najgorszy film na świecie i się obejrzy, a ktoś może nagrać najlepszy i się nie obejrzy, chyba że jest z tobą, to się też obejrzy, ale w każdym razie ta pamięć youtubowa, co do naszych przyzwyczajeń, ona decyduje o sukcesie. Dzisiaj powstają kanały, które mają być odpowiedzią na kanał zero. Ale ci ludzie nie rozumieją algorytmu YouTube'a.
32:07
Nie rozumieją, że inaczej trzeba do tego podejść.
32:11
No tak samo, świetne wywiady i też świetna rozmowa z tobą, kanał Wywiadowcy. No ja uwielbiam tych gości, bardzo lubię ich oglądać i to też nigdy się nie niesie. A wydaje mi się, że gdyby ktoś miał skupić się tylko na treści, to tam naprawdę są świetne, świetne wywiady. A gdybyś miał tak spojrzeć na tych ludzi, wracając do ludzi, kogo kanał Zero naprawdę wykreował i czujesz dumę z tych gości,
32:33
Ja nie chcę mówić, że czuję dumę albo nie czuję, bo wiem potem, że moi dziennikarze, moi, to tak wszystko brzmi, moi współpracownicy, o to jest lepsze stwierdzenie, moi współpracownicy potem nadinterpretowują moje słowa. Kogoś pochwalę i nagle się okaże, że to jest numer jeden dzisiaj. Ja kogoś zapomnę pochwalić, mam słabą pamięć, bo mi wypadł z głowy, to się okaże, że o, pewnie już idzie w dół i pewnie już staną go tak nie ceni, jak cenił.
33:01
Ale jest ktoś taki, kto byś powiedział, że za dwa lata naprawdę będzie znaczącą postacią kanału Zero, a zaczyna odnośnie...
33:06
Nie bawię się w to. Nie bawię się w takie personalne opinie, ponieważ to do niczego nie prowadzi. Jak chcę kogoś pochwalić, to mogę to zrobić prywatnie. Ja jestem przekonany, że mamy bardzo silną redakcję i mamy redakcję, do której poważni dziennikarze chcą przychodzić, a rzadko kto chce z niej odchodzić. Niedawno mieliśmy całe zamieszanie, że Patryk Słowik odchodzi. No tak odchodzi, że ciągle jest.
33:30
Ale czekaj, bo ja przeczytałem taką teorię, że odszedł po to, żeby zdobyć materiały ze szpitala południowego i to był tylko i wyłącznie fake.
33:38
Tak, a ja przeczytałem taką teorię, że po prostu ze mną się nie da pracować i szybko się poznał, że depnął w kanał, jak niektórzy twierdzą i musi uciekać. A się okazało, że nie ucieka. Ludzie raczej nie uciekają od nas.
33:51
Ale ile osób pracuje w ogóle przy takim researchu jednego materiału? Powiedzmy, że jest Mazurek Stanowski. Macie taki program. Nikt? Robicie to sami tylko i wyłącznie?
33:58
No niestety czasami to daje o sobie znać.
34:03
O to chciałem dalej zapytać. Ale jak widzisz na przykład, że ktoś punktuje was, że czegoś nie sprawdziliście... Wresztą nie widzę tego...
34:12
Nie oglądam materiałów o sobie. Czasami oczywiście, jak jest duże nagromadzenie, no to trudno nie zauważyć, będąc uczestnikiem tych dram internetowych. No ale kurczę, no trudno, no tak, no czasami popełniamy błędy.
34:25
Ale czekaj, materiały przechodzą przez prawnika?
34:27
Wiesz, wirtualna Polska, jak publikuje coś, to... Tylko jeśli, znaczy przechodzą, jeśli dziennikarz zaznaczy, że tematyka, albo wydawca, że tematyka tego wymaga.
34:38
Okej, ale zakładasz w budżecie na przykład, że tutaj może być sprawa w sądzie i musimy to kalkulować?
34:43
Nie, ja patrzę na budżet całoroczny, nie patrzę w ogóle na małe wydatki.
34:47
Ale czekaj, był materiał, który po opinii prawników stwierdziłeś, dobra, nie publikujemy, bo to jest za ryzykowne?
34:53
Nie, może były jakieś pojedyncze sytuacje, gdzie zmienialiśmy, nie wiem, wstęp albo lekko coś. Ale szczerze mówiąc, nie odpowiem ci szczerze na to pytanie, ponieważ zazwyczaj to się odbywa na linii dziennikarz-prawnik, a nie ja.
35:12
No ale wiesz, ty ponosisz jedną z większych pewnie odpowiedzialności jako redakcy.
35:16
Ja płacę rachunek za prawnika, to jest moja największa odpowiedzialność.
35:19
Od Fonka Czwonkały powiedziałeś, że Kanał Zero ma budżet roczny zbliżony do Wizewa Łódź.
35:24
Nie no, dużo większy już.
35:26
Czekaj, w sezonie 25-26 mieli około 80 milionów złotych.
35:31
Ale teraz porównujesz jabłka z gruszkami, ponieważ ja rozmawiałem z Tomkiem Ciołkał, gdy jeszcze Wizef nie miał takiego budżetu, bo był przed wejściem pana Dobrzyckiego. To ciągle większy. To jakby nie jest tajemnica, bo ja przecież nasze plany ogłaszałem publicznie i to też potem w raportach wychodzi za urocznych. Uważam, że nasz budżet, mówiąc krótko nasze przychody za 2026, to się zakręci w okolicach 100 milionów złotych.
36:00
A jaki był najdroższy niewypał tego projektu?
36:07
Wiesz co, mieliśmy masę filmów, które się nie obejrzało.
36:10
Ale było coś, co bardzo dużo kosztowało i zupełnie się nie obejrzało?
36:14
Ale zdefiniuj bardzo dużo.
36:16
Ja nie mam pojęcia, ile kosztują Was produkcje, więc...
36:18
No nie, no ale jakie pieniądze zrobiły na to wrażenie?
36:21
No nie wiem, jeżeli powiesz mi, że jakaś produkcja kosztowała pół miliona i to się kompletnie... Nie było takiej produkcji. 300 tysięcy? Nie było takiej produkcji. 200? Nie było takiej produkcji. No właśnie, 100?
36:31
Jakaś seria musiałaby to być. To chodziłoby o wynagrodzenie dla autora, ale nie.
36:39
Wiesz co, my dość racjonalnie do tego podchodzimy. To jest wasza przewaga nad telewizją. Ja o tym pomyślałem, że nie przepalasz głupio pieniędzy.
36:46
Nie, jakby potrafię, okej, no potrafimy dużo pieniędzy wydać na podróże dziennikarzy i to jest coś, na czym nie oszczędzamy. Ale nie traktuję tego w ogóle jako przepalania, bo nawet jeśli wydamy na jakąś podróż 100 tysięcy złotych. Okej, na przykład mój materiał z Arabii Saudyjskiej, gdzie pojechałem w sklebo z Grześkiem Krychowiakiem i potem do oczył Kizo i zwiedzaliśmy najdroższe hotele.
37:15
Wydawało mi się, że dużo więcej osób to obejrzy. Nie wiem, ile to ma teraz. Pewnie jest 600 tysięcy wyświetleń. Więc wydawało mi się, że na te hotele Chociaż trochę tam się zwróci za nie. Nie zwróciło się za dużo, więc to była droga w topa. Bardzo się cieszę, że ta najdroższa jest akurat moja. Przyjemnie chociaż. To tak, przynajmniej miło spędziłem czas, bardzo miło. Ale nawet jeśli wydamy na wyjazd zagraniczny dużo pieniędzy i on nie przyniesie wielkich wyświetleń, to budujemy pewien prestiż kanału, budujemy markę, budujemy wizerunek, że jesteśmy medium, które wszędzie jest, albo wszędzie chce być, albo które nie jest takie przewidywalne do końca.
38:00
Budujemy świadomość dziennikarzy pracujących w innych miejscach, gdzie nie mogą się doprosić o delegację do Gorzowa, że jak przyjdziesz do nas, to nie Gorzów będzie twoim celem, tylko, nie wiem, Glasgow, albo tam jeszcze inne miasto na G, Georgetown, cokolwiek.
38:15
I te małe porażki, to nie są porażki tak naprawdę. Ja przez lata myślałem, że moją największą zawodową porażką jest Radio Weszło FM. Byłem przekonany, że Radio Weszło FM to w ogóle, ale to położyłem, tak? Zamknąłem to w momencie, gdy strata miesięczna wynosiła jakieś 40 tysięcy złotych. Musiałem do tego dopłacać co miesiąc. Przez miesiąc, miesiąc, nie wiem, przez rok powiedzmy. I sobie wtedy pomyślałem, bo takie były też ceny wówczas, że kurczę, mogłem mieszkanie kupić, zamiast cały czas dorzucać do tego.
38:49
Tylko, że potem na bazie weszły FM, ja się zastanawiałem, co z tym w sumie zrobić i tak dalej, co dzisiaj, jak wykorzystać nabyte doświadczenia i na sprzęt cały wykorzystać. Na bazie weszły FM powstał kanał sportowy. Więc pieniądze wydane w weszłe FM były najlepiej wydanymi pieniędzmi w moim życiu, bo następnym krokiem był kanał sportowy, a jeszcze następny był kanał Zero.
39:14
A kanał Zero może dzisiaj konkurować reklamowo z dużą kampanią telewizyjną? Jesteśmy lepsi.
39:22
Ale wiesz to, bo masz wyniki.
39:23
To wynika z badań. To wynika z badań. Mamy dotarcie na najwyższym poziomie do grupy docelowej, do ludzi z pieniędzmi, do świadomych konsumentów. Możesz kiedyś zrobić taki eksperyment, nie wiem, czy to nie będzie dla ciebie za nudne, ale w sumie dużo się mówi o tym kanale Zero i...
39:43
Widzę, że to strasznie grzeje ludzi. Zaproś drugiego członka zarządu, dyrektora finansowego, Rafała Romaniuka, który opowie ci o tym wszystkim. On w tych badaniach siedzi i on to ma wszystko w małym palcu. W każdym razie nasze zasięgi pozwalają nam sprzedawać reklamy w stawkach telewizyjnych, a nie internetowych.
40:06
A jaki największy kontrakt reklamowy podpisałeś?
40:10
Hmm... No to są wysokie miliony złotych. W sensie nie podpisaliśmy jeszcze jednorazowego kontraktu, który szedłby w dziesięć w górę, ale wysokie miliony złotych. Mogę powiedzieć, że jaki najwyższy odrzuciliśmy.
40:25
Bo czas... David Morris pewnie.
40:26
Nie, nie, nie.
40:28
Zupełnie nie.
40:29
Otóż zawsze czytam, najgłupszy zawód, zawód, najgłupszy zarzut, jaki mi się stawia, to jest to, że ja zrobię wszystko dla pieniędzy. To jest w ogóle... absurd, co potwierdzić każdy, kto mnie zna. Jakby pieniądze się mnie nie trzymają, chociaż umiem je zatrzymać, jak mam na to ochotę, ale jestem bardzo asertywny w kwestiach podpisywania pewnych, pewnych deali i mieliśmy gotową ofertę na 10 milionów, ale wiedzieliśmy, że jako to jest pierwsza oferta i przyszła od klienta na 10, że tak naprawdę wyciśniemy 12 milionów.
41:07
Tylko to był konkurent firmy, która z nami pracowała od 2-3 lat i znamy właściciela i wiemy, że jak my będziemy w kłopocie, to ten sponsor nas nie porzuci, a ten drugi przychodzi tylko po to, żeby tamtego zrzucić sanek i zająć miejsce i gdzieś tam trochę bardziej ten rynek sobie zawłaszczyć.
41:29
No i ta kilkumilionowa przebitka została odrzucona. Powiedzieliśmy, że tak się po prostu nie robi. Myślę, że najbardziej smutny z tego powodu był chłopak z działu reklamy, który ma prowizję od każdego przyniesionego dealu i prowizja z 12 milionów, w jego przypadku chyba nie pamiętam, nie miała wynieść, 250 tysięcy, coś takiego.
41:54
Ja powiedziałem, że tego nie biorę i on mówi, ale wiesz, 12? Ja mówię, no wiem, 12. 12? Ja mówię, no tak, 12, ale nie. Ale ja mówię, nie, bo mamy relacje tutaj osobiste i nie będziemy tego zrzucać. To może tam już, chociaż tam dopalimy jakoś? Ja mówię, nie, tam jest podpisane do końca roku, to nie będziemy tego ruszać, po prostu zrzucamy to.
42:16
Ale to, wiesz co, możemy fajny wątek rozwinąć ze spółkami Skarbu Państwa. Powiedzieli, że w kanale Zero nie ma spółek Skarbu Państwa. Mało tego, mieliśmy propozycje reklamowe. To kogo? Kto się chciał was reklamować?
42:27
Wiesz co, mieliśmy jedną współpracę na pewno z NBP i powiem ci jak to było, odrzucaliśmy to cały czas, może to jest ten case, że odrzucaliśmy to cały czas dla świętego spokoju i kiedyś, pamiętam, jadę samochodem i słucham radia TOK FM należącego do Ogory i tam leci właśnie w tym momencie reklama NBP. Ja zadzwoniłem do Rafała wspomnianego i mówię, ty Rafał, Wszyscy emityją ich reklamy, nawet Agora ich reklamuje, tylko my odrzucamy.
43:01
No to może weźmy, nie? I mieliśmy jakąś kampanię z nimi.
43:05
Okej, bo też świetna historia jest z Filipem Morisem, bo powiedziałeś, że byłeś na spotkaniu, ja to połączyłem kropki, więc może nie trafnie możesz mnie skorygować, bo ty za to w podcaście Kuby Wojewódzkiego w waszym pierwszym w niuansie powiedziałeś, że spotkałeś się z poważnymi ludźmi i powiedzieli, że masz reklamować ich produkty, ale masz cały czas po nim jechać, że jakby nie polecasz i tak dalej, no stwierdziłem, że to musiał być Filip Moris.
43:26
I pomyślałem, że tam też musiały być dobre pieniądze.
43:30
Tam nawet chyba nie doszliśmy do elementu negocjacji i kwoty wtedy.
43:34
Bo to było dziwne właśnie dla mnie. Bo ja mówię, że nie będę nigdy reklamował papierosów, bo mój tata zmarł na raka płuc. A oni, że właśnie to super, bo papierosy to zło i tak dalej. Najwięksi producenci na świecie. No ale już wtedy przechodzili w Icosy i inne tego typu produkty, które są jakąś tam pewnie alternatywą.
44:00
Ale to jest jeszcze o tobie. Ty chcesz być nowym takim Edwardem Miszczakiem, człowiekiem, który nie tylko prowadzi, ale decyduje kto zostaje gwiazdą?
44:08
Jestem daleki od wiary w to, że jest jakaś jedna osoba, która decyduje o tym, kto zostanie gwiazdą. I moim zdaniem nie jest taką osobą ani Edward Miszczak, ani nie jestem ja. Jak trafia się osoba z dużym talentem, osobowością, która po prostu skupia na sobie uwagę, to jedyne co możesz zrobić, to zabezpieczyć swoją pozycję i sprawić, żeby tą gwiazdą była u ciebie. Ale jak ona chce zostać gwiazdą i ma na to papiery, to ona zostanie gwiazdą.
44:36
Tylko, że u konkurencji. Ale czasami masz czutkę, wiesz, że ktoś będzie dobry.
44:41
Tak, ale nie wierzę w to, że twoja czutka jest jakaś na tyle wyjątkowa, że dostrzeżesz gwiazdę w kimś, w kogo inni nie wierzą. Uważam, że gwiazda się rodzi i jak jedyne co, to możesz wykorzystać swój instynk, żeby zdobyć przewagę i zająć pozycję, być pierwszym we współpracy.
45:02
No dobra, ale to jest druga część.
45:03
Nie czuję się kreatorem gwiazd. Nie czuję się i nie wierzę w taką rolę.
45:09
Ale dobra, ale wierzysz w taką rolę, wolałbyś wykonywać taką rolę właśnie bycia gościem zarządzającym, a coraz bardziej odchodzącym od dziennikarstwa do zera?
45:17
Z jednej strony mam takie ambicje, znaczy roznosi mnie często od nadmiaru różnych spostrzeżeń, które chciałbym w trybie dziennym nagrywać, a potem przychodzę do pracy i robi się 17, a ja jeszcze na dobre nie włączyłem komputera, bo ciągle jest jakieś zebranie, spotkanie, ustalanie, więc ja trochę wszedłem w ten tryb i nie jest z niego tak łatwo wyjść, ale tu muszę, będę musiał wykonać prog w tył, ponieważ ja lubię nagrywać i to jest potrzebne zarówno mnie, żeby czerpać radość z tej pracy, jak i kanałowi jest to potrzebne.
45:55
Masz jakiś pomysł na to, żeby poszukać kogoś, kto może cię zastąpić? Czy ciężko będzie ci oddać ten ster?
46:00
Ciężko, ponieważ na sam koniec dużo decyzji, albo decyzji musi przejść przeze mnie, no bo jednak to jest mój biznes, albo też jest masa spotkań, gdzie druga strona oczekuje, że to ja się pojawię. Jakby trochę robię też czasami zamisia na grupówkach.
46:19
I jeśli jest klient, który chce wejść we współpracę i chciałby się spotkać, ale 300 km ode mnie, od Warszawy, no to ja muszę tam pojechać. To jakby na pewnym poziomie tych kontraktów to nie jest tak, że można sobie powiedzieć, że pan Krzysztof ma ważniejsze rzeczy do roboty, nie? Poza tym ja lubię mieć bezpośrednie relacje z partnerami, z którymi pracuję, ponieważ potem, jak zrobię coś głupiego, to oni wiedzą, że ja taki nie jestem.
46:53
Dlatego ty mówisz, piszcie do tych sposorów, piszcie.
46:57
Oni mnie znają naprawdę.
47:01
Ale to jeszcze z Edwardem Miszczakiem łączycie to, że lubicie poranki. Bo chyba ty wymyśliłeś poranki w kanale sportowym, a później przeniosłeś je do kanału Zero.
47:08
Nie jest żaden wymysł. Myślę, że poranki wymyśliło tysiąc z telewizji na całym świecie. Zanim wymyśliłem je ja i Edward Miszczak.
47:17
Ale to bardziej chodzi o to, że on przyszedł do Polsatu.
47:18
W ogóle to, że słońce wschodzi, rano ludzie robią sobie kanapkę i chcą pogadać, pooglądać, to jest stary jak świat. Poranki mogą konkurować z Dzień Dobry TVN?
47:28
Bo ja się zastanawiałem zawsze po co.
47:30
Po co?
47:30
No serio, w sensie po co to jest? Czy naprawdę jest tak, że tam jest jakaś stała widownia, która to ogląda? Czy to jest konkurencyjne? Jest stała widownia.
47:37
Jest to content łatwy do pocięcia na różnego rodzaju rolki, bo jest mnogość tematyki wszelakiej. Masz łatwość lokowania produktów w porankach, różnorakich znowu.
47:55
masz to, co jest przez wielu sponsorów dobrze widziane, czyli taki trochę lifestyle, a nie jakaś hardkorowa tematyka i ten lifestyle jesteś w stanie zapewnić tym sponsorom w trybie przewidywalnym, to znaczy codziennie dostaną wyświetlenia. Teraz poza tym jesteśmy telewizją jako taką już prawdziwą, więc niekoniecznie musimy rywalizować YouTube versus telewizja, To działa razem.
48:24
A jak często zmieniasz jakiś program po wynikach? Że naprawdę musi to nie wychodzić przez jaki długi czas, żebyś stwierdził, dobra, to nie ma sensu, żebyś kontynuował jakąś serię?
48:35
Dość długi, bo wydaje mi się, że jak mamy dużo programów, gdzie wyniki są takie sobie, ale uważamy, że te programy mają pewną misyjność, albo, że dopełniają naszego takiego portfolio, Uważam, że dobry taki projekt medialny musi mieć także rzeczy, które ma dla zasady. Dlatego, że nie idzie tylko po kliki, tylko zawsze może powiedzieć, zobaczcie, mamy także to.
49:07
To, że wy tego nie oglądacie, to jest wasza sprawa. My to dajemy, my to produkujemy, wydajemy na to pieniądze, ale nie mówcie nam, że funkcjonujemy tylko po to, żeby zdobywać wyświetlenia, bo tak nie jest, bo robimy też rzeczy po to, żeby ludzie mogli się czegoś dowiedzieć. Czy to o zdrowiu, czy o historii, czy o naturze, biologii, no o różnych rzeczach.
49:31
A kiedy serię nagrywał u was prezydent Andrzej Duda, myślałeś, że to lepiej zażre?
49:36
Myślałem, że tak, myślałem, że będzie, będą to większe wyświetlenia, ale znowu, czy zastanawiałem się nad tym, że kurczę, nie warto, czy coś takiego? Nie, bo jakby z punktu widzenia prestiżu namówić prezydenta, który dopiero co zakończył swoją kadencję do nagrywania na twoim kanale, to jest naprawdę coś. I to całe oburzenie tych innych gazet, o Jezu, jaki upadek prezydenta. Na czym polega ten upadek? Jak Polsat ma program, gdzie przychodzi Komorowski, Kwaśniewski, Miller i ktoś tam, to nie jest upadek?
50:08
A jak przyjdzie do nas Andrzej Duda, to jest upadek.
50:11
Każdy może sobie stworzyć własną definicję upadku, Moja definicja upadku jest zupełnie inna. Upadek jest wtedy, gdy chodzisz do mediów, które są z natury kłamliwe.
50:20
Czy internetowa telewizja potrzebuje albo będzie potrzebowała teleturnieju, reality show albo programu rozrywkowego? Uważasz, że to też będzie zmierzało w taką stronę?
50:30
Zobacz, herezji, sabotażysta.
50:32
Widzisz, to jest właśnie kwestia tego algorytmu, o którym mówię. My nie zaczepiliśmy się dobrze póki co o algorytm rozrywkowy. I jak ludzie szukają tego typu treści, to u nas akurat one tak sobie żrą, ale szukamy pomysłu na to cały czas. Mamy lepsze, gorsze, czasami jakieś pojedyncze odcinki takich rozrywkowych programów robiliśmy. Ale jedynym programem, który był na stałe, u nas rozdówkowy, to było zero presji ze stand-uperami. Tylko, że oni w pewnym momencie już byli tak zajęci tymi swoimi trasami, te kariery im tak wystrzeliły, że nie byliśmy w stanie się odpowiednio organizacyjnie tutaj spotkać.
51:10
Też trochę finansowo, no bo jak im wystrzeliła kariera, no to nagle musieli decydować, czy nagrają program, czy w tym czasie zrobią dwa występy dla hali, gdzie jest tyle i tyle osób i zrobią na tym tyle i tyle, nie?
51:23
No, a ja właśnie myślałem nawet o takich programach, jak Fris miał Mafię, Arezy miał Sabotażystę, że jesteście w stanie to tak w rzeczywistości zorganizować, a jak już ruszyłeś temat stand-uperów, to zobacz, że stand-uperzy czasami szukają miejsc, gdzie mogą opublikować swój stand-up, poza swoimi kanałami. Bo chociażby Mateusz Socha całkiem niedawno do mnie pisał, trzymałem kontakt do Netflixa, bo wiedział, że chociażby Rafał Pacześ też to tam opublikował. A pomyślałem sobie, że jesteście takim kanałem, które było świetne do publikowania chociażby materiałów stand-uperów. Że też ten target, ta grupa dotarcia, bardzo żywy kanał.
51:55
I czy w ogóle nie dyskutowaliście o tym?
51:57
Czyli stand-uperzy sobie nie radzą na YouTubie?
52:00
Nie wszyscy. Nie wszyscy, i to też pamiętaj, że to jest ten problem, że oni nie dodają regularnie, więc te kanały często są długo martwe, a potem nagle dodają film, który ma ponad godzinę i ten algorytm wariuje. A jak masz taki rozkręcony algorytm, jak jest u was, że z jednej strony przytula krótkie filmy, dłuższe filmy, bardzo długie filmy, no to pomyślałem sobie, że jesteście świetnym miejscem na to, a z drugiej strony grupa odbiorców, przez to chociażby, że mieliście stand-uperów, jest raczej zaznajomiona w tym, a to się też nieźle oglądało.
52:27
Muszę to przemyślać. Chociaż moje doświadczenia ze stand-upyrami są takie sobie. Znaczy ja ich bardzo lubię.
52:34
Ale mówiłeś.
52:35
Tak, ja ich bardzo lubię. Są fajni goście, tylko oni są totalnie często albo nie obowiązkowi, albo zapatrzeni w siebie i ultra egocentryczni. Jak mają interes, to wszystko super, ale jak po prostu mieliby coś zrobić od tak, to się nagle okazuje, że aktualnie kładą się spać zawsze o dziewiętnastej, na przykład i program o dwudziestej już jest niemożliwy, albo różne tam fanaberie. Ja ich lubię, ale...
53:07
Nie brzmi to, jakby się... Wiem właśnie, tak próbuję to złagodzić, bo to rozpędziłem się trochę, próbuję to złagodzić. Ja ich lubię, natomiast...
53:14
Ale żeby nie kontaktowali się z tym.
53:16
Natomiast czasami mnie razi takie gwiazdożenie, nie lubię gwiazdożenia strasznie.
53:22
Ale bo to chyba młoda branża w Polsce. Wydaje mi się, że chyba u stand-uperów jest to najbardziej widoczne. Z wszystkich ludzi też, z którymi rozmawiałem, to wiem, że w tej brandy... Są też wyjątki.
53:31
Są osoby, które są ultra zorganizowane, jak Kasper Uciński, który jest bardzo zorganizowany i wszystko ma... Ja wiem, że jak się z nim umówię na dziesiątą, to będzie o dziesiątej, a nie dziesiątej cztery. Ale są tacy, jak się umówię na dziesiątą, to będą sześć dni później o jedenastej, więc jakby różnie.
53:48
Ale ja też myślę, że może polski internet jest za bardzo dzisiaj skondensowany w ogóle na rozmowach przy stole. Zobacz, ile porobiło się podcastów, ile porobiło się... To co mówi w ogóle, no? No, przecież to obserwuję. Wydaje mi się, że i tak byłem jednym z pierwszych ludzi, którzy na szerszą skalę o tym rozmawiali przy stole. Ale teraz jest tego wysyp. Jak pomyślisz sobie, jak to wszystko wygląda, wszystko jest kopią. Nawet jak pomyślisz sobie o ludziach, którzy próbują...
54:11
Ale z drugiej strony, gdzie rozmawiać, jak nie przy stole.
54:13
Można jeszcze w samochodzie, no ale po co...
54:15
My autokar kupiliśmy teraz odkryty, bo ten koszt wynajmu wtedy...
54:20
Pomyślałeś sobie, że to jest dobry biznes.
54:21
Nie, no ty, my wydaliśmy w 3 dni 150, czy 100, 150, 120, nie wiem, no do tego rzędu pieniądza na wynajem autokaru, a potem zobaczyłem, że kupno autokaru kosztuje 250 czy 300. No to mówię, nie, no to trzeba kupić.
54:33
Mogli tak od razu.
54:35
No i kupiliśmy, no.
54:37
Chyba teraz złownik jest w Niemczech i tam kopie w oponę i sprawdza, czy napompowana i zaraz będzie brał.
54:42
A myślałeś kiedyś o wykupieniu już istniejącej konkurencji albo o czymś, co chcieliście mieć w kanale Zero? Nie. A to jest jakiś pomysł na przyszłość, czy w ogóle wolisz coś stworzyć od Zero?
54:54
nie widziałem jeszcze takiego projektu, który by mi na tyle zaimponował, a jednocześnie byłby w moim zasięgu finansowym, żeby stwierdził, że chcę to mieć. Zresztą te akwizycje w internecie to nie kończyły się wielkimi sukcesami.
55:09
Sport u was upadł i wyobrażam sobie, że jest go mało, to się chyba zgadzamy, że wyobrażałem sobie po prostu, że kupujecie jakiś kanał, który jest o sporcie i po prostu rozwijacie go jako kanał Zero Sport.
55:20
Jeszcze mógłbym odkupić, weszło z powrotem.
55:23
No, to prawda. Ja też o tym myślałem, jak konstruowałem pytania, ale nie ma, że tego weszło z jakiegoś powodu.
55:29
Także dlatego, że doba ma 24 godziny i także dlatego, że czasami, cały czas to ta peta, patrzę, co to jest w ogóle? Czy to jest delfin? Czasami jest tak, że Nawet jak coś się opłaca i wiesz, że w rok ileś tam na tym zarobisz, to jednocześnie wiesz, że wysiłek energetyczny będzie niewspółmierny i że lepiej by było tę samą energię albo mniejszą skoncentrować jeszcze na projekcie, który wymaga dopieszczenia.
56:07
No i chyba sport niestety nie jest takim miejscem. Sport ma swoje ograniczenia. Bardzo duże.
56:12
Poza tym ja lubię robić rzeczy, które mnie kręcą. Sport mnie już nie kręci, w sensie nie ekscytuje. Ja za dużo wiem o sporcie, za dobrze znam tych ludzi, za dobrze rozumiem mechanizmy.
56:27
Mając klub piłkarski na niskim poziomie, uważam, że nauczyłem się w tym klubie więcej niż wszyscy ci dziennikarze sportowi, którzy dzisiaj się wymądrzają o futbolu, kiedykolwiek się dowiedzą. Tylko, że nie będą mieli możliwości skonfrontowania się ze mną w tym temacie.
56:45
No ale to czekaj, to wracając do polityki. Czy bez polityki kanał 0 byłby o połowę mniejszy?
56:51
Pewnie tak, bo polityka stała się sportem narodowym Polaków. Polityka nie jest już tylko polityką.
56:56
Polityka to jest i sport, i show-biznes, i reality show, wszystko razem. Ale zobacz, chyba to przez to też, że ty zrobiłeś taką pop-politykę, że nie było takich programów.
57:05
Szczerze moc, ja zrobiłem z polityką dokładnie to samo, co wcześniej zrobiłem z piłką nożną, jako weszło.
57:10
Jakby te same... To jest identyczna historia, ja to miałem dalej w scenariuszu.
57:14
No tak, ja przyszedłem do jakiegoś środowiska, które było napompowane, naburmuszone, niedostępne i uważało, że może robić co chce. I najpierw w piłce nożnej powiedziałem, że wcale nie. Jak ktoś jest durniem, to można go nazywać durniem i nie ma w tym nic złego, bo jakby nie jest to kłamstwo. A potem się okazało, że w polityce to bardzo podobnie wygląda.
57:38
Polityka przyciąga nowych widzów, ale odstrasza reklamodawców?
57:43
Reklamodawców przyciągają zasięgi.
57:45
Ale są takie firmy, które nie chcą się wyświetlać przy politykach.
57:48
Oczywiście, że są takie firmy. Każdy ma jakąś tam swoją politykę. A propos. Natomiast liczy się całościowy obrazek. Bywa czasami tak, że są firmy, które nie chcą się wyświetlać przy polityce i no wiedzą, że nie mogą tego robić ze względu na bezpieczeństwo wizerunkowe, ale jednocześnie ci sami ludzie pracujący w tych firmach, prezesi tych firm, dyrektorzy, oni są fanami polityki albo o tego, jak my o tej polityce mówimy.
58:21
Więc doklejają się do innych formatów, ale tak naprawdę tylko po to, by czuć satysfakcję, że jak potem obejrzą polityczny program, to pomyślą, kur, tak trzeba było właśnie.
58:32
No ale kanał OZERO powinien się uniezależnić od YouTube'a?
58:36
YouTube jest świetnym partnerem.
58:40
Uzależnienie się od YouTube'a to tak jakbyś spytał o netu, czy nie powinien się uniezależnić od internetu. No nie wiem.
58:47
Ale wiesz, że to jest też tak, że możesz złamać regulamin. Przeżyłeś historię w kanale sportowym, gdzie nagle kanał... Mamy bardzo dobre relacje z YouTube'em.
58:56
YouTube widzi w nas poważnego gracza, poważnego partnera, wiarygodnego partnera. Ja znam te historie o tym, jak YouTube jest niedostępny, bo jakby każdy młody twórca na pewnym etapie się coś tam odbił od tego, zwłaszcza dzisiaj w dobie AI. Możliwość skonfrontowania jakiegoś problemu z realną osobą, która chce ci pomóc, to jest jak wygranie w Totka. I to już nie tylko w YouTube, ale to wystarczy, nie wiem, do apteki zadzwonić i już jest ciężko o pomoc, o rozmowę z normalną osobą.
59:27
Ale nasze doświadczenia dzisiaj są bardzo w porządku i to jest relacja między ludźmi, a nie między nami a czatem.
59:38
Partnerem pielęgnacyjnym podcastu jest Tołpa Dermoshots. Dermoprecyzja i moc działania.
59:46
Ale nie ma was na Spotify z tego samego powodu, z którego ja chcę odejść ze Spotify, czyli po prostu nie płacą?
59:51
No dokładnie. Po co mam wrzucać treści, na których nie zarobię, skoro mogę te same treści wrzucić na YouTube i zarobić?
59:57
Wydaje się absurdalne, co? Że płacą muzykom, ale twórcom internetowym...
60:01
Ja tego w ogóle nie rozumiem. Jak usłyszałem, że mamy wchodzić po to, żeby zająć miejsce dla prestiżu, to ja dla prestiżu w ogóle w ogródku usiąść.
60:10
No tak jest. Ja kiedyś z kimś rozmawiałem i mówiłem, że to jest takie, że rywalizuje o dyplom na koniec roku, czy jest ten najpopularniejszy w miejscu, za którym nikt się...
60:18
To ty jeszcze wszedłeś w branżę, która dopiero raczkowała tych podcastów i zajęłeś pozycję lidera, miałeś z tego wizerunkowe korzyści. Pamiętam twój plakat, plakat Baner Wielki na dworcu chyba w Poznaniu, jak wysiadłem na stacji, patrzę, tam, żurnalista, podcast numer jeden w Polsce, no to też legendowało cię jakoś, prawda?
60:40
I to było ostatni raz, kiedy robili kampanię.
60:42
Okej. Ale bez tego nie miałby dzisiaj takiego YouTube rozkresonego.
60:46
Tak, to prawda. Znaczy, to prawda, bo ja też na samym początku przecież nie publikowałem wideo, tylko publikowałem samo audio. Ja w ogóle przecież nie nagrywałem tego w taki sposób, więc ja nawet nie miałem możliwości realizowania tego na YouTube, ale to jest absurdalne. No patrząc na to, że jeszcze Spotify lubi się...
61:01
Nie, nie, w ogóle...
61:04
Ten model biznesowy jest dla mnie niezrozumiały. Są różne modele dla mnie niezrozumiałe, nawet te płatne. Na przykład dostałem maila z wydawnictwa Angora już któryś raz w życiu, że muszą mi zapłacić. Za co mi muszą zapłacić? Bo mi ukradli tekst. No przecież nie płacał mi tak po prostu, tylko ukradli mi tekst. Czyli nie pytając mnie, wydrukowali go w swojej gazecie, która ma ogromną sprzedaż, jedną z większych w Polsce i potem chcą mi za to zapłacić. Nawet nie wiem ile, bo nigdy nie odpisałem na te maile.
61:36
Strzelam, że ze 400 złotych, 300, 200, coś takiego. Model, w którym ktoś bierze bez pytania, a potem sam ustala, ile to jest warte, jaką stawkę macie zapłacić. Dla mnie jest chory. Dla mnie to jest złodziejstwo, no ale jest jakiś myk prawny, że oni tydzień później, czy gdzieś tam później mogą te teksty brać skąd chcą i sobie je drukować. No i to robią, ale jak to funkcjonuje, na jakiejś zasadzie, że nikt nie, czy też nie było nikogo, kto by na grubo z tym poszedł do sądu. Ja jakby jestem bardzo sceptyczny co do niektórych roszczeń artystów, ale też niektóre z tych nawet nie roszczeń, a żali całkowicie rozumiem.
62:16
No i gdyby był u mnie w programie Paweł Domagała i mówił o tym, że ten Spotify płaci bardzo mało i że to jakby, jak chcesz mieć całą muzykę świata za 10 dolarów, to na sam koniec lat Domagały to nie zostanie cent, tylko dużo mniej. Ja rozumiem, że to jest mało i ktoś powie, no ale mogą iść gdzie, nie ma obowiązku być na Spotify, tylko jednocześnie ten Spotify tak zmienił nasze przyzwyczajenia, jeśli chodzi o konsumpcję muzyki, że jak cię tam nie ma, to po prostu ciebie nie ma w muzyce.
62:47
Musisz tam być, jak chcesz być muzykiem. Jednocześnie ten Spotify sam dyktuje stawki dla tych muzyków. Oni są w dość trudnej sytuacji. Ci najlepsi zrobiają dobrze, ci gorsi zrobiają źle. Oczywiście nie znaczy to, że zamierzam tym gorszym coś źle kompensować, jeśli ich nie słucham.
63:01
No i tak samo jest trochę w podcastach, wiesz, bo są ludzie, którzy słuchają podcastów na Spotify i kropka, że to, że jest dostępne na YouTubie wcześniej, jeśli nie interesuje, oni będą czekali, aż ten podcast pojawi się na Spotify i po prostu albo tu jesteś i ci za to nie płacimy i nie docierasz.
63:14
Oni wchodzą z założenia, że płacą abonament za Spotify albo nie, bo też darmowy jest chyba Spotify, tak? Bo ja nie korzystam.
63:20
Ja nie korzystam, nie wiem czy jest, w sensie jest, ale chyba jest tak, że... Bójś twarzą tej firmy, to jak nie wiesz... Ja nie byłem twarzą, oni sobie sami wzięli moją twarz. Więc to chyba tak jest po prostu... Nie było twarzy jeszcze. No właśnie, że można, że możesz po prostu słuchać, ale wybiera ci losowo piosenki, nie możesz zmieniać piosenek, tam są absurdy. Więc no tak jest skonstruowane...
63:39
No to nie wybieramy się na Spotify.
63:41
No nie, z tego to zrozumiem. Na ile Robert Mazurek pomógł ci wyjść z roli dziennikarza sportowego i wejść w rolę, którą obecnie pełnisz?
63:52
Myślę, że zawsze mnie popychał w tym kierunku, żebyśmy... Bo ty w ogóle odmawiałeś mu, bo on mówił ci, że coś więcej, coś więcej, coś więcej, a ty mu podobno mówiłeś, że...
64:00
Nie, nie, nie, to nie wiem, to musiała być jego wersja zdarzeń. Prawdziwa wersja jest taka, że ja z rok namawiałem go na to, żeby miał swój program w kanale sportowym.
64:13
I on ten program stwierdził, że będzie robił ze mną, ale inicjatywa wyszła ode mnie, żeby on w ogóle w formę wideo się zaangażował. Bardzo był sceptyczny i co do swojego udziału, mówiąc krótko swoje mordy w wersji wideo, jaki był sceptyczny wobec samego YouTube'a i długo trwało szukanie szukanie formatu, który by go zadowolił, ale to ja wyszedłem z tą inicjatywą.
64:45
Natomiast on na pewno był osobą, która namawiała mnie, gdy opowiedziałem mu o pomyśle na Kanał Zero, no to bardzo szybko przeszedł do namawiania mnie, żebym to zrobił i bardzo szybko mnie też zniechęcał jeszcze w kanale sportowym przed sprzedawaniem projektu na zewnątrz, bo twierdził, że jeszcze większe rzeczy przede mną.
65:09
Dzisiaj mówisz, że to jest relacja, którą chyba nazywasz przyjaźnią.
65:14
No na pewno bardzo dobrą znajomością.
65:16
Ale prowadziliście kiedyś program, będąc na siebie autentycznie wkurzeni?
65:20
Tak. Powiedzasz, który to był odcinek?
65:23
Wiesz co, był taki jeden odcinek. Robert cały czas narzekał, że za dużo reklam stoi na stole. No ale jakby z drugiej strony jestem ja, gdzie ja wiem, co sprzedaliśmy komu i to nie jest tak, że on po prostu może coś sobie wziąć i odstawić, prawda? I zdjąć na dół i tego nie ma i on już nagrywa.
65:42
No i tego dnia był nieznośny, bo on bywa nieznośny i ja bywam nieznośny. Tego dnia akurat on był nieznośny. I stała miska z napisem SFD. I on cały czas mówił, że to nie może stać tu, tamto nie może stać tam, cały czas. Ja mówię, dobra, nie będzie to tu stało. I tak tę miskę połknąłem ze stołu, ona poleciała, roztrzaskała się na ziemi na sto kawałków.
66:10
I on tak spojrzał w tym momencie.
66:12
I totalnie z niego zeszło wszystko. Ja nabuzowany prowadziłem, a on grzeczny. Ale chyba widzowie się nie zorientowali. Który to był odcinek? Pamiętasz? Nie, nie pamiętam.
66:24
Ale była taka historia, że on ci kiedyś powiedział, Krzysiek, przesadziłeś? I ty posłuchałeś, albo zmiękczyłeś jakąś wersję, którą miałeś w programie.
66:31
Wiesz co, ja cię zaskoczę, bo my już nie oglądamy tych wersji przed puszczeniem. To znaczy, my nagrywamy, a potem montażysta montuje i koniec. Jakby nasz udział się kończy w momencie...
66:41
Ale nie, mi chodzi o to, że w trakcie, kiedy nagrywacie...
66:44
A w trakcie zdarza się z kolei, że ktoś komuś zwraca uwagę. I mówimy, nie, to za grube. I jest element negocjacji, czy aby na pewno za grube. I to z obu stron bywa.
66:57
I jak ktoś powie wtedy, nie słuchaj, ja się na to nie zgadzam, to tego nie ma.
67:02
Czyli macie takie prawowe to?
67:04
Tak, bardzo rzadko, pewnie za rzadko z niego korzystamy. Co ty, naprawdę? Naprawdę, no.
67:10
Ale to porozmawiajmy o tym, kiedy pierwszy raz poczułeś, że twój tekst może kogoś naprawdę zaboleć?
67:18
Wiesz co, ja napisałem tyle głupo w życiu. Kurczę...
67:22
Ale masz tak, że...
67:23
Miałem mało tego, nie?
67:26
Jak ci już powiedziałem, nie przygotowuję się do wywiadów, ale po wywiadach czasami mam taką opóźnioną refleksję. W ogóle mam dziwną pamięć. Ja powiem ci, jak jeszcze pracowałem w przeglądzie sportowym i mimo, że byłem młodym chłopakiem, to moim obowiązkiem było zczytywanie kolumn przed drukiem i często do późna siedziałem w gazecie, I każdą stronę musiałem przeżyć, pozaznaczać brakujące przecinki, poprawić jakieś błędy, coś tam zobaczyć, że coś jest nie tak, brak podpisu, pod zdjęcie i tak dalej.
67:57
I strona po stronie to robiłem, na końcu się musiałem podpisać na Krzysztof Stanowski, że to zaakceptowałem do druku tą stronę i ona sobie szła. I miałem tak, że wracałem, powiedzmy, nie wiem, zsyłaliśmy przed północą, wracałem o pierwszej w nocy do domu, I nagle przed oczami miałem trzecia szpalta, drugi akapit, druga linijka. Tam jest błąd.
68:22
I ja widziałem po prostu to jeszcze raz.
68:24
I dzień później otwierałem gazetę i mówię, no tak, wiedziałem, nie? I to było dość regularne u mnie, że mój mózg z opóźnieniem wypluwał mi jakieś obrazy i dostarczał mi to, czego szukałem, ale nie znajdowałem w danym momencie. To jakaś taka... No w każdym razie z wywiadami mam tak samo, że zawsze mnie ktoś pyta, czego się wstydzę. Co zrobiłem w życiu, czego się wstydzę. I zawsze po wywiadzie to pamiętam, a nigdy w trakcie.
68:55
I ja wiem, że miałem jakiś tekst, który był z perspektywy czasu strasznie zły, niesprawiedliwy, bolesny. I teraz nie pamiętam, który to był.
69:07
To jest w ogóle dobrą wymówkę. Naprawdę nie pamiętam. Jak zadzwonisz jutro, to już będę wiedział, który to... Dodawiam w napisach.
69:13
Ale czekaj, ale dużo ludzi oskarża cię o egzekucję wizerunkową. Ty widzisz coś w tym prawdy?
69:20
Może czasami ten gaz za mocno wciskam. To jest często tak, że ta druga strona, druga osoba, druga strona zaczyna walczyć i wiem, że ta raz jest po mojej stronie, a druga walcząca strona zaczyna iść w jakieś kłamstwo, manipulacje i wtedy jeszcze przyspieszam. I to jest właśnie ten moment.
69:45
No to jest chyba case Natalia Janoszek, że gdyby...
69:47
Gdyby mi nie pozwała, to bym nie poleciał do tych Indii. No tyle, no przecież ta India to masakra w ogóle.
69:55
No wiadomo i też chyba sam wierzysz z dzisiaj, że po prostu to, że tam przegiołeś albo przepaliłeś w pewnym momencie, może przepaliłeś po prostu, że ten temat był tak intensywny, to przykleiło się do tego, że w pewnym momencie Natalia Janoszek ludzie współczuli.
70:08
Nie.
70:10
Nie widzisz tego, że jednak współczujemy i nadal, że mówią, że a, Stanowski, że to była egzekucja, że tam miał ją za bardzo, ją docisnął?
70:18
Nie. Uważam, że ona, gdyby ona chociaż na pięć minut wyszła z kłamstwa, stanęła wprawdzie, jak to się mówi. A odbiór ludzi był, moim zdaniem, ultrapozytywny.
70:28
Nie no, też, też.
70:30
Ale zawsze się znajdą osoby, które mówią, o nie, wystarczy.
70:33
Nie no, do pewnego momentu był tylko jeden odbiór. Ja przy pierwszym filmie nie widziałem innego odbioru.
70:38
No, Nie no, przy tym drugim z Indii też nie. Ten drugi był raczej, spotkał się z jeszcze lepszym odbiorem niż pierwszy. Po czasie są zawsze osoby, ale moim zdaniem to nie jest faktyczne współczucie Natalii Janoszek. To jest szukanie punktu zaszczepienia, żeby mi dowalić. Znęca się nad kobietą.
70:59
No ale wiesz, jak ja tam sobie szukałem wypowiedzi i myślałem sobie, no muszą być jakieś kontrowersje. To jedną z ciekawych wypowiedzi musiałem zweryfikować, czy naprawdę to powiedziałeś, czy wymyśliła sobie to tylko Maja Staśko. To było to, że jest za brzydka, żeby ktoś się molestował.
71:12
To nie było ładne. Znaczy, to nie tak brzmiało.
71:15
Tak, to brzmiało trochę, ja to skróciłem.
71:17
To była zupełnie inna historia. Znaczy, ale ogólnie tam to niepotrzebnie powiedziałem, mimo że... Dobra.
71:25
Bo to był absurd, ja się zgadzam w całości. Nie no, po prostu...
71:29
abstrahując od Maji Staśko, to, że heteroseksualni mężczyźni będą podążać za jakąś osobą do klubu dla gejów tylko dlatego, bo uważają, że ta osoba jest tak atrakcyjna, że jeszcze się nie napatrzyli i wejdą do środka, do tego klubu dla gejów, żeby dalej patrzeć na kobietę, bo po prostu jest tak zjawiskowa, no to rozumiem, że Klaudia Schiffer mogłaby wywołać takie reakcje. Nie trzeba by być paskudą, bym uznał, że to jest mało prawdopodobne.
71:58
Moim zdaniem ta historia jest mało prawdopodobna. Po prostu.
72:02
Ale dobra, ale w sprawie pizzy z krewetkami jest absurd systemu. Tylko dlaczego całą złość skierowałeś nie w ludzi, którzy tworzą te przepisy i zarządzają skarbówką, ale w konkretną osobę?
72:12
A jak ta osoba się nazywa?
72:14
Ty i ja wiemy, że nie wiemy, ale chodzi mi o to, że po prostu... No nie, no mówisz, że w konkretną osobę. A jest wysoka czy niska? Uderzyłeś w urzędniszkę.
72:20
Ale powiedz, powiedziałeś konkretna osoba, czy ta urzędniszka ma na imię Anna?
72:24
Nie, nie znalazłem tego, tylko chodzi mi o to, że...
72:27
Czy jest wysoka czy niska, czarne włosy czy blond?
72:29
Ja rozumiem tą linię obrony.
72:32
To nie jest linię obrony, to jest prawda. Mówimy o anonimowej postaci, całkowicie nieidentyfikowalnej, która jest uosobieniem...
72:43
jakiejś patologii urzędniczej. Narracja, gdzie ja jestem zasięgowym, krwawym twórcą, który rzuca się na biedną urzędniczkę, jest absurdem, a taka była, bo jest zupełnie inaczej. To ja zwykły człowiek z zasięgami, ale...
73:05
biznesmen prowadzący działalność gospodarczą, która podlega kontroli urzędów skarbowych i innych instytucji państwowych. Ja mówię o urzędniczej patologii i mam przeciwko sobie i urzędników KAS-u, i prokuraturę, która się wypowiedziała, i wszystkie media, które zległy, tylko czekają, aż będą się mogły do czegoś doczepić, i marszałkini Senatu, i innych polityków, to ja jestem w tym starciu ten mały, na szczęście na tyle duży, że się nie boję, ale jednak ja jestem jednostką versus państwo, a nie odwrotnie.
73:45
Ja żałuję zupełnie czegoś silnego, że nie ubrałem tego tak w słowa, żeby ludzie, którzy ze mną współpracują nie musieli się za mnie tłumaczyć. Ja nie lubię tego, gdy ja coś palnę, I wiem, że to nie jest komfortowe dla moich współpracowników, bo są pytania. A czy ci nie wstyd? A jak ty możesz? A ty mu w ogóle rękę podajesz czy coś? Więc nawet gdy czuję, że mam rację w danym starciu, to żałuję tego, że coś powiedziałem albo powiedziałem nie tak, a mogłem inaczej, z uwagi na konsekwencje nie które na mnie płyną, tylko jak one rezonują potem na ludzi, którzy gdzieś zaufali, że jak będą ze mną współpracować, to w sumie będzie dla nich spoko.
74:26
Ale to z tego powodu Terlikowski i Stawiszyński wycofali się z kongresu zero?
74:31
Słuchaj, no chyba tak. Natomiast ani z jednym, ani z drugim ja nie rozmawiałem, bo ja nie organizowałem tego kongresu, w sensie kto ma występować. I jakby szanuję to, że Pan Terlikowski uznał, że nie wystąpi. Spoko, nie? Ma prawo nie występować, ma prawo zmienić zdanie, ma prawo pojawiać się tam, gdzie czuje, że jego wizerunek jest zabezpieczony. Natomiast potem zaczął robić z tego taką dramę dla pokazywania, że przypominał po raz trzeci, pamiętajcie, że się wycofałem, pamiętajcie, że ja mam zasady.
75:07
I to już było takie...
75:10
Co za różnica.
75:12
No to pogadajmy o biznesie. Czy to prawda, że prawie twoim wspólnikiem na weszło zostałby Radosław Osuch?
75:20
No tak, były takie rozmowy kiedyś dawno, ale on stworzył swój własny portal piłkarski.
75:28
Tak i to jest w ogóle historia, bo on stworzył chyba dokładnie to, co ty mu powiedziałeś z Przemkiem Rudzkim.
75:34
Tak, dokładnie. No i pojechaliśmy się z nim spotkać i opowiedziałem mu założenia. On tak nadużył od takiego zwrotu, łe, cały czas tak mówił. Przyjechał po miesiącu i mówił, łe, chłopaki, nie uwierzycie. Jaką historię miałem, łe, jechałem pociągiem i tak sobie pomyślałem, zrobię portal o piłce nożnej. I zaczynam opowiadać. Ja mówię, Radek, czy ty właśnie opowiedziałeś mi dokładnie to samo, co ja ci opowiedziałem miesiąc temu?
76:02
I tak dalej, no i zrobił, ale nie odniósł sukcesu.
76:07
A jak to się stało, że założyłeś weszło? Ja wiem, że pracowałeś w filmie bookmakerskiej, ale jak w ogóle, bo to miało być na początku tylko i wyłącznie portal, bo to jest skrawek informacji, to jest najcięższy element do zweryfikowania w twoim życiu. To miał być tylko portal do obstawiania meczów, do pokazywania jak ludzie obstawiają mecze, właśnie popularni ludzie?
76:25
W dużej mierze tak, to znaczy, ale nie tylko. Nie, na pewno nie, ponieważ ja to stworzyłem z takiego braku pisania. Ja miałem chęć wypisania się. To było po dzienniku? Moim zdaniem miałem, tak, to było moim zdaniem po dzienniku. Ja pracowałem tylko w tej firmie. W tej firmie nic nie robiłem, mówię.
76:43
Ty byłeś w ogóle jedynym gościem w Polsce.
76:45
Jedynym w Polsce i mieliśmy raz na tydzień zebrania. I oczywiście jakby nie robiłem, to też w mojej skali nie robiłem. Ktoś inny by powiedział, że się przepracowywał. Ja czułem, że mam jeszcze niewykorzystane pokłady i siły i czasu. I ja lubiłem pisać, więc uznałem, że sobie założę coś, żeby pisać. Ale jednocześnie, oprócz tego pisania, Jako, że miałem mały budżet reklamowy wtedy, a strasznie tak ambitnie do tego podchodziłem i stwierdziłem, że muszę osiągnąć sukces na rynku polskim, bo dają mi dobrą wypłatę i jak osiągnę sukces, to dadzą mi jeszcze większą.
77:20
I tak patrzyłem tutaj, tu się zreklamować, tu, ale tu brakuje budżetu trochę, no to stwierdziłem, że założę swój portal i będę ich reklamował po prostu za free w tajemnicy i oni nie będą wiedzieć, że to mój portal.
77:33
No i przez jakiś czas to działało, a potem się rozchulało na tyle, że się ujawniłem.
77:39
No tak, ale to też w ogóle historia z tym ujawnieniem jest doskonała, bo po prostu pisałeś tekst, nie miałaś pomysłu na tekst i stwierdziłeś, że a dobra, to napiszę, kim jestem.
77:46
No dość spontanicznie to było, no.
77:49
ten portal zaczął się szybko rozrastać? No bo założyłeś go w 2008 roku.
77:53
Wiesz co, to też zależy szybko, bo ja pamiętam, że jeszcze był taki portal, później go założyłem. A propos porażek. Zawsze czytałem, że to jest moja porażka, bo miałem portal Wyszło dla ludzi, którym wyszło. I tam mój kumpel, który ma dużą lekkość pisania, Miał pisać. Ja miałem też pisać, no ale powiedzmy siebie nigdy nie wliczałem do sfery kosztowej, no bo uznawałem, że spoko. I założyłem ten portal dlatego, że miałem zlecenie reklamowe, że jakby taki portal był i tak za 7 tysięcy miesięcznie, to byśmy tam na to dali.
78:29
No to ja nam mówiłem kumpla, że dostanie 4 i będzie to w pojedynkę pisał. plus moje wsparcie. Dopóki był ten kontrakt na 7000, no to portal istniał. I sobie trójka była górki, która to górka szła na portal, weszło komu z kolei i tam można było dalej to rozwijać. Więc to, może i to nie był wielki sukces, ale też nie była to porażka, bo to było dokładnie skrojone, osiągnąłem te cele, które zamierzałem. W którym momencie portal weszło, przebił sufit, Nie wiem, szybko bardzo jakoś to poszło.
79:02
To jakiś był błyskawiczny wystrzał i też mieliśmy publikę taką w ogóle niezgodną z zasadami Google'a, w sensie mieliśmy 90% bezpośredniego ruchu, coś takiego, ludzie po prostu wpisywali, niczego nie szukali. To też potem było elementem kłopotów, bo jakby tak zaniedbaliśmy SEO, że że nas to rozleniwiło i na przykład takie metrzyki, które żyły tylko z SEO, wystrzeliły w górę, jak odpowiednio Google tam się poprzemieniał na polskim rynku, a my tak zostaliśmy na tym poziomie takich hard userów, których jest bardzo wielu.
79:42
No, to była armia, ale też teraz już mówię z głowy, szczerze powiedziawszy nawet nie przygotowywałem się do tego, więc mogę strzelać, że weszło chyba było w pewnym momencie zarejestrowane za granicą ze względu na to, że dalej reklamowaliście zagranicznych bookmakerów i mówiliście, że to jest portal dla ludzi z Polski, ale mieszkających za granicą. Dobrze pamiętam? Bardzo dobrze pamiętam. Długo to tak działał? Ty nie chcesz nic mówić?
80:10
Słuchaj. Ale to był świetny biznes.
80:13
Okej. Pisałeś pod pseudonimem. Znam historię z tym, że przez to, że po prostu nie chciałeś, żeby ludzie widzieli, że coś tam jeszcze robisz na boku. Ci ludzie, u których pracowałeś, gdy byłeś zatrudniony, to było tak, że też pisałeś rzeczy, których byś nie napisał jako Krzysztof Stanowski? Jechałeś trochę mocniej?
80:32
Nie chyba, bo jakby próg...
80:36
odpowiedzialności mam dość nisko. Ale zobacz, po prostu chwilę pomilczałeś, więc... Zwłaszcza jeśli chodzi o moje opinie na temat środowiska piłkarskiego, ten próg jest bardzo niski.
80:47
Zerowo jest chyba.
80:48
Tak, i nie miałem problemu raczej z tym.
80:51
No ale czekaj, bo jeszcze też wypadł mi pontek tego, jak dostałeś pracę w ogóle tego bukmagera, że... To w ogóle był w dużej mierze przypadek,
80:59
Ponieważ tam jakiś udział miał w ogóle mój szwagier. Zresztą z którym nie mam żadnych relacji. Być może to była nasza ostatnia rozmowa. W każdym razie, albo on był dyrektorem w dużej firmie. O, już chyba kojarzę. On był dyrektorem w dużym telekomie. I Headhunter się do niego zgłosił i zaprosił go na rozmowę do tego bukmachera. I ja powiedział, a on nie ma już zielonego pojęcia o sporcie i tak dalej. I ani ta propozycja nie była dla niego finansowo atrakcyjna, ani też nie była atrakcyjna pod względem tego, czym on się interesował.
81:35
I on powiedział, że on to nie, ale może polecić tam takiego chłopaka, który tam dobrze się zna na tym środowisku i tak dalej. I o dziwo oni mnie zaprosili na rozmowę. A jak już zaprosili na rozmowę, to już po prostu to wygrałem.
81:50
Tam było pięciu kandydatów, ty znowu byłeś najmłodszy i to wygrałeś. I potem byłeś w jeszcze jednej firmie.
81:58
Tak, potem byłem w takim, no wówczas największym chyba albo... Może to był największy był czas pokeru na świecie, party gaming, party poker. Potem wystrzelił Poker Stars.
82:09
Tworzysz weszło, polski futbol był przez media latami słodzony i pudrowany, więc potrzebował przeciwwagi. Czy w pewnym momencie weszło nie zaczęło krytykować już nie dlatego, że trzeba było, tylko dlatego, że krytyka była waszą walutą? Że ludzie oczekiwali od tego, że na weszło będzie jazda?
82:26
Wiesz co, na pewno było tak, że żyliśmy z porażek. To znaczy, jak tylko przegrała polska reprezentacja, był polski klub. Zresztą wymyśliłem, niektórzy odmawiają mi autorstwa tego słowa, jestem bardzo tym oburzony, bo wiem, że ja to wymyśliłem, bo akurat to pamiętam, że wymyśliłem słowo eurofiłko. Kiedy dostawaliśmy regularne łomoty w europejskich pucharach, to my wypromowaliśmy to słowo i rzeczywiście polska piłka wówczas zapewniała... No, nieograniczone po prostu pokłady memowych porażek.
83:02
Byliśmy w stanie przegrać z każdym. Na Litwie, w Kazachstanie, w Azerbejdżanie, w Armenii, wszędzie po prostu byliśmy w stanie przegrać. Wszędzie byliśmy w stanie zrobić to w sposób haniebny. I jak tylko coś się złego działo, to ludzie wbijali się tłumnie na weszło. A permanentnie działo się coś złego.
83:22
Tak, no wychowałem się w tych czasach. Co mam ci mówić?
83:25
Więc byliśmy beneficjentami upadku polskiej piłki, to na pewno.
83:31
No Mirosław Trzeciak przecież powiedział, że dla klikalności skrytykowalibyście nawet widelec, więc to też były takie czasy...
83:37
Tak, i potem mówi to Mirosław III, który uznał, że Robert Lewandowski nie umie grać w piłkę, bo woli Miquela, Rua, Barenę. No i potem jak ty go krytykujesz, to on uważa, że to jest dla klikalności, bo tak naprawdę on się zna świetnie na piłce. No tak się zna, że dzisiaj chyba Lewandowski gra w piłkę, a Mirosław III jest taksówkarzem. Czekaj, ale ty też o Lewandowskim powiedziałeś coś takiego, że... Spoko, nie trzeba mieć samych trafnych prognoz. Oczywiście, że tak, ja nigdy nie zakładałem, że on będzie topował dziewiątką świata. Też myślę, że on sam nie zakładał. Natomiast trzeba naprawdę być na bakier, żeby być dyrektorem sportowym Legii Warszawa i chłopaka odpalić, że on w ogóle nie będzie piłkarzem, tak?
84:17
Ja myślę, że jego nazwisko się utrwaliło przez tą historię w mediach bardziej niż przez całą jego karierę.
84:23
To był dobry piłkarz Mirosław III. Naprawdę dobry piłkarz, dobry zwód miał. W ŁKSie zrobili mistrza. Wprawdzie chyba kupili wszystkie mecze wtedy, ale mistrza zrobili. Inni też pewnie kupowali, więc.
84:33
Ale wiesz, ja też przeczytałem to w jednym z wywiadów, że u was często było tak, że ktoś napisał pod tekstem komentarz w takim stylu, już więcej nie będę wchodził na wasz serwis. Pamiętasz, co odpowiadaliście?
84:45
Pewnie jesteś cytutowy.
84:45
Spoko, to wypierdalaj. No bo to jest zgodne ze mną. Jakby po co mi ta informacja, jakbyś pracował w sklepie i ktoś by codziennie przychodził do tego sklepu i powiedział więcej tu nie przyjdę. No to nie przychodź.
84:57
Ja wiem, to chodzi o to, że właśnie chcę pokazać tylko ten element tego, że w polityce naprawdę zrobiłeś to samo. Tak. Dokładnie, że naprawdę jak ktoś słucha tej rozmowy i połączy sobie te kropki, to jest naprawdę jeden do jeden.
85:09
To jest jeden mechanizm. I ci, najpierw ci wielcy byli piłkarze, trenerzy, tacy odarci przez nas z tego, nie chcę powiedzieć z godnością, bo to przesada, ale z tej pomnikowatości swojej nagle się okazało, że to samo można zrobić z politykami.
85:27
Tak, no przecież Franciszek Smuda nie był zadowolony, że jesteście na konferencji prasowej. Tam w ogóle kilku było takich, którzy nie za bardzo byli. No tak, a jak wyglądała rozmowa, w której dowiedziałeś się o zwolnieniu z przeglądu sportowego?
85:42
No musiała być to rozmowa z Romanem Kołtoniem. Duża rzecz chyba, takie zwolnienie. Masz 14 lat, przychodzisz tam do pracy i nagle.
85:49
Jak odchodziłem z przeglądu sportowego, to wydrukowałem zaproszenia, bilety takie, gdzie byłem ja na zdjęciu i było napisane tam, nie wiem ile, 8 lat i wystarczy, czy 10 lat i wystarczy, nie pamiętam ile. I rozdałem wszystkim prasownikom i zrobiłem wielką imprezę w klubie Organza w Warszawie, wynająłem cały lokal. No i poza Romanem i Darkiem Tuzinkiem przyszli wszyscy absolutnie.
86:20
A ich zaprosiłeś? Słucham? A ich zaprosiłeś?
86:22
Wszyscy dostali. Znaczy, nie poszedłem, wiesz, z imiennym zaproszeniem, nie? Więc... Ale myślę, że nie byli szczęśliwi z tego, jaką miałem frekwencję na pożegnanej imprezie, a przyszli absolutnie wszyscy panie maszynistki, bo to jeszcze były czasy, że istniały panie maszynistki, czyli osoby, które odbierały od ciebie korespondencję, gdy przez telefon po prostu czytałeś tekst.
86:46
pisały. Fajna duża impreza. Biorąc pod uwagę przedział wiekowy w tej redakcji, to myślę, że pierwszy raz w historii klubu Organza, który chyba już nie istnieje, w jednym miejscu znalazły się osoby tak skrajnie różne.
87:03
Nie no, w ogóle to cała twoja historia z przeglądem sportowym i jak przeczytałem sobie to, że w 2002 roku byłeś w Korei i Japonii, jako taki młody chłopak, no też olbrzymie przeżycie najprawdopodobniej. że tam doświadczenia miałeś takie, że tak naprawdę co chwilę był sukces. I dlatego pomyślałem, że ten przegląd sportowy był jakimś tam uderzeniem.
87:21
Dużo jest mitów wokół tego na przykład, że pracę w przeglądzie załatwił mi Paweł Zarzeczny. Ja w przeglądzie pracowałem przed Pawełem Zarzecznym, więc to w ogóle bez sensu. Ale na pewno Paweł przekonał Piotrka Górskiego, naczelnego, że ja będę najlepszym korespondentem z tych mistrzostw. To nie było łatwą decyzją, bo stawałeś dzisiaj, zwłaszcza z perspektywy, gdy zarządzam zespołem, to jednak stajesz w opozycji do całej redakcji. To znaczy każdy chce tam jechać. I masz starszych dziennikarzy, każdy chce tam być.
87:53
I jadę ja i Adam Godlewski, tylko odpada Polska i Adam wraca, a ja zostaję na całym turnieju i relacjonuję finał Mistrzostw Świata. Mając... 19 lat? 19 lat, bo w lipcu kończyłem 20, więc wtedy jeszcze miałem 19 lat.
88:09
Szalony to. I w tym samym roku wydajesz pierwszą książkę.
88:15
Tak, w tym roku. Być może. Tak, jako dwudziestolatek.
88:18
Tylko, że to też nie do końca tak, bo książka, bo to też jest historia pokazująca, może trochę mnie, pamiętam, było zebranie w przeglądzie sportowym. I czy to Paweł? Chyba Paweł mówi do całej redakcji, za tydzień spotkamy się w poniedziałek i każdy przynosi pomysły na zimę, bo kończy się liga, a ta pensję chcecie dostawać cały rok, więc przychodźcie z tematami na cały rok, musimy przetrwać zimę, musimy mieć czym zapełnić atrakcyjnym gazetę.
88:52
No i jak to zawsze w redakcjach, ludzie się rozchodzą. Za tydzień przychodzą z jakimś półpomysłem, ćwierćpomysłem, albo jakimś zalążkiem, albo w ogóle bez niczego. A ja przychodzę po tygodniu i mówię, że chciałbym napisać w odcinkach codziennie, żebyśmy puszczali przez całą zimę, przez trzy miesiące fragment książki Wojciecha Kowalczyka. I wszyscy mówią, ale nie ma takiej książki. Ja mówię, no właśnie rozmawiałem z nim, że ja ją napiszę.
89:18
I takie zdziwienie, Wojtek wtedy aktywny piłkarz, ciągle bardzo uznane nazwisko i że ja to wszystko z nim dopiołem, wiesz, ale to dopiołem i ta książka najpierw poszła w odcinkach, a dopiero, nie wiem, pół roku później, rok później została wydrukowana w całości.
89:36
Roman Kołotań to lepszy człowiek czy dziennikarz?
89:40
Zresztą nie chcę mi się brnąć w stare konflikty.
89:42
Ale to jest chyba obecny konflikt.
89:45
Nie jest to obecny konflikt. Znaczy wiesz co, tyle już czasu upłynęło, że jakbym ja znowu miał się silić na to wszystko, co o nim powiedziałem. Pewnie to jest aktualne, pewnie da się to odnaleźć. Tak zgaduję. Ustrzelałeś. Natomiast po co dzisiaj, nie? Ja też jestem, to co Robert mi powtarza, Mazurek, Duży pies nie gryzie się z małymi, bo nawet jak mały zacznie, to potem iść tak, wina jest na dużego. Nie ma takich historii, że bulldog zagryzł rattlerka i wszyscy mówią, rattlerek mógł nie podskakiwać.
90:17
Zawsze mówią, od tym bulldoga trzeba uśpić. Nie chcę depresjonować w tym momencie Roberta, tylko wiem jak... Nie Roberta, przepraszam, Romana Kołtonia.
90:27
Nawet jego imienia już nie pamiętasz.
90:29
Nie, pamiętam. Nie chcę go depresjonować, tylko mam świadomość siły swojego ciosu.
90:37
Okej. Dużo nauczył Cię Super Express?
90:40
Fajny okres. Nauczył mnie pisania szybko i krótko.
90:49
Pewnie tak. Tekst na 900 znaków jest często trudniej napisać niż ten tekst na 5000 znaków. Jak chcesz, żeby ten tekst coś znaczył. Więc zabawa w szybką puentę. Rozpłędzasz się, już musisz hamować, już kończyć. To było odświeżające. A jednocześnie taka praca, wiesz, ja przy swoich kontaktach Tak jak przyszedłem na zebranie, nie wiem, o 11 i zgłosiłem temat, to o 11.45 już byłem po robocie, nie? Bo jakby usiadłem, napisałem na razie.
91:20
Ale to miałeś szczęście, bo tak samo przecież było w tym dzienniku, że pierwsze pół roku nic nie robiłeś. Jeszcze wysyłałeś im stare teksty, oni się nawet nie orientowali, że to nie są...
91:28
Zresztą taki był powód rzekomy zwolnienia mnie z przeglądu sportowego i taki, bo pytałeś, o to teraz mi się przypomniało, mówisz o starych tekstach. Wszystko rzekomo poszło o sytuację, gdy testowaliśmy nowy layout. To znaczy gazeta chciała się odświeżyć graficznie, zajmowała się tym skrajnie niekompetentna osoba, ale znajoma grona ludzi, którzy tym wszystkim zarządzali.
92:01
I ona wiedziała, że ja jej całkowicie nie poważam, co oczywiście No nie było do końca z mojej strony fajne, no ale też niefajne było to, jak bardzo ona była niekompetentna. Czułem się usprawiedliwiony ze swoich drwin albo takiego podejścia, a nie innego, bo widziałem, kogo mam po drugiej stronie. Natomiast testowaliśmy nowy layout i zalewaliśmy fikcyjną gazetę,
92:29
tekstami.
92:32
To trwało może ze dwa dni.
92:35
No i podchodzę do dziennikarza, który widzę, że liczy coś tam o 3 godzin. Dalej pracuje, Maciek w tej gazecie. Liczy, co? Ja mówię, co ty robisz? A on mówi, sumuje wszystkie wydatki na transfery w Premier League w ostatnich tam, zestawia Chelsea z Manchesteru United, coś tam. A to nie były czasy, że mogłeś sobie wszystko wygooglać i wiesz, w sekundę miałeś, tylko on w jakichś zszywkach sprawdza, wertuje stary gazy, w ogóle absurd.
93:04
Ja mówię, to teraz notuj. Chelsea 121 milionów, Manchester United 94, West Ham 17. A mówisz, skąd wiesz? Ja mówię, nie wiem, po prostu to zanotuj i wyślij to do gazety, bo ta gazeta się nigdy nie ukaże, rozumiesz, człowieku? Ty marnujesz, zmarnowałeś 5 godzin, żeby liczyć coś, co powisi na tej ścianie przez 15 minut, zobaczymy, że ładnie to wygląda i wyrzucimy to do śmieci. No i...
93:30
Takich sytuacji były ze trzy, że kazałem ludziom, bo ja byłem szefem działu, kazałem mi, słuchajcie, napisz bzdurę największą, wrzuć tam to, bo nie o to chodzi w tym wszystkim.
93:40
No i że ja tutaj wprowadzam atmosferę demoralizującą po prostu, ale to był pretekst. Nie pierwszy raz. To był pretekst, bo ja akurat w przeglądzie mi się fantastycznie pracowało.
93:55
Tak Romanowi dziękuję, że jakby wtedy się pokłóciliśmy i że się rozstaliśmy. Przecież ja bym w tym przeglądzie do dzisiaj pracował. Ja byłem zakochany w tej gazecie. Ja nigdy bym nigdzie nie odszedł i siedziałbym tam do teraz. Jeśli mówimy o porażkach, które zamieniasz w coś dobrego, no to tamta, ówczesny mój koniec świata był tak naprawdę początkiem.
94:19
No ale wiesz, jak był u mnie Marcin Meller, to on opowiadał o tym, że jak go wyrzucili z polityki, to on się czuł fatalnie, bo to też była taka jego gazeta marzeń i powiedział, że czuł się upokorzony, że wstydził się wychodzić do ludzi, że przegrał coś. To rozumiem, że ty zero, ty po prostu się otrzepałeś i poszedłeś dalej. Bo jednak z przeglądu sportowego do Super Expressu jest kawałek.
94:36
Wiesz co, chodziłem do kibla z telefonem, bo myślałem, że jak akurat wyjdę, to zadzwoni z propozycją ktoś. A to nikt nie dzwonił. Przez jakiś czas nikt nie dzwonił. No i to nie jest tak, że Super Excess był gazetą moich marzeń. Po jakimś czasie dostałem stamtąd propozycję.
94:52
I pewnie niewiele innych do wyboru, jeżeli trafiłeś do Superexpressu.
94:55
Wiesz, to też nie był czas, nie było portali takich, które by zatrudniały dziennikarzy. Gazet, wszyscy dziennikarze sportowi w Polsce zmieściliby się w jednym autokarze. Był moment, że tak nie było co robić.
95:08
No dla ludzi, którzy nie wiedzą, to był 2005 rok, więc naprawdę kawał czasu... 21 lat temu, gdy po raz pierwszy mnie wyrzucono z pracy.
95:18
I chyba po raz ostatni w sumie.
95:21
A pamiętasz pierwszy raz, kiedy ktoś rzucił pomysł, załóżmy kanał sportowy?
95:26
No to ja jakby byłem.
95:29
Tak? To ty byłeś tym gościem, to ja tego nie wiedziałem, to ty byłeś tym gościem, który stwierdził, że weźmie, zwerbuje tych ludzi i wybrał dokładnie tych?
95:37
No spotkaliśmy się razem i powiedziałem im właśnie te słowa, że rynek jeszcze tego nie wie, ale już jest.
95:44
Natomiast ja wyszedłem z inicjatywą, ponieważ skrzykując wszystkich, powiedziałem, słuchajcie, my i tak się spotkamy na YouTubie pewnego dnia. Jeden zrobi to lepiej, drugi gorzej, zaczniemy ze sobą rywalizować, ale dzisiaj jest moment, że możemy w ogóle zawładnąć tą przestrzenią. Widziałem, ile osób sobie radzi, a nie powinni sobie radzić.
96:08
Skromnie. Kiedy pierwszy raz poczułeś, że kanał sportowy to przestaje być twoja bajka?
96:13
Bo to na pewno narastało.
96:15
Tu znowu trochę zaczynamy rozmowę, jak w przypadku Romana, która jest...
96:20
Drugi raz pomyliłem się wypowiadając jego imię.
96:24
Ale to nie jest to. Znowu zaczynamy rozmowę, gdzie będziesz mnie prowokował do tego, żebym... No tak. Nawet nieintencjonalnie. I nawet jak to... Nawet jak się uśmiechniesz i obudujesz to jakoś mądrze, to będziesz mnie prowokował do tego, żebym się negatywnie wypowiadał o...
96:44
tamtych czasach, powiedzmy, a ja już nie chcę tego robić. To znaczy to rozlapywanie ran sprawia, że zaraz kto inny będzie z drugiej strony rozlapywał ranę i tak dalej. Niech im się wiedzie. Nikt nikomu krzywdy nie zrobił. Wszyscy zarobiliśmy dobre pieniądze. Każdy mógł potraktować to jako trampolino do czegoś więcej. Albo sobie żyć spokojnie. Naprawdę myślę, że pod względem takiego life balance był to dla każdego przez długi czas zupełnie odświeżający okres życia.
97:20
I jakby mnie łatwo podpuścić do tego, żebym właśnie o kimś mówił źle, bo ta moja szczerość czasami się za bardzo uzewnętrznia. Ale nie, chcę już
97:34
Ale, bo były takie pytania, kiedy napisałem, że u mnie będziesz, czy Mateusz Borek pojawi się w godzinie 0. Wyobrażasz sobie taki scenariusz? Nie zajmuję się tym. Dobrze. A szybko udało ci się znaleźć kupca?
97:52
Tak, tak, szybko. No, w zasadzie sam mnie znalazł, więc szybko.
97:58
Bo tam 13 października ogłosiłeś odejście z kanału sportowego, a w listopadzie...
98:02
Ja nigdy nie powiedziałem, dlaczego odszedłem. Ja wiem, bo ty powiedziałeś, że to jest sprawa intymna, delikatna i że nie chcesz jej... Nigdy nie powiedziałem i też nawet moi byli partnerzy nie wiedzą. Do końca. I myślę, że tak zostanie. Więc...
98:20
A ktoś wie?
98:22
Może Marta?
98:23
Pojedyncze osoby wiedzą. Natomiast nie miałem wyjścia.
98:28
Okej. No to porozmawiajmy o czymś, o czym lubisz najbardziej.
98:31
Natomiast mogę ci powiedzieć anegdotkę, jak sprzedawałem kanał Maćkowi Wanzlowi. Bo było to w tym budynku, w którym nagrywasz swój podcast, tylko 6 pięter czy 7 pięter wyżej. I Maciek przyszedł taki już zadowolony. że ta transakcja się dopnie, ale wtedy akurat chłopaki coś w WaroMamowie powiedzieli na mój temat. Kim dzisiaj jest to?
99:02
Zaczęli coś tam mnie deprecjonować i to mnie lekko wkurzyło. I mówię tak, Maciek, żebyś miał świadomość, kupujesz ten kanał dzisiaj, jest środa. Ale ja jutro nagram odpowiedź dla chłopaków, żebyś potem nie miał pretensji, że kupiłeś i ja wtedy się jakoś uzewnętrzniłem i że straciłeś pieniądze. A co nagrasz w tej odpowiedzi? Ja mówię to, to, to i to.
99:28
No Jezus.
99:29
Ja mówię, no to tak cię ostrzegam, że jak się teraz wycofasz, to jakby absolutnie to rozumiem. Tylko chciałem być uczciwy bez ciebie, żebyś wiedział, że pojawi się pewien problem reputacyjny.
99:43
No i on tak się zastanawia, wchodzimy tam, gotowe, jest notariusz, wszystko. I on mówi, ja się muszę przejść. No i z godzinę chodził wokół. Godzinę siedzieliśmy. Ja się sam do siebie śmiałem, jaki jestem głupi. Ale w sumie uważam, że się zachowałem bardzo fery. No i po godzinie nagle drzwi się otwierają, wchodzi Maciek i mówi, dobra, zdecydowałem, podpisujemy.
100:10
Ile wnosiła ta transakcja?
100:13
Nie mogę tego ujmić.
100:14
Super Express napisał, że mogłeś otrzymać od 4,5 do 6,5. To jest dobre widełki?
100:21
Nie.
100:23
A czułeś, że w pewnym momencie kanon sportowy osiągnął sufit? Że więcej po prostu się nawet nie da. Że jak patrzyłeś na to, że robiliście sport, widziałeś wyniki sportowe, nawet w filmie, który nagrywałeś już po odejściu, mówiłeś, że twoje filmy są najpopularniejsze i nie dotyczą sportu.
100:36
Ja bym został, gdyby tam dorzucili mi, nie wiem, 5% lepszego ascensa. Powiedzmy, nie?
100:43
Dużo nie trzeba było.
100:44
Dużo nie trzeba było. Chodziło bardziej o to, żeby był element docenienia za więcej pracy i więcej wyświetleń. I jakby tu byłem gotowy. Natomiast nie wyczuwałem tego sufitu tak bardzo, ponieważ nic mnie nie ograniczało. Mogłem tam nagrywać o czym chcę. Przy czym jednak jednym z większych kłamstw, jakie funkcjonują w komentarzach zwłaszcza, jest to, że no tak, bo ja nie nagrywałem o sporcie, a oni nagrywali tylko o sporcie, dlatego miałem lepsze wyświetlenia. No ja miałem cotygodniowy program Stanowisko tylko o sporcie i miał bardzo dobre wyświetlenia i nagrałem, nie wiem ile odcinków, ale pewnie pod sto.
101:24
Przeprowadzałem wywiady o sporcie i też miały bardzo dobre wyświetlenia. Nie wiem, Szymon Marciniak, Zbigniew Boniek i tak dalej. No robiłem to wszystko. Prowadziłem programy jakieś o polskiej lidze czasami, czy byłem gościem. Robiłem rzeczy o sporcie. Natomiast gdy już odszedłem, to kanał sportowy próbował i zrobić i muzyczny format, i robił transmisję z Sejmu live, i próbował robić studio do Sejmu, się dokleić jakoś, żeby chcieli iść w politykę. Tylko im to się nie udało, więc się z tego wycofali.
101:56
Ale to nie jest tak, że oni powiedzieli, o Stanowski nie nagrywał o sporcie, a my chcemy tylko o sporcie, więc się rozstańmy. Nie, oni chcieli rozpaczliwie nagrać o czymś innym. Tylko to nie zażarło.
102:07
Ale jakbyśmy się spotkali, kiedy odchodzisz z kanału sportowego i już wiesz, że zakładasz kanał zero, to byś mi powiedział, że ten kanał jest dokładnie tym, o czym jest dzisiaj, czy jednak założenia były zupełnie inne?
102:18
Myślę, że jeśli chodzi o założenia, to jesteśmy w miarę blisko początkowych. Znowu, jak zaprosiłbyś Rafała, to on ma takiego Excela, którego skonstruowaliśmy w Barcelonie. Pojechaliśmy w kilka osób do Barcelony, żeby rozpisać, co dokładnie będzie. I tam rozpisaliśmy sobie w Excelu tydzień po tygodniu, godzina po godzinie, kto będzie prowadził i jaki to będzie format, ile będzie miało, jakie są szacunki wyświetleniowe i ile to zarobi z AdSense'a.
102:50
I mieliśmy wpisanego, nie wiem, Tomek Raczek, piątek, godzina 12, emisja filmu, zakładamy tyle i tyle wyświetleń, z AdSense'a to nam da tyle i tyle. I mieliśmy całą ramówkę tygodnia. I oczywiście niektóre formaty spadły, niektórzy ludzie odeszli.
103:08
Ale generalnie jest to na maksa dużo bardziej ambitne niż pierwsze założenia, to bez dwóch zdań. Natomiast już pierwsze założenia były ambitne. I też było to, to było profesjonalnie przygotowane, to nie był skok na nieznaną wodę, tylko my się, ja też spotykałem się przez długi czas z różnymi twórcami, żeby wziąć ich na pokład, no i oni uwierzyli i się dosiedli.
103:28
A jak wyglądało od kulis załatwienie pierwszego wywiadu z prezydentem Andrzejem Dudą? No bo to też była bardzo duża rzecz.
103:33
To akurat gotowca przyniósł Robert Mazurek, to znaczy on się umówił przez kancelarię, przez kancelarię prezydenta, I mało tego, pamiętam, że taki był paradoks, że my się zastanawialiśmy, czy aby na pewno możemy otworzyć z wywiadu z prezydentem Polski, bo jak to będzie przyjęte, że PiS-owiec.
103:59
I ja naprawdę miałem rozkminę, że kurczę, może lepiej nie. A potem sobie myślę, rany, otwieramy kanał na YouTubie i na dzień dobry mamy prezydenta. O czym w ogóle jest ta rozmowa, nie? Że jakby Robert wiedział, wiadomo, Robert chciał, a ja miałem przez długi czas wątpliwości, a potem sam się tak walnąłem w łeb, mówię, o człowiek, co ty w ogóle mówisz, nie? Robimy to. Ale to Robert załatwił.
104:19
A start w wyborach prezydenckich to był tylko żart, czy jednak też mimo wszystko kampania Kanał Zero?
104:27
Tylko żart? A kto tak zdefiniował ten start?
104:30
Ja mógłbym powiedzieć, że to tylko żart, ale wydaje mi się, że to duża część reklamy. Też dużo to zrobiło.
104:35
Myślę, że nawet jakbyś uznał, zapomniał o tej drugiej części, o reklamie, to w dużej mierze to nie był żart. Jakbyś powiedział eksperyment społeczny, to tak, ale wtedy bym doprecyzował, że eksperyment społeczny polegający na otwieraniu ludziom oczu. Że na tym polega ten eksperyment. Co zrobi społeczeństwo, gdy otworzy się im oczy? Więc to było znacznie poważniejsze niż żart. Uważam, że zrobiliśmy fantastyczną robotę dziennikarską podczas tej kampanii. Oczywiście wiedziałem, że to będzie też rezonować, nie chcę powiedzieć marketingowo, bo to brzmi jak rozpisany właśnie PowerPoint, tylko, że to będzie rezonować zasięgowo.
105:16
ale to w dużej mierze był projekt dziennikarski. Dziennikarze totalnie się we wszystkim pomylili, gdy próbowali to na początku jakoś ugryźć. Najpierw twierdzili, że w ogóle męcena zmiota. Potem twierdzili, że co to w ogóle za Patrzenie na wybory z bliska, jak on nic więcej nie zobaczy, niż my wszyscy widzimy, no pzdura, nigdy nie zobaczycie z bliska tego, co ja tam widziałem i nigdy nie poczujecie tych emocji. Nie będziecie w stanie zrozumieć tych polityków w ten sposób, bo nie byliście nimi i też nie zdobędziecie w trakcie tej kampanii takich relacji ze wszystkimi konkurentami, żeby przekuć to na dziennikarską przewagę.
105:59
Ale jest coś takiego, co zrozumiałeś o polityce dopiero wtedy, kiedy sam wszedłeś w kampanię jako kandydat? Takiego coś, co możesz nazwać. No bo mówisz o tych relacjach, ale zastanawiam się, czy jest tak, że może w jakiś sposób odczarowało ci to zawód polityka, albo wręcz odwrotnie pokazało, że to jest jeszcze gorsze, niż wydawało ci się z daleka.
106:17
Ja raczej patrzyłem na konkretne osoby, które mnie czymś zaskakiwały. Szymon Hołownia na przykład zaskoczył mnie charyzmą. Uważałem go za myduka przed tą kampanią. A gdy zacząłem obok niego gdzieś tam przebywać, to okazało się, że to jest gość, lider po prostu. I to mnie na przykład zaskoczyło, bo nigdy bym tak o nim wcześniej nie pomyślał. I pewnie o każdym kandydacie Miałbym jakieś spostrzeżenia, ale czy coś mnie tak całościowo zaskoczyło, to musiałbym tyle zmyślić, że tak było, ale nic mi nie przychodzi do głowy.
106:49
A gdybyś wiedział dzisiaj, jak potoczyła się sprawa z Maciejem Maciakiem, skończyłbyś wywiad w tamtej samej minucie, nie umówił go w stale, co po prostu zrobił go tak, jak z każdym innym kandydatem?
107:03
Prawidłowa odpowiedź brzmi, zrobiłbym tak jak z każdym innym kandydatem. Tylko nie wiem, co on by powiedział i co dzisiaj by mi zarzucano, gdyby on powiedział to, co chciałby powiedzieć. Bo mogłoby być tak, żebym przez kolejne dwa lata czytał o sobie, że zaprosiłem Maciaka, dałem mu mówić i w ogóle jestem zdrajcą.
107:24
To jest nieweryfikowane. Zrobiłem tak, jak w danej chwili czułem i nawet jeśli jest to błąd, to robienie tego zgodnie z własnym instynktem, popełnianie błędów, o ile to jest błąd, zgodnie z tym, co czuję, doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem. Wolę działać tak, jak działam, bo nawet jeśli są w tym jakieś nieidealne rozwiązania, to to jest moje. To po prostu ja taki jestem. Jakbym zaczął kalkulować za bardzo, no to już nie byłbym sobą.
107:57
W kampanii standard był taki, że kandydaci przychodzili do twojego studia, jedyny wyjątek zrobiłeś dla Rafała Trzaskowskiego, to ty pojechałeś do jego domu. Czy dla zdobycia tej rozmowy uznałeś, że dostęp do najważniejszego kandydata, jak się wtedy wydawało, jest ważniejszy niż jednakowe zasady dla wszystkich?
108:12
Nie jest wszystko jednak, gdzie ja rozmawiam.
108:15
To Rafał Trzaskowski podjął złą decyzję, bo utrwalił swój wizerunek jakiegoś arcyksięcia, z którym trzeba się inaczej obchodzić niż z innymi kandydatami. A dla mnie, czy ja pojadę tam, czy gdzie indziej, to mi wszystko jedno. On w ogóle chciał tą rozmowę zrobić nie tylko... u siebie w domu, ale też po swojemu i w swoich mediach, to znaczy byliśmy dogadani tak, że ten sygnał z tej rozmowy, on będzie mógł udostępnić innym mediom i on chyba nawet chciał wyemitowania na żywo tego wywiadu w dużej telewizji, pewnie w TVP po prostu.
108:51
Problem polega na tym, że tego dnia wybrano papieża albo umarł papież, nie pamiętam jedno z dwóch, i po prostu telewizje przestały się interesować wywiadem Rafała Trzaskowskiego, bo bo nie mają wyczucia i nie wiedzą, że ten wywiad by bardziej rezonował, niż nowy papież.
109:08
Czyli to jednak wybrałeś wywiad.
109:11
Więc ja zrobiłem wywiad i poszedł on finalnie tylko u mnie.
109:15
Okej. A nie, czy ja na kanale Rafała...
109:18
A to byś może, no ale to już bez znaczenia.
109:20
Jest taka narracja, że dzięki tobie wygrał wybory Karol Nawrocki. Zgadzasz się z tym?
109:26
Nie wiem. Wiesz co, w moim interesie jest powiedzieć, że tak, bo to robi ze mnie jakiegoś King's Makera, ale mam dużo pokory do tego. Karol Nafrocki przeprowadził dobrą kampanię i... dał się polubić ludziom. To, w czym ja można traktować jako pomoc, ale to nie jest sensu stricte pomoc, to jest jakiś element przyzwoitości. To, co ja zrobiłem, to dałem mu po prostu mówić, czego inne media, na co inne media nie pozwalały i robiły z niego kretyna.
109:58
Ja sam byłem zaskoczony początkowo, że to nie jest kretyn.
110:01
A twoje relacje z Pałacem Prezydenckim są dziennikarskie czy też towarzyskie?
110:07
Milikarski raczej.
110:09
No ale wiesz, pod razu po wyborach albo po zaprzysiężeniu, Karol Nawrocki chyba zadzwonił z Pałacu Prezydenckiego, że dzwoni Karol z Gdańska.
110:16
Pomyślałem sobie, że to... Wiesz co, on jest naprawdę miłym gościem. I mogą się teraz oburzać tam silni razem inni. To jest naprawdę miły gość. Jestem przekonany, że w każdej partii, po każdej stronie są mili goście. I w Koalicji Obywatelskiej też są mili goście. Natomiast jeśli zrobimy ranking miłych gości, czy tam pogrupujemy polityków, to bez dwóch zdań Karol Nawrowski będzie w gronie miłych gości. Po prostu łatwo go polubić, a trudno go nie lubić, o tak. I zdarzało się, że zadzwonił i zapytał o coś tam, jak się Kizo miewa.
110:55
Zdarzało się to, ale też nie jest tak, że jesteśmy jakimiś tam kumplami, że ja cały czas do niego wypisuję albo wydzwaniam. Mam szacunek do głowy państwa, wiem jak jest zajętym człowiekiem, Mam takie wewnętrzne, taką czutkę, że gdybym czegoś potrzebował, to zdołałbym się z nim skontaktować w ciągu nawet nie 24 godzin, ale powiedzmy dwóch i spróbowałby mi on w czymś pomóc. Natomiast to nie jest tak, że ja oczekuję takiej czy potrzebuję pomocy, jestem samodzielnym człowiekiem.
111:31
Ale czekaj, jak dwie godziny? To pewnie masz do niego przywatny numer.
111:34
No to mówię, że może być na spotkaniu i nie odebrać, a potem spojrzeć, kto dzwonił i oddzwonić. Dlatego mówię o dwóch godzinach. Jest mi nim człowiekiem. Mogę powiedzieć, że są takie spotkania. Raz wyszło zdjęcie z tego i niektórzy się zdziwili. Są takie spotkania raz na kwartał, gdzie prezydent spotyka się z przedstawicielami bardzo różnych środowisk.
112:00
I każde takie spotkanie ma jakiś temat wybrany, nadrzędny, o którym się dyskutuje. Często są jakieś na początku wygłoszone przemówienia, albo jakaś tam jest wyczytana, nie wiem, praca, która jest przyczynkiem do dyskusji. Nie wiem, przychodzi, chyba nie skrzywdzeń go, jak to powiem, przychodzi na przykład pisarz Leszek Dukaj, nie? Jacek Dukaj, przepraszam.
112:30
Przychodzi Jacek Dukaj i mówi o polskim soft power, na przykład, jak on to rozumie, jak można to poprawić. I są historycy, i są publicyści, i są, jak rozmawialiśmy o problemie niskiej dzietności w Polsce, to i były panie z fundacji zajmującej się takimi rzeczami, i lekarka, i ktoś tam, I jest 30-40 osób, a prezydent sobie siedzi i notuje. I raz na jakiś czas zada pytanie, albo podzieli się swoimi spostrzeżeniami, natomiast ludzie zgłaszają się do odpowiedzi, można powiedzieć, i zaczyna się jakaś burza mózgów.
113:07
I sam prezydent mówi, że to jest dla niego taki moment, w którym on może się zainspirować intelektualnie, przedstawicielami różnych środowisk. Więc to są takie momenty, gdzie czasami się widujemy.
113:19
Ale no tyle.
113:21
Na kawę nie.
113:23
No tam podają kawę też. Nawet ostatnio był grill.
113:27
Dobra. Głosowałeś na Palikota, głosowałeś na Kukiza, głosowałeś kiedyś na Platformę, głosowałeś kiedyś na PiS?
113:36
Nie. Natomiast przestałem już chodzić na wybory.
113:40
Wiem, bo jak cię zapytają, to będziesz odpowiadał.
113:42
Właśnie po to, żeby nie było tak, że zagłosuję na PiS i na przykład powiem w wywiadzie, że nie. Bo będę się wstydził czegoś, czy coś. Uznałem, że jakby po co mi to. Będę odpowiadał zgodnie z prawdą, że nie chodzę już na wybory. I to jest mniejszy łomoc za to zbiorę, niż potem za przyznawanie się, wiesz, trzy razy na Palikota. Głosowałem na Palikota z 2026 roku. Nie.
114:06
Głosowałem na Palikota, nie wiem nawet którego, dawno temu. Palikota 1.0. A to, jakie on potem przeobrażenia przeszedł i w kogo się zamienił, to przecież nie moja wina. Natomiast potem ja odpowiadam za to wizerunkowo. A ty głosowałeś kiedyś na niego, a patrzą, siedzi w więzieniu. Nie wiedziałem, że będzie siedział w więzieniu, nie wiedziałem, że oszuka tyle osób.
114:29
zawsze w polityce szukałem jakiejś zmiany rozpaczliwie i dość łatwo przychodziło mi obdarzenie, żeby obdarzyć głosem kogoś nowego. I to są te moje błędy. Tylko nie chcę się potem za to tłumaczyć. Więc już żadnym nowym tam otwarciom nie daję swojego głosu. Odpowiadam zgodnie z prawdą na pytania. Nie chodzę na głosowanie.
114:51
No dobra, a jest taki pogląd, który zmienił się na przestrzeni tych wszystkich lat, którego się dzisiaj wstydzisz? Czy raczej twoje poglądy tak mocno się nie zmieniały i tak nie skakały?
115:04
Wydaje mi się, że...
115:08
Że, że, że, no bo kiedyś byłem uznawany za tęczowego Krzysia. Teraz jestem podobno już brunatnym Krzysztofem. Osobiście żadnej ewolucji wielkiej nie przeszedłem między tęczowym Krzysiem a brunatnym Krzysztofem. To raczej kwestia tego, kto i z jakimi intencjami przykłada ucho, do których moich zdań.
115:28
Wydaje mi się, że kiedyś może bardziej frywolnie podchodziłem do tematu aborcji, a dzisiaj jestem tutaj, nie chcę powiedzieć radykalny, bo uważam, że jeśli ktoś ma mega sprecyzowane zdanie na temat aborcji, to trochę się go boję, bo są sytuacje w życiu, gdzie nie chciałbym decydować za innych, co mają robić i nie chciałbym brać na siebie odpowiedzialności za bycie takim kimś, kto mówi ludziom, że nawet jak masz urodzić bardzo chore dziecko, to masz co zrobić.
116:08
Natomiast nie podchodzę już na pewno dzisiaj do aborcji, jako do późnego środka antykoncepcyjnego.
116:15
A kiedyś miałeś takie zdanie?
116:17
A kiedyś wydaje mi się, że w ogóle nie patrzyłem na to i wydawało mi się, dobra, jak se usuwają, niech se usuwają. Jakby to chyba trochę bardziej się u mnie zmieniło. Myślę też, że dzisiaj z czasem, jak trochę pozwiedzałem świata, to staję się powoli ksenofobem.
116:38
Ale nie agresywnym ksenofobem, nie gościem, który jakoś nienawidzi innych. Ja po prostu strasznie doceniam, jak wygląda Polska i wiem, że... Wiem, że swego rodzaju zamknięcie nas jest jedyną drogą do utrzymania tego, jak ta Polska wygląda. Nie chcę nas zamykać, wiem, że to się nie da, ale jednocześnie mam tą refleksję, że że wiem, z którą stronę zmierzamy i że jedziemy prosto na mur i że tak samo się zderzymy, jak zderzyli się wszyscy inni.
117:18
Kurczę, straszne głupoty wygaduję. Nie wiem, jak to ubrać słowa, żeby jednocześnie nie być ciągany potem, przeczołgany przez jakieś portale i czołówki.
117:29
Ale chyba wielu widzów naszych się zgodzi, że musimy doceniać to, jak wygląda Polska i to, jak wygląda Polska, nie bierze się znikąd po prostu. I rzeczy, które kiedyś wydawały nam się absolutnie normalne i taka totalna otwartość wydawała nam się normalna i taka chęć poznawania nowego, ja też tak miałem jako młody człowiek, tak dzisiaj doceniam bardziej stabilizację. Wydaje mi się, że teraz dyplomatycznie to załbrzmiało.
117:55
Przed połową dziewiętnastego roku odrzuciłeś propozycję miejsca na liście wyborczej ugrupowania Kukiz 15. Miałeś inne propozycje dołączenia do partii politycznych?
118:04
Nie.
118:04
Bo ty kiedyś napisałeś, że zdarza się, że jakiś polityk do ciebie napisze na Twitterze, chce się z tobą spotkać na kawę. Bardzo interesujące to było. O który polityk chciał się z tobą mówić na kawę?
118:13
Wiesz co, no różni. Ale tam z Kołodziczakiem najbardziej spotkanie na kawę, bo to było najdziwniejsze spotkanie. To znaczy, strasznie tak dobijał się do mnie, że ma mi ultraważne rzeczy do przekazania, ale że to są w ogóle, to wymaga takich dyskrecji i musimy się spokazać natychmiast, bo on wylatuje dzień później gdzieś tam do Chin czy gdzieś i musimy się spotkać tak, żeby nas nikt nie zauważył. Ja mówię, dobrze, no ale o co chodzi? Nie mogę powiedzieć przez telefon, to jest tajne. Ja mówię, rany włoskie, co się dzieje w ogóle?
118:46
I miałem czekać na sygnał, gdzie się spotkamy i on nagle wysyła informację, że spotkamy się w Factory Ursus, tam w centrum handlowym. I potem się okazało, że tym miejscem, gdzie się spotkaliśmy na ultratajną naradę, było Factory Ursus, kawiarnia, tam jest akurat na środku korytarza kawiarnia. gdzie siedzieliśmy na samym środku, a on mi mówił, panie redaktorze, polityka jest zła.
119:09
Polityka psuje ludzi. Musi pan uważać, bo tu wszyscy są kłamcami.
119:15
I takie banały powiedział i się rozjechaliśmy.
119:20
Prezydent Koworowski chyba do ciebie na Twitterze na kawę nie chciał, nie napisał nigdy.
119:25
Nie mieliśmy chyba kontaktu.
119:26
Mieliśmy? Nie wiem, nie wiem. Ja tylko przeczytałem, że na Twitterze mu napisałeś pakuj Majdan i spier... A, no tak.
119:32
Ale czy to nie była zdrowa porada?
119:35
Ale tego Twittera rozumiem, że się nie wstydzi.
119:37
Przypominasz sobie gorszego prezydenta? Nie. No to co, ma mi się wstydzić swoich obywatelskich oburzeń?
119:45
Bardzo wyraźniste oburzenie. W programie Kuby Wojewódzkiego mówiłeś też, że czas zdarzało ci się pisać na Twitterze po alkoholu. Kiedy ostatni raz napisałeś coś na X pod wpływem alkoholu?
119:58
A jak definiujemy wpływ alkoholu? W sensie już od 0-1?
120:01
Nie, nie, nie. No weźmy tak, że już czujesz, że to alkohol pisze, a nie ty.
120:06
A, kurczę, no to niedawno jakoś, bo jak oglądałem mecz, czekaj, no, Argentyna grała o 3 w nocy niedawno, no to siedziałem przy winku długo. Ale to nie tak, że jakby alkohol mnie powiódł w złe momenty. Może dlatego, że mecz był emocjonujący, jakby był nudny, to może bym otwalił sobie coś i z nudów zaczął pisać.
120:34
A kiedyś spowodowałeś awanturę, ale taką awanturę, nie rozmawiamy teraz o meczu, tylko awanturę przez to właśnie, że alkohol poniósł? Że to nie było, że na trzeźwo byś wiesz, żebyś tego nie napisał, a alkohol poniósł to tak, że...
120:45
Myślę, że tak. Myślę, że tak, tylko jak to jest po alkoholu, wiesz, nie pamiętasz.
120:50
po dużej ilości alkohol.
120:51
Ale wiesz co, zdarza mi się czasami, że nie róbmy ze mnie alkoholika, ale po prostu jak się gdzieś tam rozwiniesz co mocno, to zdarza mi się następnego dnia chwycić za telefon, zapytać na początku co pierwsze robię, że idę do toalety, powiedziałem, ale zdarza mi się chwycić za telefon i sprawdzić co ja napisałem.
121:10
To wspaniale.
121:11
Czy nie ma pożarów.
121:12
W ogóle nie róbmy
121:14
Nie, bo ja mam inną przypadłość i tą przypadłość znają wszyscy moi znajomi. Ja mogę z tobą rozmawiać tak jak teraz. Ostatnich dwóch godzin bym nie pamiętał, gdybyśmy rozmawiali i ja nie byłbym nawet bardzo pijany. Mój ten... poziom urwania filmu, ta poprzeczka wisi bardzo nisko i to jest jakiś mankament, jakiś defekt u mnie w mózgu.
121:43
To jest strasznie wygodne.
121:44
Ale nie, ale tak naprawdę jest i ludzie często Ja się głupio czuję, bo ludzie przychodzą, no ale wczoraj pogadaliśmy, w końcu nie od serca. Zaczynasz się zastanawiać, co mogłeś powiedzieć tej osobie w ogóle, nie? Nie pamiętasz w ogóle, że zaczynaliście rozmawiać, a co dopiero o czym? Ale te osoby są wświęcie przekonane, że byłeś w dobrym stanie, bo pewnie byłem. I naprawdę super dyskusja była. Kiedyś opisałem to na swoim Facebooku, że mam taki defekt, że jakby nie pamiętam. I ktoś do mnie napisał, Taką wielką wiadomość, że Panie Krzysztofie, dziękuję, że Pan to napisał, bo ja mam to samo i jakby boję się wychodzić do ludzi, boję się, że nie pamiętam rzeczy i potem, no, opisał, to był wielki jego problem życiowy i co Pan z tym robi?
122:32
Potem miałem wyrzuty sumienia, bo odpisałem mu jednym zdaniem, że ja mam to w dupie.
122:38
Ale tak po czasie pomyślałem, kurczę, tak odpisałem, a to faktycznie wylewał się taki żal z tej wiadomości i taka potrzeba psychoterapii, którą rzekomo ja miałem zapewnić.
122:49
Wspaniały terapeut.
122:50
Ale co ja mogę?
122:53
Kuba Wojewódzki dużo stracił w twoich oczach po waszym ostatniej rozmowie? Tak.
122:58
Więcej już tam nie pójdziesz?
123:00
Ale gdzie? Już nie istnieje ten podcast.
123:02
Nie no, to jest, bo teraz jest bardzo ciekawa historia, no bo Kuba Wojewódzki będzie prowadził podcast sam, Kędziol będzie u was. Możesz potwierdzić, tak wszyscy wiedzą.
123:11
Też będziesz milczał. Kęciusz nie ma oferty od nas.
123:15
Naprawdę? A dlaczego wszyscy o tym mówią, że Kędzierski jest w kanale zero?
123:19
Myślę, że Kęciusz zrobił sobie tak duże uznanie wśród środowisk polsatowych, że tam będą go chcieli zagospodarować. Nawet nie miałem czasu ostatnio się zastanowić nad tym. Uważam, że jego przejście nagle do nas byłoby, znaczy inaczej, jakbym ja mu złożył tę propozycję, na tyle dobrą, żeby on ją przyjął, to czułbym, że tak zaingerowałem między dwóch przyjaciół i tak zrobiłem coś takiego niemoralnego trochę. Musi trochę czasu upłynąć, wydaje mi się.
123:46
Ok. Znaczy nie wiem, czy oni byli przyjaciółmi, ale...
123:49
Nie wiem. Tyle lat byli razem.
123:50
No ale no, Kuba będzie miał swój podcast w Onecie, a Onet już to zapadł.
123:53
Wiesz co, dobra, bardzo chcę, żebym powiedział parę zdań o Kubie. To nie będzie nic nowego. Naprawdę? Bo potem nagrałem takie swoje przemyślenia po tym wywiadzie. Nawet dwa, tak. Bo raz nagrałem niewystarczająco i potem się sam na siebie wkurzyłem, że było niewystarczająco.
124:10
Po pierwsze zobaczyłeś, że się kliknęło.
124:12
Nie, właśnie nie. Uznałem, że zachowałem się jak miękka faja, bo gdzieś się ugryzłem w język, zamiast naprawdę powiedzieć. Przy czym miałem ten zapalnik w postaci tej jednej historii niezweryfikowanej, tylko potem sobie zweryfikowałem i okazało się, że Kuba okłamał.
124:36
Tak jak ty mnie namawiasz do złego. Namawiasz mnie do złego.
124:40
Proszę cię, ja byłem u ciebie.
124:41
Kuba Wojewódzki bardzo chciałby być sumieniem polskiego dziennikarstwa, ale sam zachowuje się często jak człowiek bez sumienia i on staje na straży wartości, ale zachowuje się jak człowiek opętany, który żadnym wartości go nie interesują. Jego interesuje wyłącznie to, żeby obronić swoją pozycję tego, który wskazuje, co jest dobre, a co złe. Przy czym moim zdaniem ma problem z tym, żeby właściwie określić, gdzie jest dobro, a gdzie jest zło.
125:14
Posługuje się manipulacjami, posługuje się kłamstwami, posuwa się do takich zagrań, do których w mediach nikt się wcześniej nie posuwał. I z tego powodu moim zdaniem wypisał się z tego zawodu. Ja go mega szanuję za inteligencję. Uważam, że jest absolutnym królem, jeśli chodzi o sposób prowadzenia rozmowy, gdy tego chce. Tylko niestety on chce z tej rozmowy wyciągnąć coś innego.
125:46
On chce grać w swoją grę i chce wyłącznie osiągnąć swoje cele. Nie jest mu rozmówca do tego specjalnie potrzebny. Najgorzej jak rozmówca ma inny światopogląd, to wtedy można posunąć się już do wszystkiego.
126:04
Dla mnie politycznie opętany człowiek dzisiaj. Przykład złego wpływu polaryzacji na społeczeństwo. To jest ta jedna osoba, która przy stole w święta nie jest w stanie usiąść z resztą rodziny, bo już głowa przestaje dojeżdżać w pewni.
126:19
Ale też może jest tak, to jest moja też teoria, bo poznałem wielu takich osób przy tym stole, ludzi, którzy są po prostu uzależnieni od popularności i w pewnym momencie dochodzisz do takiego momentu, że powiesz wszystko i zaatakujesz w każdy sposób po to, żeby się tylko klikało, bo ten wywiad z tobą to wiadomo, to chodziło o coś więcej niż tylko rozmowę i o rację, ale tam były takie rozmowy jak z Anią Muchą, które były nieracjonalne,
126:43
Tak, to jest przykład oszołomstwa, gdy on ją zaatakował za to, że powiedziałaby, że mogłaby pójść na czyjeś wesele. Nawet nie, że poszła, tylko że brałaby pod uwagę, żeby poszła. I on już ją uznał za niegodną tak naprawdę dalszej rozmowy. To pokazywało, że tam jest gruba odklejka.
127:03
No i nawet ta sytuacja już związana ze mną i z Tatrem, ja się do niej dowiedziałem w ogóle z maila, ja nie wiedziałem o tym zupełnie, że on napisał to oświadczenie, a ja już w Tatrze byłem ogłoszony od pół roku, czy teraz to zaatakowanie książula. Ja czasami myślę, że po prostu niektóre ruchy są po to, żeby nadal mówiło się tylko o nim, że jednak on miał tak dużą pozycję medialną, z której dzisiaj musi delikatnie rezygnować i atakuje no chociażby książula, gdzie wiedział, że to się odbije szerokim echem, a tak tej rubryki w polityce może nikt by nie przeczytał.
127:32
Nie wiem. Może też być tak, że on po prostu już jest w stanie sobie pozwolić na wszystko, a właśnie nie musi dbać o swoją pozycję, tylko już ma tyle, że może sobie spokojnie rozdzielać te razy zgodnie z własnymi upodobniami. W każdym razie, Książulo, on napisał o Książulu, że Te ceny są po to, żeby nie jeść z takimi jak ty. Myślę, że książulo może kupić wszystkie restauracje Kuby Wojewódzkiego i jeść tylko z rodziną w nich, tylko zrobić to dla frajdy.
128:07
Więc absolutnie nietrafiony argument, więc gdzieś tutaj Kuba zatracił ten swój, tego swojego cela, którego zawsze miał, gdy wymierzał ciosy. Ale dobra, to nieważne. Uważam go za ultra inteligentnego człowieka, który wykorzystuje swoją inteligencję w zły sposób, bo nieodpowiedzialny.
128:26
Rozumiem to w stu procentach. Widzisz często, jak media manipulują twoje wypowiedzi, czy to wyrzucanie śmieci do lasu, o którym wspomniałem, czy chociażby bicie kobiet. Stosujesz te same sztuczki po swojej stronie? Manipulujesz celowo i wyciągniesz z kontekstu?
128:40
Celowo nie. Zdarza mi się, że tak powiem, paść ofiarą manipulacji, to znaczy ktoś inny zmanipuluje, a ja to powtórzę. Więc gdy zarzucasz mi manipulację, ona... Ona jest powielona. Po prostu źródło zła jest gdzie indziej. Nie ja nim jestem, tylko ktoś, kto mnie zmanipulował wcześniej.
129:00
Nigdy bym na tym nie pomyślał, że jesteś źródłem zła.
129:02
Słuchaj, w ogóle jeden z mitów jest, że ja mam problem z kobietami.
129:06
No nie, no ty żyjesz z łatką gościa, który nienawidzi kobiet.
129:09
To jest w ogóle niesamowite. Jak przejdziesz się po naszej redakcji, tam jest mnóstwo kobiet i nie kojarzę ani jednej kobiety, która ze mną pracowała, którą albo pracowała, albo ją zatrudniałem, która by powiedziała na mój temat coś złego. Nie kojarzę takiej historii. Natomiast kobiety, które mnie w ogóle nie znają, są pierwsze do tego, żeby mówić o mnie, jak to ja źle traktuję kobiety. To jest totalny absurd.
129:31
A czekaj, a przekrosiłeś już Weronika Rossatty czy jeszcze nie?
129:34
To był fajny cykl. Może to jest tu miejsce. Już nie pamiętam nawet, za co ja miałem przepraszać, ale to było fajne. Widzowie mogą nie wiedzieć po prostu co odcinek, zaczynałem ją przepraszać i w momencie, gdy już wypowiadane było to zdanie, coś się psuło. Albo porywali mnie kosmici, albo się przewracała drabina, albo tam hakerzy tam, no nieważne. Finalnie nie przeprosiłem. Natomiast to były jakieś absurdalne żądania. Myślę, że na rozkładzie mam tak samo wiele kobiet, jak i mężczyzn i byłbym absolutnym seksistą i traktowałbym kobiety niewłaściwie i niepoważnie, gdybym uznawał je za jednostki na tyle słabe, że nie są godne równego traktowania w sporach, tak jak mężczyźni.
130:19
wybieraliście beznadziejne sytuacje, które trzeba po prostu obronić na podstawie tego, że politycy koalicji obywatelskiej...
130:26
A to chodziło o bicie dzieci. Też bez podziału na płci. Ja zachęcałem do bicia zarówno chłopców, jak i dziewczynek.
130:33
No tak, ale chodziło o to, że posłowie koalicji obywatelskiej teraz muszą bronić beznadziejnej sprawy, jakim jest szpital południowy i
130:39
Tak, losowaliśmy przypadkowy temat rozmowy i losowaliśmy kto ma być za, a kto ma być przeciw. Chcieliśmy trochę pobawić się konwencją i pokazać właśnie jak to jest, gdy oglądasz takie fikołki polityków i dostają przekaz partyjny i muszą mówić coś zgodnie z tym przekazem. Więc dostaliśmy także tematy niemożliwe do obronienia.
131:02
No i szpital południowy.
131:03
No tak, dokładnie. Tylko nasze tematy brzmiały dobre i złe strony mobbingu oraz czy warto bić dzieci. No i było jeszcze ileś tam innych tematów. Przecież wiadomo, że nie warto bić dzieci i nie można bić dzieci i wszyscy kokamy dzieci. Natomiast...
131:20
Na potrzeby tego formatu można było zrozumieć, jak to jest, gdy musisz bronić upadłej sprawy i możesz sprawdzić, kto jak sobie radzi w sytuacji beznadziejnej. To znaczy, gdy musisz powiedzieć coś, co nie ma sensu.
131:40
Mówiliśmy, że rzeczy w ogóle nie mają sensu. Potem, jeśli ludzie chcą robić z tego użytek, no to niektórzy robili. Powiem ci jedną rzecz. Tego nie mówiłem jeszcze, bo też nie miałem gdzie. I to będzie coś takiego, co może bardziej nakreśli Moją prawdziwą twarz. Kilka dni później, jak już rozpętała się cała ta nagonka, że ja popieram bicie dzieci, przemoc, domową dziewczynę i tak dalej, wychodzę z redakcji, idę do naszej drugiej części redakcji, ale to idę na dworzu, bo tam latem chodzę sobie na zewnątrz.
132:18
I goni za mną jakaś pani i wręczyła mi pękatą kopertę. Panie Krzysztofie, niech się pan z tym zapozna. Ona pracuje w tym samym budynku. I no przeszedłem tam parę dziesiąt metrów, usiadłem, otworzyłem tą kopertę. I ona opisała, że jest ofiarą przemocy domowej, że mąż się znęca, że dzieci są w ciężkiej sytuacji. Załączyła list napisany przez jej córkę do taty, dziecięcym charakterem, taki bardzo brutalny.
132:58
I powiedziała mi, wie pan co, panie Krzysztofie, ja za pana dałabym się kiedyś pokroić. Ja byłam taką pana fanką. Ja wszystko oglądałam, co pan zrobi. I coś we mnie pękło po tym, co pan powiedział. I ja nie wiem, jak pan mógł to zrobić. Ja nie rozumiem, jak ja mogłam tak się pomylić. Jak ja mogłam pana lubić w ogóle. Niech pan to przeczyta, proszę. Nie? I poszło. No ja czytam ten list. Kwie Rany Boski. I wróciłem się.
133:29
Wiedziałem, gdzie pracuję, wróciłem się. Wprosiłem się do tego jej pomieszczenia. I mówię, czy możemy porozmawiać. No ona taka, no tak. No i okazało się, że ona nie widziała tego. Że ona bazowała na przekazach medialnych. I ona uwierzyła w to wszystko, co mówiono.
133:51
i powiedziałem jej, poprosiłem ją, żeby obejrzała cały ten format i że ją odwiedzę za jakiś czas i że jeśli się okaże, że mimo że obejrzała, dalej czuje się przeze mnie skrzywdzona i że dalej będzie uważała, że coś w niej pękło, to będzie ona pierwszą osobą, którą szczerze, bardzo szczerze przeproszę i zrozumiem, że zrobiłem coś naprawdę złego.
134:22
Tylko najpierw ona musi to obejrzeć, musi dostać przekaz niezmanipulowany przez inne media. Ale to mnie po raz pierwszy ta historia mnie poruszyła. Wiesz dlaczego? Bo ja jestem przyzwyczajony do tego, że atakują mnie osoby, które mnie źle życzą.
134:39
I nie robi to na mnie żadnego wrażenia. Jeśli ktoś mi źle życzy i mnie atakuje, to jest to spójne. Jakby no spoko, chcesz mojego upadku, to musisz mnie tam cały czas atakować. A tu pierwszy raz spotkałem się z sytuacją, gdy miałem po drugiej stronie osobę, która mi dobrze życzy i poczuła się zraniona. I jakby do tego w ogóle nie byłem przyzwyczajony, przygotowany. I wtedy poszedłem do kolegów w redakcji i mówię, zobaczcie, jak Jaką pudłością są takie manipulacje, nie?
135:12
Nastawione na biznes, nastawione na odebranie sponsorów, ale gdzie indziej to rezonuje. Sponsorzy zostają, ale ktoś trafi w ciebie wiarę, nie? Jakaś jedna pojedyncza osoba, to mnie poruszyło.
135:28
No nie dziwię się. To są takie rzeczy, które mogą zabić, bo nagle po prostu wiesz, że ktoś się podpisuje ręką.
135:34
Ta pani jest na urlopie i jestem ciekaw, jak już wróci z urlopu, co mi powie. Czy powie, że w sumie było okej, czy jednak będzie mi się musiało zrobić bardzo głupio?
135:43
Ale wiesz, bo ja też na początku widziałem tylko ten krótki urywek i mówię, co tam się dzieje? I potem, kiedy już... Bo ja wiedziałem, że napiszę do ciebie w ogóle po kongresie, że to będzie dobry czas, żeby cię zaprosić do podcastu, ale nie wiedziałem, że jeszcze to się w międzyczasie wydarzy.
135:58
No, potem Krzysiek Pieszko, który wymyślił ten format i opracował pytania i wszystko, na zebraniu tak mówi, przesadziłem, masz do mnie duże pretensje.
136:08
Ale wystarczyło, żeby wypadł orzeł.
136:11
Nie, Krzysiek, mam dla Ciebie dużo pretensje, że nie Mazurka w to władowałeś, tylko mnie.
136:16
Bo tylko wystarczyłoby, żeby moneta się inaczej obróciła i byłby to Robert Mazurek. Która z walk medialnych, którą stoczyłeś była najtrudniejsza?
136:32
Hmm... Była jakaś trudna?
136:34
Ja pomyślałem sobie, że najtrudniejsza to, ale to też obróciła się mocno w żart, to była z Jatrczakiem.
136:41
Okej.
136:44
Okej. A ty pomyślałeś w ogóle o niej?
136:47
Nie, bo to krótko trwało. To była wymiana ciosów.
136:51
Ale on naprawdę miał narzędzia do tego, żeby zrobić największą krzywdę i zmanipulować to.
136:56
Właśnie nie miał narzędzi, a próbował je stworzyć. Próbował je stworzyć.
137:01
Miał plotkę, miał coś, co próbował ograć tak, że można... Bardzo nieładnie pograł.
137:07
strzępkami zmanipulowanych informacji.
137:09
Okej, ale chodzi mi o to, że w tym momencie to było trudne, to mogło być trudne.
137:11
I tak, obrona przed czymś takim jest trudna. Natomiast wiesz co, nie jestem w tej sprawie pamiętliwy, to znaczy mam pewną rezerwę, gdy czytam teksty na temat innych, to włącza mi się takie wiesz alert, że a może to nie jest wcale tak, ale jednocześnie widzę, że zazwyczaj jednak ten Szymon pisze mocne i dobre materiały.
137:35
Dalej jest WP?
137:37
Tak. A kręcą cię te... kiedy jest tak dużo emocji?
137:43
Zaczynam niestety chorować na... To się FOMO nazywa, tak? Że na przykład teraz gadamy o dwóch godzin. Ja nie wiem, moje życie jest tak intensywne, że na bankie się coś wydarzyło i na bankie jestem o coś oskarżany albo pomawiany, albo ktoś przynajmniej zaczął mnie obrażać. I jest ten moment, w którym ja nie zdążyłem jeszcze odpowiedzieć, bo jeszcze tego nie zauważyłem.
138:08
prawdopodobnie nic takiego nie wystąpiło, tylko w mojej głowie ja już mam sześć bitew, odkąd u ciebie siedzę. I męczy mnie to, że je przegrywam poprzez bierność.
138:18
Czyli nakręcają cię to?
138:19
Nie. Nakręcają to może złe słowo. Są różne dni. Czasami męczą, czasami bawią, czasami nakręcają.
138:28
Jedna z twoich najpopularniejszych przepychanek to twoja z Romanem Giertychem. Uważasz, że Roman Giertych prał brudne pieniądze?
138:37
Ale to wejdzie na teaser, wiesz jak się śmiejesz? Kiedy ten odcinek wychodzi?
138:40
W niedzielę.
138:42
W najbliższą niedzielę.
138:43
A co? Bo ty go pozwałeś, ale czy coś innego jeszcze się dzieje dookoła?
138:47
No dobrze. Wiesz co, a dobra, no chyba mogę to powiedzieć, nie będzie taka wielka... No tak to się wydarzy. Niedługo będzie w kanale Zero tydzień Giertychowy, tak to sobie roboczo nazwaliśmy. Co to znaczy tydzień Giertychowy? To będzie oznaczać, że zarówno na portalu, jak i na kanale youtubowym powstanie naście albo dziesiątki materiałów o Romanie Giertychu na różnych etapach jego życia.
139:14
Jaki był, jaki jest, jak go pamiętają jedni, jak go pamiętają drudzy, czego się dopuścił, czego się nie dopuścił. To będzie taki piękny okres, gdy cała Polska będzie mogła sobie odświeżyć informacje, kim naprawdę jest Roman Giertych. I myślę, że jak to zrobisz, to nie musisz mnie pytać o różne, nie musisz mi pytań o różne, czy zrobił to, czy zrobił tamto. Po prostu każdy sobie wejdzie i sam oceni po przeczytaniu materiałów.
139:43
Okej, i prawnik musiał mocno interweniować w tych materiałach, jak już rozmawialiśmy o innych?
139:49
Jeszcze chyba nie. No dobra, ale w Ksefie pojawiła się faktura na ponad 4 miliony złotych, wystawiona na Kanał Zero oraz na Kancelarię Sławomira Mencena i na samego Polityka. Napisałeś tak, no dobra, któremu medium spaliliśmy temat, gdzie to miało wypłynąć? Ty masz jakieś podejrzenia, kto był w to zamieszanie?
140:04
Nie, to jest jedna z historii, których w ogóle nie rozumiem. Znaczy, wiesz co, akurat dzięki Bogu, że mamy taki ksef, nie? Bo jakby niektórzy uznali mój wpis za atak na ksef, to nie jest atak na ksef, tylko... Wręcz odwrotnie chyba. Wręcz odwrotnie, no pojawiła się faktura, co do której wiedzieliśmy, że jest nieprawdziwa i jednocześnie facet nie chciał tej faktury wycofać, oznaczył ją jako opłaconą.
140:27
I mówiłem, panie, przecież pan właśnie poświadczył, że zapłaciliśmy panu 4 miliony złotych. My nie wiemy, kim pan jest w ogóle. Nie, że on nam. Nie no, wy jemu. Że my jemu. No przecież on będzie musiał od tego zapłacić VAT. Tak. No i on, że nie, bo już... To jest opłacone, nie ma problemu. Ale jak nie ma problemu? I pojechaliśmy do niego z kamerą, ale on dzień później przysłał korektę. Tą samą fakturę na zero.
140:57
Też ją odrzuciliśmy, bo nie ma takiej usługi. Faktury nie powinno w ogóle być. Korekta już tu nic nie zmieni. Więc na ten moment mamy dwie fałszywe faktury do tego gościa. Jestem ciekaw, co się z nim stanie.
141:12
Można się tak bawić, tylko po co w ogóle? Ale zgłosiliście tą sprawę gdzieś na prokuraturę?
141:16
No prawie tam nasi ludzie to zrobili, no.
141:18
Powiedziałeś mainstreamowe, mainstream dziennikarski ma ze mną wielki problem. Dlaczego twoim zdaniem mają z tobą wielki problem?
141:24
Bo się im nie kłaniam, bo ich nie szanuję, bo nimi pogardzam, bo drwię z nich, bo podszczypuję, bo uważam, że jedni są śmieszni, inni żałośni, trzeci nie piszą prawdy, czwarci są jeszcze skorumpowani i swoimi spostrzeżeniami się regularnie dzielę. I odarłem ich z szacunku społecznego i odarłem ich z czasami nawet z godności.
141:52
I odebrałem im miejsca pracy. I nagle się... odebrałem im publiczność, odebrałem im zasięgi, czas, reklamodawców. Wszystko im odebrałem. Coż miało mocno, ale no kurczę, jakby liczba zbrodni, jakich rzekomo się dopuściłem, ja bym to nazwał występkami anty-maislimowymi. Liczba moich występków anty-maislimowych jest długa.
142:22
I myślę, że najgorsze jest to, że ja po prostu, ta ich świadomość, że ja mam ich w dupie, a oni z tym nic nie mogą zrobić.
142:31
No to ja znam mniej więcej, w mniejszym stopniu niż ty, ale znam ten case, to w dużej mierze. Ale są tacy ludzie, których szanujesz? Są w mainstreamowych mediach i są w dziennikach?
142:43
Oczywiście, że tak.
142:44
Ale nie pamiętasz nazwisko.
142:46
instytucji całych nie szanuję. Ale to też, wiesz, dlaczego miałbym nie szanować Bogdana Rymanowskiego na przykład, tak? No nie ma ani jednego powodu, żeby go nie szanować. Nie ma powodu. Dlaczego, nie wiem, w ogóle, Polsatu, dlaczego miałbym nie szanować? Dlaczego miałbym nie szanować Polsatu? Nic mi nie zrobili. Ja jestem, ja mam jedną rzecz, jestem mściwy i ludzie tego nie rozumieją. Cały czas powtarzam, że jestem mściwy, a ludzie ciągle tego nie rozumieją. Ostatnio jeden senator Lewicy zaczął mnie pomawiać na Twitterze, właśnie tam o bicie dzieci czy o coś tam.
143:20
No to zacząłem wrzucać jego wystąpienie po pijaku tam w barze hotelowym. I zobaczcie, kim jest ten człowiek. No i ktoś mnie pyta, panie Krzysztofie, ale po co pan atakuje? Bo jestem mściwy. Bo nakłamał na mój temat, więc teraz będę wrzucał, że jest pijakiem. Bo mogę.
143:38
No wiadomo, ale to jest tak samo jak z szlonym reporterem. On tak długo cię zaczepiał, że się doczekał. No tak. To była dokładnie ta sama historia po prostu. I to było tylko na życzenie, można powiedzieć. To było zamówione.
143:49
Słuchaj, na życzenie jest czymś, o co się prosi wiele osób, a potem nie rozumieją konsekwencji. Potem są zdziwieni konsekwencjami. Przy całej tej mądrości, że duży pies nie gryzie się z małym, to jednak nie da się ujarzmić do końca dużego psa. On czasami warknie, nie zagryzie, no robi zamieszanie.
144:15
Monika Olejnik nazwała się kiedyś radykalnym prawicowym dziennikarzem sportowym. Co w tym określeniu jest dzisiaj najmniej trafione? Radykalny, prawicowy czy dziennikarz sportowy?
144:26
Czyli cztery słowa, cztery kłamstwa?
144:31
Nigdy nie uważałem się za radykała, nigdy nie uważałem się za prawicowca, nigdy nie uważałem, no nie wiem, za dziennikarza sportowego się uważałem, ale dzisiaj już nie jest sportowy i...
144:44
Okazjonalny dziennikarz, ale wolę mówić, że zatrudniam dziennikarzy.
144:47
Okej. Dlaczego uważasz Dorotę Wysocką-Sznep za kobietę bez wstydu?
144:54
To naprawdę trzeba tłumaczyć widzom?
144:58
Bez wstydu? Nie wiem, no. Tam widziałem, że jechałeś z nią potężnie i zastanowiłem cię, na ile... Zadałem to pytanie, bo wiem, że nawet trochę zatrzymał cię sąd.
145:05
Nie, gdzie zatrzymał? No trochę ci nie pozwalam mówić wszystkiego. Co? O niej?
145:11
Pytaj, to będę ci mówił. Dlaczego bez wstydu?
145:13
Proszę.
145:14
No kurczę, jeśli pracujesz w telewizji polskiej i masz realizować misję publiczną, a twoja misja polega na tym, żeby wygrać jednemu kandydatowi wyboru, a wszystkich innych zobrzydzać, to jest to niegodne. Ale jednocześnie, gdy ma się odbyć debata prezydencka i ja jestem na spotkaniu sztabów, i 8 sztabów nie zgadza się na to, żebyś ty prowadziła tę debatę, to jeśli masz w sobie odrobinę wstydu, to mówisz, nie no kurczę, to oni mnie tam nie chcą.
145:48
Ja to rozumiem, niech poprowadzi ktoś, kto nie wzbudza kontrowersji. Po co to nakręcać? Ona staje jak gdyby nigdy nic. I zaczyna tę debatę prowadzić. Żałośnie tak odpyskowywanie mi, to wiesz... Powiedziałem wtedy, jak zdobędzie 100 tysięcy głosów, będzie mogła do mnie pyskować. Na razie niech pilnuje zegara.
146:05
No jakby...
146:09
To też było mocne.
146:11
Było mocne, ale to była najłagodniejsza odpowiedź na to wszystko, czego ona się na co dzień dopuszcza w swoich programach. Przecież to nie ma nic wspólnego z dziennikarstwem. To są wzorce z Moskwy, żeby tak... w sposób propagandowy prowadzić narrację.
146:34
Ale nie masz wrażenia, że w TVP tak będzie co kadencje, co zmieni się rząd, to będą właśnie dokładnie... Beznadziejna instytucja.
146:41
Beznadziejna instytucja. Tylko ona nie widzi, że jest odbiciem lustrzanym tych, którzy byli przed nią.
146:47
No jasne, że to jest Samuel Pereira 2.
146:49
Ona jest taka sama, tylko chyba mniej... Bystra. No powiedziałem ci, że będę mówił, to będę mówił.
147:01
Straszna postać, moim zdaniem. I jeśli ona chce, nie wiem, zablokować to, żebym, nie wiem, zamknąć mnie, żebym ja nie mógł ocenić, czy ona jest, nie wiem, bystra, czy nie bystra, to wolę iść do więzienia i powiedzieć, że nie jest bystra. Bo gdyby była bystra, to by nie nakręcała tego wszystkiego. Przecież to ona nakręciła całe to zamieszanie wokół rodziny Sznepów. Przecież to nie ja. To ona się nagle tak odpaliła w sprawie swojego syna i tak dalej. W ogóle powiem ciekawostkę, jeśli sprzedam.
147:33
Wiesz, że Maksymilian Sznep, ten uroczy starszy pan, jak go przedstawiono, który to w czasie Obławy Augustowskiej był wyłącznie planistą. To wyobraź sobie, że on w ogóle musiał się chyba ukłuć cyrklem w nogę, bo został ranny pod miejscowością Czarna Wieś i dostał za to medal. Jak to jest, że planista został ranny w nogę? To jest w ogóle zdumiewające. No chyba musiał się ukłuć cyrklem.
148:00
Widzisz, no to teraz przejdźmy do kolejnej innej postaci. Powiedziałeś kiedyś, że Tomasz Lis był wzorem dla wielu ludzi, inteligentnym człowiekiem, który mógł wyznaczać nowe standardy, ale z czasem odpiął wrotki i zatracił rozsądek. Skąd masz pewność, że sam nie jesteś dzisiaj na podobnej drodze? Że sukces, własne medium, polityczne emocje, publiczność, to wszystko może... Dobre pytanie. Do tego miejsca, w którym jest Tomasz Lis.
148:22
Nie biegam.
148:26
Jesteś brutalny dla pana Tomasz.
148:29
ale staram się jak najmniej biegać, żeby nie popełniać błędów moich...
148:33
Ale winko... No tak. To was też łączy.
148:38
Słuchaj, no to masz...
148:38
Ale widzisz na przykład to, że macie podobną pozycję, w ogóle tak sobie myślałem, bądź sobie jego poparcie wtedy w tych teoretycznych wyborach.
148:45
To jest strasznie przykra historia, strasznie przykra historia, bo to był bardzo inteligentny człowiek. I kurczę, to jest zagadka co się w naszych głowach dzieje tak naprawdę, bo on dalej inteligentny jest, tylko jednocześnie jakieś pozycje tam się poprzestawiały, wiesz jak partycje na dysku twardym, coś tam się nadpisało w złym miejscu i jakby program przestaje mieć sens. Miał służyć do rysowania, a tymczasem nie rysuje.
149:17
Nie wiem jak to powiedzieć, ale źle się tam dzieje. I Tomasz Lis jest no taką zepsutą wersją samego siebie. Tam software przestał funkcjonować.
149:30
a wybitny dziennikarz. Kiedyś tak. Rozmawiamy o tym, co było.
149:36
No dobrze, ale to kończąc ten wątek tych różnych ludzi, jak od kuchni powstaje u was tak duży materiał, jak chociażby o Szpitalu Południowym? Jaki to jest proces? Jak wieloetapowy? Czy to jest tak, że od samego początku macie tekst, ale miałeś już zaplanowaną rozmowę z lekarzem, wiedziałeś kolejne etapy, czy to wychodzi tekst i potem jest cała lawina rzeczy, które układacie?
149:55
Najdłużej trwa przygotowanie pierwszego tekstu.
149:59
I tu akurat moim zdaniem to było kilka miesięcy. W sensie ten temat był znany, gdzieś tam się to tliło, nie było punktu zaczepienia. I nagle ta historia stała się łatwo sprzedawalna w momencie, gdy ukazało się oświadczenie majątkowe Kacprzyka. I wtedy wiele rzeczy zaczęło się łączyć. Ale brakowało wcześniej tego jednego puzla. A potem zaczyna się fala zdarzeń, gdzie tak do końca nie nadążasz z łapaniem tych wszystkich wątków i wybierasz najważniejsze.
150:35
Część trafia do innych mediów, bo ty po prostu wszystkiego nie obsłużysz. Ale też ten wywiad z doktorem Jędrzejewskim to...
150:46
To nie było nic, co było zaplanowane przed pierwszą publikacją, to się po prostu stało. Ja mam zasadę, że nie rozmawiam z moimi gośćmi przed programem. Nie zawsze mi się zdarza ją jakby przestrzegać, no bo zdarzają się goście, którzy bardzo dążą do rozmowy, są mili, ja staram się być kulturalny, więc wchodzę w jakiś small talk, natomiast w idealnej opcji nie rozmawiam w ogóle. No i widziałem, że dr Andrzejewski siedzi przed moim gabinetem. Przywitałem się tylko.
151:17
Dzisiaj porozmawiamy, no tak, tak. I potem, nawet jak ten, ja tak głupkowato zacząłem ten wywiad, bo nawet nie wiedziałem do końca, w którą stronę to pójdzie i zacząłem od stwierdzenia, że boli mnie, strzyka mi w kolanie i co on by na to mi poradził. I czy już mam mu zapłacić za to, co powiedział, czy jeszcze, czy to jeszcze nie była porada medyczna. A on nagle, wiesz, wyjeżdża ci z takim dużym kalibrem, nie? Z ciężkimi rzeczami. Więc tam nie było grama reżyserii.
151:46
Ale te nagrania to było coś, czym dysponowaliście wcześniej, jak już pisaliście tekst, czy one się też pojawiły, te nagrania z prosektorium?
151:52
Nie chcę wychodzić przed szereg, bo to jest temat Patryka Słowika i być może on kiedyś będzie o tym wszystkim opowiadał i chce zostawić mu ten komfort, żeby mógł w blasku reflektorów opowiadać o swojej pracy dziennikarskiej. To ja nie chcę spijać czyjej śmietanki.
152:10
Wydaje mi się, że żadna z rzeczy, która jest taka autorska, wasza nigdy nie poszła tak szeroko. Może.
152:16
Ja mam nadzieję, że to jakby porywalizuje z Patrykiem tematem, który z kolei ja chcę zwodować w ciągu paru tygodni. Mam nadzieję, że to też będzie mocne.
152:27
I to nie jest tydzień Romana Giertycha.
152:29
Ale obrzydliwe chyba było to, że podważało się pana doktora Jędrzejewskiego, że...
152:35
Nie, no, cała ta historia w ogóle pokazuje, gdzie my doszliśmy i że nie tylko prawda nie ma znaczenia, ale taka zwykła ludzka przyzwoitość nie ma znaczenia. Pamiętam, jak skończył się ten wywiad i jechałem samochodem i zadzwoniłem do Bodka Leśnodolskiego i sobie chwilę rozmawialiśmy i on mówi, kurczę, co się wydarzy, co się wydarzy, nie? Przecież oni go zniszczą.
153:00
A ja zazwyczaj nie jestem naiwny. Zazwyczaj to ja jestem tym konkretnym gościem, który w miarę przewiduje cyniczne posunięcia innych, a Błodkowi zdarza się być romantykiem. Ja mówię, oni go zniszczyją, bo Błodek nie mogą sobie na to pozwolić. Oni muszą odwrócić narrację o 180 stopni i powiedzieć, panie doktorze, będziemy panu pomagać, cała naprzód, całe polskie państwo, panu wyjaśniamy historię razem z panem, ma pan bezpieczną rodzinę, sam pan jest bezpieczny, dobrze, że pan odważył się mówić, wypalimy to wszystko.
153:36
Myślałem, że to zrobi Donald Tusk.
153:39
A gdy on dzień później powiedział, że wiarygodność świadka jest niewielka, gdy zaczął się ten atak polityczny na doktora, gdy prokuratura w taki, a nie inny sposób z nim postąpiła, to myślę, ja tyle. Czytałem jak to, na czym polegają rosyjskie metody i ciekawe, czy to jest właśnie to. Czy na tym polegają rosyjskie metody. Bo atak aparatu państwowego, oczywiście w rosyjskim, w czasach Wielkiej Rosji, to by go po prostu gościa Łukatropili, tak?
154:11
Ale gdy mówimy o... O tym, co w XXI wieku w Europie zachodniej, środkowo-zachodniej miałoby być nawiązaniem do rosyjskich metod, to to, co się wydarzyło wokół Jedrzejskiego w ciągu najbliższych dni. Giertych o nim pisał, że to przestępca. W ogóle niemożliwe, że polityk, ważna postać w partii pozwala sobie na coś takiego.
154:39
Ale myślisz, że to jest afera, która może obalić i utopić ten rząd?
154:45
Myślę, że to jest jedna z kostek domina, z którym to dominem oni totalnie nie potrafią sobie poradzić. Oni realnie zachowują się momentami jak wariaci.
154:59
Ale gdyby na przykład było tak, że Rafał Trzaskowski powiedział, ok, podaję się do dymisji, to była moja wina.
155:05
Rafała Trzaskowskiego w tym wszystkim.
155:08
Uważam za najbardziej przyzwoitego, w miarę. W miarę przyzwoitego. Znaczy w skali 1-100 on dostaje 28 punktów przyzwoitości. Nie, że 99, tylko 28, ale pozostali dostają 1 punkt. Po prostu atak na doktora przeprowadzony w sposób zmasowany i tak agresywny jest coś, co nie mieści mi się w głowie i widać, że ta cała hałastra polityczna, gdy dostanie rozkaz atakowania konkretnej osoby, to bez namysłu to zrobi.
155:39
I tu się zachowują jak wariaci, no ale potem jak mijają, nie wiem, dwa tygodnie, tu się wszystko wali wokół, bo wszystko się wali teraz wokół w służbie zdrowej i wychodzi premier i mówi, że zbudujemy statek kosmiczny.
155:56
No przecież to nawet jego wyborcy patrzą na to i mówią, no serio, będziesz teraz statek kosmiczny udował.
156:03
Ja myślę, że zupełnie nie, że jednak patrząc na to, jak to było zrobione medialnie, jak mówił o tym TVN, jak mówiła o tym Gazeta Wyborcza, ja sam spotkałem się z ludźmi, którzy wierzą w narrację, że to jest wymyślone, naciągnięte.
156:16
Spoko, a wierzą w statek kosmiczny?
156:19
Nie, no to wiesz, nie o statku kosmicznym, tylko ja rozumiem, o co ci chodzi, a wydaje mi się, że jednak ci ludzie po prostu i tak uważają, że to nie jest prawda i że to jest ponaciągane i to jest straszne. Dla mnie to jest najbardziej straszne, że media straciły tą wiarygodność, że jak już ktoś mówi coś niewygodnego o jednej partii, to jest z drugiej partii i to w taki sposób działa. To mnie przeraża w tej całej sytuacji najbardziej. To, co ty powiedziałeś o Donaldu Tusku i tak dalej, to wiadomo, to jest polityczna naparzanka, tylko czasami warto się uderzyć i powiedzieć, no nasz błąd, jakby nie skoordynowaliśmy. Wydaje mi się, że więcej na tym by zyskano, Tylko, że w polityce nikt nie przyznaje się do błędów.
156:51
No nikt, niestety. Ale schodząc do kanału Zero i powoli zmierzając do końca, po co ci telewizja?
157:01
To fanaberia? Zastanawiam się, jakie mamy mowy podpisane i co mogę powiedzieć, co nie. Powiem tak, jest to... Prawie, że bezkosztowy sposób monetyzacji tak już stworzonych treści, który sprawia, że możemy mieć dodatkowe źródło, stanąć na jeszcze jednej nodze, nie mając jednocześnie żadnego ryzyka biznesowego, żadnego ryzyka biznesowego. I absolutną zbrodnią by było nie skorzystać z takiej możliwości.
157:36
No bo to nawet nie było wykupienie losu na loterii, tylko to byłoby niepójście z wygranym losem po odbiór nagrody. I nikt rozsądny by nie porzucił tej opcji. I jeśli przy okazji się okaże, że ta telewizja tak nam się spodobała, a rynek się okazał na tyle łatwy, że się rozepchniemy na nim jeszcze bardziej, to dobrze, bo jak już jesteśmy na linii startu, no to trzeba wystartować jak najmocniej.
158:03
A do wyborów parlamentarnych, myślałeś o tym na przykład, żeby założyć jakąś partię i zrobić to samo, co z wyborami prezydenckimi?
158:10
Absolutnie nie.
158:12
1% w wyborach prezydenckich to było dla mnie zbawienie, bo właśnie gdybym miał 5 czy 6, to w kółko by mnie pytano o to, czy założę partię. Ja nie mogę założyć partię, ja chcę tworzyć media. Wybory prezydenckie dają jednocześnie pewną ekspozycję, dają możliwość zobaczenia czegoś innego. Wybory parlamentarne nie dają nic, to jest po prostu orka i przekonywanie do lipnych programów. Niestety mogłoby się skończyć jak z Polską Partią Przyjaciół Piwa. Czyli wchodzisz. I co wtedy?
158:43
To byłby problem. Jak napisałem, że będziesz, to były też takie komentarze, że zawsze gdy PiS ma aferę, to ty jesteś akurat na grillu, w wakacjach z rodziną, a materiały w kanale Zero tworzy jakiś czwarty garnitur w dodatku po łapkach. Widzisz taką zbieżność?
158:56
Nie. Widzę natomiast, że afery są niemal codziennie.
159:05
I dotyczą wszystkich, a ja raz na jakiś czas, częściej niż raz w roku, jestem na jakimś wyjeździe. I to się rzeczywiście zdarza. Natomiast przepraszam, nie będę wracał z urlopu albo z wyjazdu za każdym razem, jeśli okaże się, że jest nowa, zdaniem internatów, gigantyczna i niesamowita afera. i nie będę nagrywał 24 na dobę dlatego, żeby, tylko po to, żeby nie przeoczyć czegoś, co zdaniem ludzi jest, wymaga mojej interwencji.
159:38
Po to zatrudniamy tylu dziennikarzy, żeby ci dziennikarze robili tematy.
159:43
A tutaj kolejne pytanie, bo to już mam pytania od widzów już na sam koniec. Czy będziesz potrafił uderzyć we władzę, z którą sympatyzuje duża część twojej widowni, nawet jeżeli będzie cię to kosztowało wyświetlenia i popularność?
159:53
To będzie fantastyczna przygoda. Jak się zachowa nasza widownia, jeśli na przykład PiS z Konfederacją dojdą do władzy i się okażą całkowitymi nieudacznikami, a my będziemy notorycznie o tym przypominać, że są nieudacznikami. Czekam na ten test, crash test być może i być może to się źle skończy dla kanału Zero, bo nagle ci ludzie poczują się jakoś tam zdradzeni, ale szczerze mówiąc mało mnie to obchodzi.
160:21
Marta jest nie tylko twoją żoną, ale od lat też twoją bliską współpracowniczką w wielu projektach biznesowych. Jak ona patrzy na to, czym stał się Kanał Zero? To pierwsza część pytania. I czy był taki moment, kiedy powiedziała ci, Krzysiek, to co robisz publicznie zaczyna wpływać także na moje życie i na naszą rodzinę?
160:39
I powiedziałbym, że jest moją bliską współpracowniczką biznesową. Po prostu czasami jest w karesie wpisana.
160:46
Takie było pytanie. A druga część? Nienawidzisz kobiet, wiadomo.
160:55
Natomiast czy mówi, że to wpływa, rezonuje jakoś na... Wiadomo, że tak. Wpływa i dobrze i niedobrze. Jakby poziom stresu, w którym moja rodzina musiała nauczyć się funkcjonować, jest bardzo wysoki. Nagroda też jest za to bardzo wysoka. To jedno się z drugim łączy.
161:18
Moje dzieci dzisiaj są na etapie tego, że są dumne z taty. Tata jest postrzegany przez innych uczniów w szkole jako wielka postać, więc oni też czują się fajnie, że to jest ich tata, a nie czyjś tata. Ale jak będą mieli 10 lat więcej, być może nagle się okaże, że tak światopoglądowo są zupełnie po innej stronie i nie będą dumni z taty. Na razie jest więcej plusów dla nich niż minusów. Dla żony jest pewnie więcej minusów, no bo jesteś właśnie narażony na ten stres, ataki i tak dalej.
161:51
Dla dzieci jest więcej plusów. Wiesz co, będzie teraz w niedzielę, będziemy nagrywać ognisko ustana, będzie Wojtek Szczęsny gościem. To jest największy idol mojego młodszego syna. Fajnie mieć takie dzieciństwo, że nagle do ciebie do domu przychodzi twój największy idol. Więc są te plusy, o których nie można zapominać.
162:10
No dobra, a teraz jeszcze idąc dalej. Czy Wojciech Cejrowski w kanale Zero to jeszcze możliwe?
162:17
Nie wiem, ponieważ my się kiedyś do niego zgłosiliśmy po wywiad. On wtedy rzucał jakieś zaporowe warunki.
162:27
Pamiętasz mnie więc?
162:31
Wiesz co, pamiętam, bo my mamy zasadę, że nie płacimy gościom. No wiem, tak jak ja. I staram się od tej zasady nie uciekać. Natomiast tutaj po raz pierwszy sobie pomyślałem, kurczę, w sumie to też jest, trochę go rozumiem, facet z branży, wiem, że ten wywiad dużo na siebie zarobi, więc tak, żeby być fair, zaproponowałem, nie osobiście, tylko przez współpracowników, albo 10, albo 12 tysięcy złotych, coś takiego.
163:04
I on odpisał, że jemu to się nie opłaca, bo on zrobi spotkanie z widzami i więcej zarobi w tym czasie. Więc on nie ma czasu o 20, bo to jest najlepsza godzina, to on zaprosi sobie ludzi i weźmie od każdego tam po 200 złotych, czy sprzeda jakieś tam książki im i więcej zarobi. No to spoko, no to nie, to nie. No i po jakimś czasie się odezwał, że teraz to może jednak tak. No i czy chcemy po tamtej starej stawce? Ja już nawet nie pamiętałem, ile ta stawka wynosiła, ale mówię, dobra no. Okej.
163:36
No i potem, ładnie się potem zachował, bo napisał maila, że nie może być jednak w tym terminie, da znać, jeśli w przyszłości będzie to możliwe, teraz nie może, z przyczyn rodzinnych nie może wystąpić. Jeśli ponieśliśmy jakieś nakłady finansowe na przygotowanie tego wywiadu, to on oczywiście je chętnie zwrócił.
163:57
Więc wiadomo, że nie ponieśliśmy, więc niczego nie musiał zwracać, ale też samo to zdanie, które napisał, świadczyło o jakiejś tam klasie biznesowej.
164:05
Dlaczego nie poruszacie tematu DODY?
164:09
Czy nie poruszamy tematu Dody? Wiesz co, ludzie strasznie chcą toczyć swoje wojny moimi rękami. I traktują mnie czasami jak jakiegoś zabójcę na zlecenie. I jak napiszą 100 komentarzy, to ja już się muszę tym zająć.
164:22
A trzeba 150.
164:24
Tak. A ja nie lubię takiego traktowania. I im bardziej mnie ktoś naciska, żebym coś zrobił, tym bardziej nie chcę tego robić. Lubię Dodę. To jest jedna rzecz.
164:37
traktuje jako artystkę prawdziwą, to znaczy ma prawdziwe piosenki, prawdziwą widownię, występuje na prawdziwych koncertach, to się dzieje, to nie, tak. Ma jakieś zwichrowane, zwichrowane osobiste historie. Nie znam dobrze tych historii i nigdy nie byłem zmotywowany na tyle, żeby mnie poznać, gdyż jestem Mściwy. Nie miałem okazji się zemścić na dozie, ponieważ nic złego mi w życiu nie zrobiła. Mało tego, kilka razy była wobec mnie sympatyczna.
165:07
A ja mam zasadę, że jak ktoś jest dla mnie sympatyczny, to jestem dwa razy bardziej sympatyczny. A jak ktoś jest niesympatyczny, to jestem cztery razy bardziej niesympatyczny. Ona póki co była sympatyczna. Chyba się na mnie aktualnie obraziła. Bo skrytykowałem na Twitterze jej wpis o ustawie o artystach. Nie sprawdzałem, czy jej przeszło.
165:30
Chyba za świeżo, bo to dopiero miesiąc minął.
165:36
Ty się znasz na kobietach.
165:37
Wydaje mi się, że to jeszcze może być za świeżo, że jakoś w 2027 albo 2008 sprawdzę, czy jest okej, czy nie jest okej.
165:45
Dlaczego nie nagrali do tej pory nic na Viplera i tego, że przyjął kilkaset tysięcy złotych od Zonda Krypto, żeby ich potem bronić w Sejmie?
165:52
Wiesz co, chyba coś nagraliśmy, ale ja ci powiem, kiedyś miałem taką chęć transmitowania na żywo zebrań redakcyjnych. Tylko potem ileś osób wybiło mi to z głowy, że takie, śmakie, zagrożenie, owakie. Ale ile my dyskutujemy na tych zebraniach, ja mówię, słuchajcie, dawać mi materiał na Whiplera, albo dawać mi na to, dawać mi na to. I nagle się okazuje, że to już powiedzieli, wszystko konkurencja powiedziała, tu nie ma kto tego zrobić, tak dalej.
166:22
Ja nie chcę teraz mówić, że to jest przykład tego akurat materiału, tylko, że my naprawdę na tych zebraniach dyskutujemy o wszystkim, co się dzieje i mamy wielką chęć do walenia każdej stronie. Nie zawsze nam się to udaje, bo albo za tą chęcią nie idzie własny materiał. To znaczy nie mamy czego tam wyciskać, a przeczytać artykuł, który jest do przeczytania na innej stronie, to też jest bez sensu. To jakby niezgodne ze sztuką dziennikarską trochę. Ale, kurczę, moim zdaniem Waldek Stankiewicz coś robił o Wiplerze albo miał zrobić.
166:58
No to jest to, co ja ci też trochę powiedziałem, jak jeszcze nie nagrywaliśmy, że jak ja się przygotowywałem do ciebie, to ja po prostu zobaczyłem, że tam jest wszystko. Że naprawdę ciężko było zajrzeć do miejsca, które kiedyś ktoś nie poruszył w wywiadzie, albo ty tego sam nie napisałeś. I to jest ta wiedza często, której ludzie właśnie nie mają, że wydaje im się, że coś jest nowe, świeże. a tak naprawdę mogło być poruszane w każdym innym medium. Kiedyś nagrałeś short ze Stonogą. Mieliście się spotkać na godzinie zero, ale program nie powstał. Dlaczego i co myślisz o Stonodze?
167:29
Mieliśmy się spotkać na godzinie zero?
167:31
To jest pytanie od widza. Mi się też wydawało, że nie.
167:34
Nigdy go nie zapraszałem. Znaczy, nigdy go nie zapraszałem, natomiast co o nim sądzę, to muszę powiedzieć, że Jest to człowiek albo, nie no, chyba nie ma albo, to jest człowiek wielce zaburzony.
167:51
To jest świr najwidoczniej, bo przeczytałem, ktoś mi podesłał, on 2-3 tygodnie temu napisał o mnie długą wiadomość. o tym, że byłem przesłuchiwany w Piasecznie w prokuraturze, a wcale nie byłem, że toczy się jakieś postępowanie w sprawie jakiejś defraudacji, a nic mi nie wiadomo, żeby się toczyło. I zadał mi na koniec pytanie, dlaczego w ciągu ostatnich dwóch tygodni dwa razy się spotkałem i tu padło nazwisko jakiegoś Rosjanina, który miał być pracownikiem rosyjskiej ambasady.
168:26
I jak googlowałem typa, czy on istnieje w ogóle i się okazało, że istnieje taki facet, tylko ja go w ogóle nie znam, jakby nigdy to nie miało miejsca. I on naprawdę napisał wielki wpis, w którym nie to, że on się otarł o prawdę i coś zmanipulował, on po prostu od pierwszego do ostatniego zdania non stop kłamał.
168:45
a jednocześnie musiał podjąć jakiś wysiłek intelektualny, żeby to wszystko zmyślić. Wydaje mi się, że gdyby nie był zaburzony, gdyby nie był świrem, to nie chciałoby mu się tego aż tak długiego pisać. To musi być tam coś więcej. Tam musi brakować piątej klepki. Czyli godzinę za rąk go nie zaprosisz. Nie, to jest osoba, którą trzeba uważać, w sensie naprawdę. To jest niesamowite, że można Ja rozumiem się pomylić.
169:16
Samemu jakoś ofiarą manipulacji. Ktoś ci coś powie na kogoś, ty w to uwierzysz i pójdziesz tym tropem, nie? Ale kurczę, musielibyśmy to znaleźć. To niewiarygodny wpis. Nie no, wariat.
169:30
Jaki jest twój obecny stosunek do pani Olgi?
169:35
Pani Olgi Malinkiewicz.
169:37
Nabrałeś się na nią?
169:39
Wydaje mi się, że to jest bardzo naukowo i biznesowo pokrzywdzona osoba i wydaje mi się, że racja jest po jej stronie. Natomiast wydaje mi się też, że tam wystąpił pewien element desperacji.
169:55
czyli ona tak bardzo wypadła na zakręcie i znalazła się w tak trudnym położeniu, że to się na jej po prostu mocno odbiło.
170:07
Ja jej powiedziałem jedno, ja nie będę spłacał jej długów z pieniędzy z zrzutki. To nie jest tak, że zakładamy pieniądze, zrzutkę na tysiąc złotych. Jest milion i ona dostanie milion i cokolwiek będzie chciała, to sobie z tym zrobi, nie wiem, kupi samochód, torebkę albo opłaci prawnika. Tylko nie. Ja powiedziałem, jak mi dasz wyliczenia, że to idzie na cel zgodny ze zrzutką, to wtedy tak. Ale jak ty nie chcesz pokazywać dokumentów, nie chcesz się uwiarygodnić, to nie dostaniesz.
170:37
Przestałem w tej relacji mieć poczucie, że ona naprawdę o te zebrane pieniądze chce zadbać i wydać je z rozmysłem i zgodnie z celem zrzutki. Przestałem mieć takie poczucie wewnętrzne, w związku z czym myślę, że wybrnąłem z tego najlepiej, jak się dało wybrnąć. To znaczy każdy dostał możliwość zwrotu pieniędzy ze zrzutki, kto nie chciał.
170:58
Jak ktoś zostawił te pieniądze na zrzutce, to pójdą one na cele naukowe, ale już nie związane z Olgą Malinkiewicz. Współczuję jej, bo była wysoko, spadła nisko, ale nie można wojować z całym światem. Jakby stopień jej wojowniczości doceniam, ale to się ociera o...
171:20
O niezasadność takiego łagodnego słowa użyję.
171:25
Ja rozmawiałem raz z nią, mówię, Olga, codziennie piszesz wielkimi literami na Twitterze rzeczy pomawiające innych. To nie dodaje ci wiarygodności. Zachowujesz się, zaczną cię postrzegać jak wariatkę. Nie rób tego. Tak myślisz, tak? Muszę to przemyśleć. Wyszła z gabinetu, minęło pół godziny, patrzę nowy wpis. Bam, taki. Znowu o tym samym, na tych samych godzinach.
171:51
Nie wiem, z tą nogą oni się kąplują.
171:52
Ja nie wiem, o co tam chodzi, ale nasza znajomość się nieładnie zestarzała. Ale nie mam do niej żalu. Uważam, że jest osobą mocno zestresowaną i poddaną dużej presji. Być może sobie z tym nie radzi po prostu.
172:08
Ale może sobie kiedyś poradzi.
172:10
Pytanie o KTS weszło. Jakie są plany na klub? Jest już trzecia liga, czy są plany na ekstraklasę?
172:18
W tym sezonie chcielibyśmy być szołową drużyną trzeciej ligi. Zobaczymy, czy to są tylko plany, czy nam czegoś brakuje. Nie wiem. Zweryfikuje nas ta liga. Ale ja nie zwykłem przystępować do wyścigu z zamiarem dojechania na ostatnim miejscu. Jakby zawsze chcę wygrywać.
172:42
Pewnie w dużej mierze zależy to od tego, jak będzie się wiodął kanałowi Zero. To znaczy na ile, na jakie finansowe fanaberie będę mógł sobie pozwolić. Gdzieś będę to trzymał w ryzach, nie zrobię drugiej wieczystej i nie zatrudnię jakiegoś upadającego piłkarza z Portugalii, czy tam z Niemiec za pierdyliard, tylko po to, żeby zobaczyć jego nazwisko w składzie. Chciałbym to rozsądnie robić, ale na pewno element sukcesu kanału Zero jest powiązany z potencjalnym sukcesem KTS Weszło.
173:11
Ale ten klub już musi kosztować sporo pieniędzy. Jak to jest trzecia liga, jaki to jest budżet? Mniej więcej, bo wiem, że pewnie nie wiesz całego, ale to już są chyba poważne pieniądze.
173:19
Wiem, bo patrzę na to i mówię... No właśnie. No wiem. Jedorocznie gdzieś kosztuje jakieś 2,5 miliona złotych.
173:24
Okej. Bo potem jest chyba taki olbrzymi przeskok, jak już się idzie do drugiej ligi? Jak są chyba dwie... dwie drugiej ligi chyba są? Jedna. Jedna, no to wtedy zaczyna się naprawdę droga.
173:35
Wiesz co? Już jest drogo. My w czwartej lize nie byliśmy w czubie najlepiej płacących zespołów. Są zespoły, które płacą dużo więcej. Teraz jest ta trzecia liga i rozmawiam z różnymi piłkarzami. Czasami nie wierzę w ogóle w to, co słyszę. Ci piłkarze myślą, że jak mieli, nie wiem, 5-6 słabszych lat i teraz chcą zajść do trzeciej ligi albo nie chcą, tylko życie ich do tego zmusza. to ja mam im to zrekompensować w pewien sposób, że mam im nadpłacić, dlatego, że grają w trzeciej, a nie w pierwszej, mimo że w pierwszej nikt ich nie chce.
174:08
To tak nie działa. Jeśli trafiasz do trzeciej, to masz zarabiać jak trzecioligowiec, a nie jak pierwszoligowiec z rekompensatą za slaty wizerunkowe, nie? A takie oczekiwania są. Ci piłkarze niektórzy chcą w trzeciej lidze zarabiać po 20 tysięcy brutto, 25.
174:26
No nie, nie. A z czego ja będę żył? No to znać sobie drugą pracę. Jeździj na rowerze i będziesz jedzenie rozwoził.
174:36
Czyli jesteś trudnym negocjatorem.
174:42
Trzeba jednak szanować każdą złotówkę. Oczywiście piłkarze u nas zarabiają. Ten budżet, który podałem nie bierze się znikąd. Ja też rozumiem tych chłopaków. Jeśli trenujemy rano, to między 9 a 13 są wyjęci. Muszą szukać pracy ewentualnej później, tak? Co nie jest takie mega komfortowe. Warszawa nie jest tanim miastem, więc muszą jakąś bazę dostać.
175:06
Ale kurczę, jeśli jesteś piłkarzem trzecioligowej drużyny, nie możesz zarabiać jak piłkarz pierwszoligowej drużyny. Po prostu nawet nie wypada tak mówić.
175:16
To zupełnie inna rzecz. To już teraz kończę. Spowiedziałeś kiedyś tak o Barcelonie po jej wielkich zwycięstwach. A im więcej wygrywasz, tym trudniej o kolejny sukces. FC Barcelona i tak z powodzeniem radzi sobie z problemem, którego nie uniosły wielkie zespoły z przeszłości. Piłkarskie, koszykarskie, czy nawet muzyczne. Triumf rozleniwia i wprowadza nas w strefę komfortu, jest także zgubą. To nie tak, że robisz coś już na pół gwizdka, robisz wszystko na 100%, tylko twoje 100% już jest mniej warte niż 100% osoby wygłodniałego wilka spacerującego wokół.
175:51
To czy sukces, kanał zero, spowodował, że jesteś mniej sfokusowany na sukcesie? Czy nadal potrafisz być tym takim wilkiem, który jest głodny i chce zdobyć sukces?
176:06
Hmm.
176:11
Myślę, że zmieniają się możliwości i startujesz w trochę innych wyścigach, ale jeszcze nie nadszedł ten moment nasycenia. To znaczy, to jeszcze nie jest tak, że możesz się uznać za lidera, nie możesz uznać, że zrobiłeś coś ultra wielkiego, bo ciągle są więksi. Więc to jest inny case niż Barcelony, bo najlepsza wersja Barcelony była taka, że jechali do Madrytu i wygrywali 5 do 0. I to jest sukces, który rozleniwia. A gdy wszyscy ci mówią, fajnie, że tak ci się udało, klepią cię po plecach, no wprawdzie nie jesteś jeszcze tak duży jak ten, tamten, tamten i tamten, to jaki to jest sukces?
176:49
To jest pobłażanie, a nie sukces.
176:53
Dobra definicja pobłażania.
176:56
Udało się zrobić fajne rzeczy, ale my nawet nie otarliśmy się o zwycięstwo w tym wyścigu. My jesteśmy dobrze postrzeganym debiutantem. I wszyscy mówią, wow, myśleliśmy, że będzie trudniej, ale do rekordów daleko. Wiesz, jesteśmy Jamalem, a Messi to jest na innej planecie jeszcze.
177:16
No dobra, ale to powiedz, kto jest Messi? No bo musisz mieć jakiegoś takiego kogoś, gdzie chcesz dojść. Do którego momentu chcesz dojść? Kto jest takim punktem dla ciebie, że tu chce być, gdzie on jest?
177:27
TVN?
177:29
Jak patrzymy na portale, jak chcemy mieć największy portal, jak patrzymy na YouTube'a, chcemy mieć największy YouTube, okej, tu mamy, a jak wystartowaliśmy z telewizji, chcemy mieć największą telewizję. Czyli TVN. Kiedyś zapytałem jednego z właścicieli dużej korporacji medialnej, po co mu to jeszcze wszystko? Mówi, bo ja chcę mieć największy jacht. A ja mówię, ale przecież już możesz mieć. Nie, teraz mogę mieć taki do 60 metrów, a chciałbym powyżej 100.
177:57
Każdy ma swoją definicję sukces. Czekaj, jak duży chcesz być jacht? No widziałem.
178:00
Nie, no ja mam skromny, wiesz, to jacht, jachtowi nierówny. No jacht może być jak mieszkanie na Wilanowie, godnie, ładnie, ale mieszkanie na Wilanowie, a może być penthousem na Manhattanie. No jakby daleko mi do penthousem na Manhattanie, bardziej ma mieszkanie na Wilanowie z tym moim jachtem, wiesz, co ja mogę tam... do Monaco by mnie pewnie nie przepuścili, żebym tam zaparkował, zacumował, bo bym powiedzieli, że obniżam jakość maliny, prestiż maliny. Na razie sobie muszę pływać po mniejszych akwenach. Mówiąc tak zupełnie szczerze, jesteśmy jakimś wydarzeniem medialnym i wiem o tym.
178:36
I też dostrzegam, jak to jest Ważne dla ludzi, że jesteśmy trochę innym medium, bo jesteśmy medium, które naprawdę skupia uwagę i medium, z którym się ludzie identyfikują.
178:49
pogadliwie czasami nazywanie Mariuszami z Brighton czy coś takiego. Ale wokół nas jest masa zaangażowanej społeczności, której moim zdaniem nie ma wokół tradycyjnych mediów. To jest nasza przewaga. Tylko musimy teraz z tej przewagi zrobić coś jeszcze większego. Trudno mi wskazać sufit. Zawsze myślałem, że sufit zaraz nadejdzie i potem się okazywało, że on jednak akurat w tym miejscu go nie ma.
179:18
Dużo jeszcze pracy przed nami.
179:19
Ja nie jestem do końca zadowolony z tego, jakie materiały robimy, jak często je robimy, jak to wszystko wygląda. Jest masa rzeczy do poprawy.
179:30
A jakie teraz robisz rozmowy? No bo powiedziałaś o Wojtku Szczęsnym w niedzielę. To coś jeszcze jest takiego, co masz zaplanowane?
179:37
Nie, mam urlop zaplanowany, ale krótki, bo 8 dni, ale to i tak wszystko, co wykroję tego lata. Więc w przyszłym tygodniu mam urlop. Po wywiadzie z Wojtkiem Przęsnym mam urlop i potem, jak wrócę, zacznę sobie coś planować, kolejne elementy.
179:54
No i co, już teraz naprawdę kończąc, zakładałeś, że tak będzie wyglądała nasza rozmowa? Czy miałeś inne pomysły?
179:59
Nie, myślałem, że będziesz chciał się odgryźć trochę za nasze poprzednie spotkanie, bo wiem, że nie będziesz do końca zadowolony z tego, jak poszło. Takie przynajmniej do mnie głosy dotarły. Z nikim o tym nie rozmawiałem. Tak, no to widzisz, ludzie zmyślają.
180:15
Ale to czekaj, od kogo to powiedział? Kto ci to powiedział? Ja zakładam, kto? Siedem Pietrów nad nami, ale ja z nim nie rozmawiam.
180:22
Nie on. To kto? Dobra, no teraz nie będziemy widzą zdradzać tego. Zresztą nie mogę ci, wiesz, obowiązuje mnie ochrona danych informatora, no. Ale myślałem, że będziesz chciał trochę bardziej na kontrze, a było bardzo sympatycznie.
180:38
Nie, ja wiedziałem, że z tobą na kontrze tak naprawdę po co? W sensie jakby uważam, że wszystko co jest, to wystarczy wpisać Gazeta Wyborcza, Newsweek i wszystkie inne rzeczy. Przeczytałem to, ja nawet miałem taki pomysł, że są może rzeczy, do których da się przyczepić, a kiedy to przeczytałem i zrozumiałem, że nie ma sensu i pomyślałem sobie, że jak byłeś u kupy Wojewódzkiego Kędziora, ty tam chciałeś rozmawiać o liczbach. Ty chciałeś im pokazać, jak to w ogóle działa. I pomyślałem sobie, że to jest świetny pomysł na rozmowę, bo takiej rozmowy mniej więcej z tobą nie było. Że jak się wejdzie w to całe środowisko, a też pokaże niektóre szczegóły z twojego życia, które nie są wyodrębnione, to będzie dużo ciekawsze niż szukanie na siłę kontrowersji.
181:13
Tam nie ma. Ludziom może się wydawać, że jest. Przyszła pani z This Weeka
181:18
zgodziłem się z nią porozmawiać z Renatą Kim, ponieważ z nią pracowałem kiedyś w dzienniku, więc mówię, kurczę, dobra, niech napiszę tekst. I napisała taki tekst całkiem spoko, to znaczy, Ci, co mówili pod nazwiskiem, mówili, że są okej. Jakieś tam osoby anonimowe, nie wiem, czy istniejące, czy nie, mówiły, że absolutnie nie okej. Ale było to wyważone. Jeden głos za, jeden przeciw. Zazwyczaj są tylko te przeciw, tych za, jakby ich w ogóle nie było. Zresztą mój kolega mnie zapytał, czy się wypowiedzieć. Ja mówię, ty może w sumie, bo on mówi, że w ogóle nie odpisał.
181:50
Ja mówię, ty może w sumie się wypowiedz, bo jak się nie wypowiesz, to zawsze się wypowiedzą tylko ci, którzy mają silną potrzebę się wypowiedzieć na mój temat. To są zazwyczaj ci, którzy mnie w ogóle nie znają. Więc on się wypowiedział i tekst był okej. Nakłamał tylko na mój temat naczelny tego Newsweeka, ale to niczego innego się nie spodziewałem. Natomiast po fakcie tak żałuję, że mogłem Renacie powiedzieć, wiesz co, porozmawiam z tobą, ale pod jednym warunkiem. Pięć dni z rzędu przyjdź na zebranie albo cały dzień się pokręć po kanale zero. Napiszesz reportaż od środka, możesz z każdym rozmawiać, możesz podczas każdej narady być, żebyś zrozumiała, jak my funkcjonujemy, bo ludziom się wydaje, że to jest jakieś miejsce, w którym są spiski, knucia i my albo kogoś chcemy obalić, albo kogoś chcemy wypromować i tak dalej, a my po prostu się spotykamy, zastanawiamy się, co dzisiaj jest tematem dnia i mówimy, to zrób.
182:43
I nawet nikt nie mówi, jak masz zrobić, co masz powiedzieć, po prostu zrób. Czasami jak nowy dziennikarz dołączy i tak mówi, z takim pewnym niespokojem, takim, no bo ja bym chciał dowalić PiSowi.
182:59
Mówimy, fantastycznie, to się już dodawa, jak najszybciej, potrzebujemy tego, brakuje takich treści, dawaj, to jak najszybciej. I wtedy są tacy zdziwieni, że tak można, bo wydawało im się, że nie można. Wszystko u nas można. Jak ktoś chce, tylko duże medium, nie będę zapraszał początkujących blogerów, ale jak duże medium chce napisać, o tym imperium zła od środka, jak wygląda kanał Zero, Zapraszam na tydzień do kanału Zero. Możecie chodzić, zaglądać, podglądać, ukryć się w kiblu, w kuchni, pod stołem, wszędzie.
183:33
Napiszcie wtedy uczciwie, jak wygląda zarządzanie imperium zła.
183:37
Ale dobra, ale ta okładka Newsweeka, ona była, wiesz, no znowu, to jest tak jak chwytliwy nagłówek. Ona była taka, że pomyślałem sobie, wow, to musi być bardzo mocne. Ona nie wpływała raczej pozytywnie.
183:49
To ładne zdjęcie, to mi się podobało. A czekaj, podoba ci się bardziej Newspeaka, czy do rzeczy?
183:55
Do rzeczy, bo mam długie włosy. Nie po to zapuszczałem, żeby wrzucać zdjęcia z krótkimi. Więc do rzeczy mi się bardziej podoba. Chociaż ta Newspeaka też jest spoko, naprawdę.
184:06
Jedno i drugie.
184:06
I ten tytuł przekroczy każdą granicę.
184:08
No właśnie, ja przeczytałem i myślę, wow, no to musi być coś nowego. Bo o tym pomyślałem. A planujesz kolejne przeszczepy?
184:18
Nie, bo ten pierwszy mi się w ogóle nie przyjął. Wiesz, ja muszę zaczesywać łysinę, to tam nic nie ma. Ale masz tutaj, tak? Tu, no. Tak jak ja. Wszystko, co mi stąd pobrano, te cebulki i tutaj nic się nie przyjęło. To w ogóle scam. Dostałem oszukany.
184:33
Ale robisz to w Turcji?
184:35
Nie, w Polsce.
184:36
No właśnie, bo podobno w Polsce się tego nie robi. Andrzej, który tu był, on łysiał naprawdę. Teraz ma potężne włosy.
184:42
Ok. I on się zrobił... Wiesz co, nie chce mi już po prostu tego powtarzać, że tu będę musiał się wygolić, tu zaczną pobierać. Nie chce mi się tego. Jakby... Kurczę, wyglądam jak wyglądam.
184:52
Już zaakceptowałeś.
184:54
Ja zawsze akceptowałem się. To po co zrobiłeś to? Chciałem spróbować, czy to w ogóle działa. Nie mogłem mieć takiej... średniej fryzury. Okej, dobra, może masz rację, nie zaakceptowałem. Nie mogę mieć średnich włosów, bo wtedy tutaj placek. To mówię, dobra, zapuszczę, żeby zakryć, albo, a w pierwszym etapie spróbuję, spróbuję coś tam odbudować. No, ale się nie odbudowało. Niektórzy twierdzą, że moje długie włosy to efekt przeszczepu. Nie, to jest efekt mojej desperacji, żeby ukryć łysinę.
185:21
A tam ktoś to napisał w komentarzu, że pewnie zakrywasz. A to już naprawdę kończąc, kto wygra mistrzostwo, to twoim zdaniem? Ale rozsądkiem.
185:31
To jest ten moment, że my wszyscy mamy coś takiego, że wydaje nam się, że cały świat zależy od pewnych naszych rzeczy. Ja, kurczę, znowu sobie zaprzeczę jednak, bo powiedziałem, że nie jestem przesądny, ponieważ nie jestem, ale masz czasami tak, że oglądasz jakiś mecz i myślisz, kurczę, przegrali dlatego, bo napisałeś tweeta, że na pewno wygrają. Jakby ten los jest przeciwko tobie, kurczę. Więc broni się przed tym, Żeby powiedzieć, że wygra Argentyna, bo bardzo bym tego chciał po prostu.
186:03
Rozsądek podpowiada, że wygra Hiszpania. Argentyna nie gra wielkiego mundialu poza Leo, ale ja jestem fanatykiem Leo Messiego. Absolutnym fanatykiem Leo Messiego i jego drugie mistrzostwo świata to by było spełnienie moich marzeń.
186:18
No ja przez długi czas na tych mistrzostwach liczyłem, że Cristiano Ronaldo wygra i chciałbym, żeby to po prostu wygrał, żeby zdobył to i tak wszyscy zawsze będą mówili, że Messi był najlepszy na świecie, ale żeby po prostu to zdobył i żeby chociaż wszyscy mówili przez jedne wakacje, że jest świetny, ale jeżeli on już odpadł, to też chciałbym, żeby po prostu było tak, że Messi będzie jeszcze większym bogiem w futbolu niż jest i jak twoje dzieci dorosną...
186:43
Ja okres przedmundialowy spędziłem na kłótniach z synem, który pytał mnie, kto na mistrzostwach będzie gwiazdą? I mówi, Messi. Albo, a kto króla strzelców Polski? I mówi, Messi. A kto dojdzie daleko? Argentyna. A on mówi, co ty gadasz, tato, przy tym Messi jest stary, on gra w MLS-ie. Przecież tam nie ma żadnych obrońców, oni nie potrafią bronić, to wszystkie to żałosne. Mój syn jest na etapie lat 12, prawie 13, już się robi lekko przemodrzały i wydaje mu się, że wie lepiej od taty na tematy piłkarskie, także wie lepiej i więcej.
187:16
No więc mój honor ojca został uratowany dzięki Leo Messiemu, za co jestem mu bardzo wdzięczny, bo mówiłem mu, słuchaj szczylu.
187:26
Ale nie uderzyłeś go.
187:29
Poszło żelazko. Jak to się nazywało? Prodisz?
187:34
Chyba to ja nie wiem, o czym ty mówił. Nie, dobra.
187:38
Mówiąc zupełnie poważnie, powiedziałem mu, słuchaj, nie widziałeś, jak gra Leo Messi w swoim primie. On gra cały czas tak samo. Obrońcy zawsze byli tak samo, bezradni wokół niego. Tu się nic nie zmieniło. On strzela identyczne gole, jak strzelał kiedyś i zobaczysz, że to jest najlepszy piłkarz na świecie. Oczywiście, tak jak powiedziałem, jestem fanatykiem. Więc było takie, jak to omawiają piłkarze Gianfranco Obstranco, że Mbappe go zje, ale go nie zjadł na szczęście i na szczęście odpadł. Więc tak jak powiedziałem, mój honor taty został uratowany.
188:12
Młody wie i szanuje, że jednak o tej piłce coś wiem. I też nabrał respektu do Leo Messiego, na którym się niby wychowywał, ale potem nagle zaczął zdracać. Z Jamalem czy...? No ogólnie z jakimś tam Olisem i innymi takimi przebierańcami. To nie to samo.
188:30
Nie, nie, to nie to samo, ale to właśnie to, co trochę powiedziałeś. Tego się nie zrozumie, jak się nie widziało tego, wiesz, tego Messiego w primie. Ronaldo mam podobnie, bo wydaje mi się właśnie, że on jest niedoceniany przez tego Messiego. Po prostu to był i tak piłkarz z innej galaktyki. Tu nie ma co...
188:45
Messi się nie rodzi i o Cristiano Ronaldo mówi cały świat jako o kimś absolutnie zjawiskowym.
188:50
Tak, ja właśnie dlatego mówiłem, to był mój dokładnie argument, dlaczego chciałbym, żeby wygrał, bo ja mu nigdy nie kibicowałem, nigdy nie byłem z Realem, no kibicuję Juventusowi, więc jakby chciałem po prostu, żeby... Dobrał w Juventusie. No tak, ale to wiesz, to i tak nie było to, to było bez sensu i tak. Ale to nieistotne. To chodzi o to po prostu, żeby gdyby on się nie urodził, to Cristiano Ronaldo byłby Bogiem. W sensie takiego by drugiego nie było i zresztą, gdyby Ronaldo się nie urodził, Messi zdobyłby te wszystkie złote piłki, które by mógł zdobyć, byłoby dokładnie tak samo i takie rywalizacje warto i to warto doceniać. A co patrzysz, co myślisz o Robercie Lewandowskim w MLS?
189:23
To dobre miejsce? Dobry klub? Na koniec?
189:30
Przypomniała mi się taka historia. Trochę niby niezwiązana, a trochę związana. Kiedyś jeden z moich dziennikarzy napisał, że Czesiek Michniewicz to powinien, to powinien wyjechać z Polski i znaleźć sobie pracę gdzieś tam, wymienił jakiś dziwny kraj w ogóle.
189:50
I tak wziąłem go i mówię, słuchaj, masz tam 20, 19, 21 lat, masz pierwszy w życiu dziewczynę, jeszcze nie masz własnego samochodu, nie masz własnego mieszkania, piszesz od jakiegoś czasu teksty, wszystko fajnie. Ale mówisz jakiemuś gościowi, który ma pięćdziesiąt parę lat, gdzie ma pracować, w jakim kraju ma żyć i tak dalej. Wiesz co, nie mam do siebie pretensji, bo byłem taki sam. Jak byłem w twoim wieku, też mi się wydawało, że mogę wszystkim doradzać. Co mają robić ze swoim życiem?
190:21
Najbardziej bezkompromisowy jest ten dziennikarz, który tak naprawdę najmniej przeżył. Jak masz 20 lat w dziennikarstwie sportowym, To wszystkim mówisz, kto się nadaje, kto nie nadaje, kto jest głupi, kto mądry. Sam taki byłem. Tylko potem wraz z wiekiem zaczynasz trochę się nie tyle gryźć w język, co zaczynasz dostrzegać pewne odcienie szarości, niuansować, stawiać się trochę bardziej w czyjejś sytuacji, bo więcej przeżyłeś i nabierasz pokory, mówiąc krótko.
190:52
I paradoks polega na tym, że im więcej wiesz o życiu, tym rzadziej i dzielisz się tymi swoimi przemyśleniami, a jak nie wiesz nic, to się dzielisz bardzo chętnie. Nie chcę mówić, gdzie Robert Lewandowski powinien żyć, powinien grać, jak powinien prowadzić swoje życie, gdzie powinna mieszkać jego rodzina. Mnie ten transfer dziwi. No to mi chodziło ogólnie o to. Trochę mnie dziwi. Uważam, że ze wszystkich ruchów, jakie mógł wykonać, to ja do końca tego nie rozumiem. Ale przecież nie wiem, co tam jest w środku.
191:24
Jeśli chciał mieszkać w Stanach, to niech sobie mieszka w Stanach.
191:28
I tu stawiamy kropkę. Bardzo i to bardzo ci dziękuję.
191:31
Dziękuję bardzo.
191:33
Podcast nakręca Gentleman Cars. Wypożyczalnia samochodów sportowych i luksusowych. Sprawdź na www.gentlemancars.pl Działamy na terenie całej Polski. Wybierz swój wymarzony fotel Yumisu. 10% taniej z kodem żurnalista.
191:51
Jeśli kochasz muzykę, wiesz, że liczy się każdy detal. Dlatego wybieramy Eversolo, najdoskonalsze odtwarzacze sieciowe. ReCable, włoskie przewodniki stworzone dla prawdziwego hi-fi. I Simply Analog, wszystko co sprawia, że vinyl żyje na nowo. Install Audio, najlepsze marki, najlepszy dźwięk.